15/06/2026
Współczesny obraz jogi, który tak zalał nasze social media, próbuje nam wmówić, że joga to kolejny element kultury wellness.
Praktyka miła w oparach kadzidła, tak żeby się nie zmęczyć ale też żeby nie było za nudno.
Nauczyciel który ma dogadzać a na koniec zajęć zaparzyć herbatkę i złożyć za nas matę.
Miło, gładko i przyjemnie.
Tyle że tradycyjna joga to coś zupełnie innego.
To nie jest ucieczka od świata ani
poszukiwanie chwilowego komfortu.
Sadhana - praktyka jogi to nie wellness.
To rozwój i wzrastanie, które niemal zawsze wymagają wyjścia ze strefy komfortu.
Mata nie jest miejscem, gdzie uciekamy przed problemami, żeby zamknąć oczy i udawać, że ich nie ma.
To przestrzeń, w której uczymy się stawać twarzą w twarz z tym, co trudne, z własnymi ograniczeniami, napięciem, chaosem w głowie i oporem.
Dopiero kiedy przestajemy szukać w jodze tylko „świętego spokoju” i miłego relaksu, zaczyna się transformacja.
Zyskujemy siłę, odporność i jasność umysłu, żeby nie uciekać przed życiem, ale w pełni i odważnie się z nim mierzyć.
Nie jest to łatwe. 😉
PS. Może ten mocny tekst kontrastuje z moim uśmiechem na zdjęciach, ale nauczyciel jogi nie jest od tego, żeby się przymilać, głaskać po głowie.
My nauczyciele mamy do wykonania konkretną robotę, wierną tradycyjnemu, głębokiemu przekazowi.