26/08/2026
25.08.1917 roku w Zdunowie w powiecie płońskim urodził się Antoni Kolczyński, jeden z najwybitniejszych polskich bokserów okresu międzywojennego i pierwszych lat powojennych
Kolczyński pochodził z rodziny robotniczej. Po ukończeniu szkoły podstawowej związał swoje życie z Warszawą, najpierw ze Starówką, a później z Pragą. W młodości pracował jako tzw. majdaniarz, czyli rozwoziciel gazet. Początkowo bardziej interesowało go bieganie, jednak dzięki YMCA zetknął się z boksem. Początki nie były łatwe i młody Kolczyński nie od razu przekonał się do nowej dyscypliny. Wszystko zmieniło się jesienią 1934 roku, kiedy wygrał zawody „Pierwszego Kroku Bolserskiego
Swoje pierwsze lata sportowej kariery spędził w warszawskiej YMCA, gdzie występował w latach 1934–1936. Następnie reprezentował Fort Bema, a później Syrenę Warszawa. Przełom nastąpił w 1937 roku, kiedy rozpoczął współpracę z trenerem Pawłem Monasterskim. W tym samym roku zdobył tytuł wicemistrza Polski, przegrywając w finale z Janisławem Sipińskim. Od tego momentu jego kariera zaczęła nabierać ogromnego tempa.
Kolczyński był pięściarzem o bardzo dobrych warunkach fizycznych. Mierzył około 174 cm wzrostu i walczył w przedziale wagowym od około 66 do 72 kg. Jego największymi atutami były refleks, szybkość, znakomita technika oraz niezwykła ambicja. Nie należał do zawodników czekających na jeden przypadkowy cios. Potrafił narzucić rywalowi bardzo wysokie tempo i zmusić go do walki pod własne dyktando.
Największe sukcesy „Kolki” przyszły w drugiej połowie lat 30. W 1937 roku zadebiutował w reprezentacji Polski w meczu z Norwegią, pokonując przez techniczny nokaut Rudolfa Andreassena. Od tego spotkania rozpoczęła się jego wielka międzynarodowa kariera. W kolejnych meczach międzypaństwowych odnosił zwycięstwo za zwycięstwem, pokonując wielu znakomitych pięściarzy europejskich. W pewnym momencie wygrał kolejno 12 walk w reprezentacji
Wśród jego rywali znaleźli się między innymi Michael Murach, wicemistrz olimpijski z Berlina i mistrz Europy z 1937 roku, oraz amerykański pięściarz James „Jimmy” O’Malley. Szczególnie głośnym wydarzeniem była jego wyprawa do Stanów Zjednoczonych.
W 1938 roku podczas meczu Europa–Stany Zjednoczone w Chicago Kolczyński zmierzył się z niepokonanym wcześniej Jamesem O’Malleyem, uznawanym za jednego z największych amerykańskich specjalistów od nokautów. P***k sprawił ogromną sensację i zakończył pojedynek przed czasem już w pierwszej rundzie. Za zwycięstwo nad Amerykaninem został wybrany najlepszym zawodnikiem tego spotkania. Bukmacherzy zupełnie nie wierzyli w jego sukces, za jednego dolara postawionego na zwycięstwo Kolczyńskiego wypłacali aż dziesięć.
Po tym sukcesie Kolczyński otrzymał bardzo atrakcyjną propozycję przejścia na zawodowstwo. Przez pierwsze trzy lata miał zarobić 300 tysięcy dolarów, co w tamtych czasach było ogromną kwotą. Ostatecznie jednak nie zdecydował się na karierę zawodową. Wpływ na jego decyzję miał między innymi Feliks Stamm, który odradzał mu przejście na zawodowstwo. „Kolka” wrócił więc do Polski i kontynuował karierę amatorską.
W 1938 roku jego pozycja była już ogromna nie tylko w świecie bokserskim. W plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na najpopularniejszego sportowca Polski zajął drugie miejsce. Tym samym znalazł się w gronie najbardziej rozpoznawalnych polskich sportowców końca lat 30.
Największy sukces przedwojennej kariery przyszedł w 1939 roku podczas mistrzostw Europy w Dublinie. Kolczyński wystąpił w wadze półśredniej i sięgnął po złoty medal. W finale pokonał Szweda Erika Ågrena, zostając mistrzem Europy. Było to ukoronowanie jego fenomenalnych występów z dwóch poprzednich lat i jeden z najważniejszych sukcesów w historii polskiego boksu przed wybuchem II wojny światowej.
Kariera Antoniego Kolczyńskiego została jednak brutalnie przerwana przez wybuch II wojny światowej. W czasie okupacji nie mógł normalnie trenować ani startować w zawodach. Wojna odcisnęła ogromne piętno na jego życiu i psychice. Jak podkreślał później trener i nauczyciel akademicki Wiktor Nowak, Kolczyński w czasie wojny stracił wiele z tego, co było dla niego najcenniejsze, a jego znakomity kunszt bokserski, refleks i sportowa dyscyplina zostały mocno nadszarpnięte.
Po zakończeniu wojny Kolczyński wrócił do boksu. W latach 1945–1948 reprezentował warszawski Grochów, a następnie, w latach 1949–1952, Gwardię Warszawa. Już nigdy jednak nie powrócił do poziomu, który prezentował przed wojną. Nadal był bardzo groźnym i niezwykle ambitnym zawodnikiem, ale doświadczenia okupacji sprawiły, że jego kariera miała zupełnie inny charakter. Mimo to przez kilka kolejnych lat odnosił znaczące sukcesy na krajowych ringach.
Po wojnie Kolczyński czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski w wadze średniej:
* Mistrzostwa Polski 1946 – złoty medal w wadze średniej 🥇
* Mistrzostwa Polski 1947 – złoty medal w wadze średniej 🥇
* Mistrzostwa Polski 1950 – złoty medal w wadze średniej 🥇
* Mistrzostwa Polski 1951 – złoty medal w wadze średniej 🥇
W 1949/1950 roku zdobył również drużynowe mistrzostwo Polski z warszawską Gwardią. W latach 1937–1950 wystąpił w 22 meczach reprezentacji Polski, odnosząc 16 zwycięstw i ponosząc 6 porazek
W 1948 roku spełniło się jedno z jego sportowych marzeń, wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Londynie. Startował w wadze średniej. W pierwszej rundzie otrzymał wolny los, natomiast w kolejnej walce zmierzył się z Urugwajczykiem Dogomarem Martínezem. Kolczyński przegrał niejednogłośnie na punkty 1:2 i odpadł z turnieju. Ostatecznie został sklasyfikowany na miejscach 9–16.
Niepowodzenie olimpijskie nie oznaczało jednak końca jego międzynarodowych występów. Kolczyński jeszcze dwukrotnie startował w mistrzostwach Europy, w 1947 i 1951 roku, jednak tym razem nie udało mu się powtórzyć sukcesu z Dublina. Mimo to pozostawał jednym z najbardziej znanych polskich pięściarzy swojej generacji.
Do historii polskiego boksu szczególnie mocno przeszły jego pojedynki z Węgrem László Pappem, jednym z najwybitniejszych pięściarzy w historii europejskiego boksu. Obaj spotkali się w ringu trzykrotnie i Kolczyński nie wygrał żadnej z tych walk. Jedna z nich, stoczona w 1950 roku, stała się jednak legendą.
Kolczyński przez dwie pierwsze rundy przyjmował bardzo mocne ciosy i był aż siedmiokrotnie liczony. Wydawało się, że nokaut jest tylko kwestią czasu. „Kolka” nie zamierzał jednak rezygnować. W trzeciej rundzie rzucił się do niezwykle gwałtownego ataku. Papp, mistrz olimpijski i jeden z najlepszych pięściarzy świata, sam znalazł się w ogromnych tarapatach. Węgier słaniał się na nogach i tylko dzięki ogromnemu doświadczeniu zdołał dotrwać do końcowego gongu.
Ta walka najlepiej pokazuje charakter Kolczyńskiego. Nawet w sytuacji, w której większość zawodników pogodziłaby się z nieuchronną porażką, on potrafił rzucić się do walki z jeszcze większą determinacją. To właśnie niezwykła ambicja, temperament i ofensywny styl sprawiły, że kibice zapamiętali go na dziesięciolecia.
Ważną częścią jego powojennej historii były również pojedynki z innymi znakomitymi polskimi pięściarzami. W 1949 roku na ringu ustawionym na kortach Legii Warszawa zmierzył się z młodym Zygmuntem Chychłą, późniejszym mistrzem olimpijskim. Walka odbywała się pod gołym niebem, a w jej trakcie zaczął padać deszcz. Chychła ostatecznie wygrał pojedynek na punkty.
Kolczyński stoczył w swojej karierze ogółem 238 walk, odnosząc 216 zwycięstw i ponosząc 22 porażki. Był 22-krotnym reprezentantem Polski w meczach międzypaństwowych, a jego bilans w reprezentacji wyniósł 16 zwycięstw i 6 porażek. Ostatnią walkę stoczył 21 września 1952 roku.
Jego kariera była więc wyjątkowa także dlatego, że można ją podzielić na dwie zupełnie różne części. Pierwsza to fenomenalne lata 1937–1939, kiedy Kolczyński należał do najlepszych pięściarzy Europy, zdobył mistrzostwo Europy i był o krok od kariery zawodowej w Stanach Zjednoczonych. Druga rozpoczęła się po wojnie i mimo że przyniosła kolejne cztery tytuły mistrza Polski oraz występ olimpijski, nie pozwoliła mu już odzyskać dawnego blasku.
Po zakończeniu kariery Kolczyński pozostał w pamięci kibiców przede wszystkim jako pięściarz niezwykle widowiskowy. Jego walki były pełne emocji, a styl oparty na szybkości, refleksie, ofensywie i ogromnej ambicji sprawiał, że publiczność chciała oglądać go ponownie. Nie bez powodu nazywano go „Kolką” i „dzieckiem Warszawy”. Polski Komitet Olimpijski podkreśla, że jego pojedynki przez lata pozostawały w pamięci kibiców jako niezwykle emocjonujące widowiska.
Antoni Kolczyński zmarł 19 czerwca 1964 roku w Warszawie, mając zaledwie 46 lat. Jego śmierć była przedwczesnym końcem życia człowieka, który jeszcze przed wojną osiągnął status jednej z największych gwiazd polskiego sportu. Na jego pogrzeb przybyły tłumy kibiców, którzy pamiętali jego wielkie walki i niezwykłą osobowosc.
W 1994 roku został pośmiertnie uhonorowany nagrodą im. Aleksandra Rekszy, przyznawaną osobom szczególnie zasłużonym dla polskiego boksu. Było to kolejne potwierdzenie jego miejsca w historii tej dyscypliny.
Historia Antoniego Kolczyńskiego to przede wszystkim opowieść o niezwykłym talencie, którego najlepsze lata przypadły na jeden z najtrudniejszych momentów w historii Polski. Zdobył mistrzostwo Europy w Dublinie w 1939 roku, czterokrotnie był mistrzem Polski, reprezentował kraj w 22 meczach międzypaństwowych, wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Londynie i stoczył aż 238 walk, z których 216 wygrał.
Nie zdobył olimpijskiego medalu, a jego kariera została brutalnie przerwana przez II wojnę światową. Być może właśnie dlatego jego historia ma w sobie coś szczególnego. Przed wojną był pięściarzem europejskiej klasy, który potrafił pokonać największe gwiazdy i otrzymać propozycję wielkiej zawodowej kariery w Ameryce. Po wojnie, mimo że nie odzyskał już dawnej formy, nadal zdobywał mistrzostwo Polski i stawał do walk z najlepszymi zawodnikami kontynentu.
Antoni „Kolka” Kolczyński pozostaje dziś jedną z legend polskiego boksu. Mistrz Europy z 1939 roku, czterokrotny mistrz Polski, olimpijczyk i autor 216 zwycięstw w 238 walkach. Jego kariera mogła potoczyć się jeszcze dalej, gdyby nie wojna, która odebrała mu najważniejsze lata sportowego życia. Mimo to nazwisko Kolczyńskiego na zawsze pozostało w historii polskiego pięściarstwa, jako symbol przedwojennego talentu, niezwykłej waleczności i pięściarza, którego walki potrafiły porwać całą Warszawę.