W miłości do drugiej osoby działa jedno bezlitosne równanie:
Nie możesz dać więcej, niż masz w środku.
Jeżeli w środku siebie masz pustkę — dasz partnerowi pustkę.
Jeżeli w środku masz lęk — dasz mu lęk pod postacią kontroli i zazdrości.
Jeżeli masz do siebie chłód — dasz go w formie codziennego "co u Ciebie" bez czekania na odpowiedź.
To nie kwestia charakteru. To kwestia matematyki. Zero razy sto to nadal zero — bez względu na to, ile dziś dla niego zrobiłaś.
A teraz spójrz jeszcze raz na jedno z najstarszych zdań, które ludzkość powtarza od wieków:
"Kochaj bliźniego JAK siebie samego."
Zauważ — nie "zamiast". Nie "więcej". Nie "kosztem". Ale "JAK". To słowo nie jest przypadkowe. Bez tej "jak siebie" cała reszta się rozpada.
A jednak często uczono nas dokładnie odwrotnie: kochać innych, żeby uniknąć rozmowy o tym, czy w ogóle sami się lubimy.
I tak przez lata wchodzimy w związki nie z miłości.
Z ucieczki.
Z pustki.
Ze strachu przed sobą w niedzielę wieczorem.
A potem żądamy od drugiej osoby, żeby zasypała dół, którego my sami do końca życia nie zasypaliśmy. Nikt nie ma takiej łopaty. I dlatego związki się rozpadają — nie dlatego, że on się nie postarał. Dlatego, że oboje przyszliście po to samo: po dowód, że jesteście warci.
Pokochać siebie to nie SPA.
To nie manicure.
To nie "cotygodniowa chwila dla siebie" z jogurtem naturalnym w reklamie.
Pokochać siebie to nauczyć się wytrzymywać ze sobą w ciszy — w niedzielny wieczór, bez telefonu, bez serialu, bez drugiej osoby, która akurat obok siedzi.
I zapytać uczciwie:
Czy ta osoba, którą jestem, jest kimś, kogo sam chciałbym mieć obok siebie?
Jeżeli odpowiedź brzmi "nie" — nie da się tego przeskoczyć nowym partnerem. Nie da się tego oszukać nowym związkiem. Nie ma cudów.
Bo miłość, którą naprawdę dajesz, nigdy nie pochodzi z braku.
Pochodzi z pełni.
A pełni w środku nikt nie da Ci na kredyt — musisz ją sam zbudować, cegła po cegle, zanim komukolwiek zaproponujesz wspólne mieszkanie w Twojej głowie.
Andrzej Śmiech
Andrzej Śmiech to doświadczony doradca personalny i psycholog biznesu. Doświadczony doradca personalny i psycholog biznesu.
Od ponad 20 lat specjalizuje się w tworzeniu i prowadzeniu programów rozwojowych wspierających zarówno korporacje, jak i klientów indywidualnych w obszarze budowania osobistego przywództwa w relacjach zawodowych i prywatnych
Twórca projektu "Bariery ze Śmiechem", który jest efektem doświadczenia życiowego oraz zawodowego przekutego w skuteczny warsztat pracy nad sobą. Więcej o jego działalności biznesowej na stronie: www.smiechandpartners.com. a społecznej na stronie: www.andrzejsmiech.com
W miłości do drugiej osoby działa jedno bezlitosne równanie:
Nie możesz dać więcej, niż masz w środku.
Jeżeli w środku siebie masz pustkę — dasz partnerowi pustkę.
Jeżeli w środku masz lęk — dasz mu lęk pod postacią kontroli i zazdrości.
Jeżeli masz do siebie chłód — dasz go w formie codziennego „co u Ciebie” bez czekania na odpowiedź.
To nie kwestia charakteru. To kwestia matematyki. Zero razy sto to nadal zero — bez względu na to, ile dziś dla niego zrobiłaś.
A teraz spójrz jeszcze raz na jedno z najstarszych zdań, które ludzkość powtarza od wieków:
„Kochaj bliźniego JAK siebie samego.”
Zauważ — nie „zamiast”. Nie „więcej”. Nie „kosztem”. Ale „JAK”. To słowo nie jest przypadkowe. Bez tej „jak siebie” cała reszta się rozpada.
A jednak często uczono nas dokładnie odwrotnie: kochać innych, żeby uniknąć rozmowy o tym, czy w ogóle sami się lubimy.
I tak przez lata wchodzimy w związki nie z miłości.
Z ucieczki.
Z pustki.
Ze strachu przed sobą w niedzielę wieczorem.
A potem żądamy od drugiej osoby, żeby zasypała dół, którego my sami do końca życia nie zasypaliśmy. Nikt nie ma takiej łopaty. I dlatego związki się rozpadają — nie dlatego, że on się nie postarał. Dlatego, że oboje przyszliście po to samo: po dowód, że jesteście warci.Pokochać siebie to nie SPA.
To nie manicure.
To nie „cotygodniowa chwila dla siebie” z jogurtem naturalnym w reklamie.
Pokochać siebie to nauczyć się wytrzymywać ze sobą w ciszy — w niedzielny wieczór, bez telefonu, bez serialu, bez drugiej osoby, która akurat obok siedzi.
I zapytać uczciwie:
Czy ta osoba, którą jestem, jest kimś, kogo sam chciałbym mieć obok siebie?
Jeżeli odpowiedź brzmi „nie” — nie da się tego przeskoczyć nowym partnerem. Nie da się tego oszukać nowym związkiem. Nie ma cudów.
Bo miłość, którą naprawdę dajesz, nigdy nie pochodzi z braku.
Pochodzi z pełni.A pełni w środku nikt nie da Ci na kredyt — musisz ją sam zbudować, cegła po cegle, zanim komukolwiek zaproponujesz wspólne mieszkanie w Twojej głowie.
Nie zakopuj przeszłości wraz z końcem relacji
Rozstania nie muszą być dramatem
Rozstania nie muszą być dramatem…
Jaki jest CEL/SENS relacji, w której jesteś?
Wdzięczność za miłość, która minęła…
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Lokalizacja
Skontaktuj się z firmę
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Ulica Stawki 2 (INTRACO)
Warsaw
00-193