Rose w rozmiarze # # # # #
Centrala TV
Telewizja rowerowa na jaką zasługujesz 📺
Merida która jest naprawdę ok
Canyon Grizl CF 9 ESC w RIFT
Rower który woli pozostać anonimowy
Rocznica opowiadania o Specialized Allez Sprint
Szukamy czwartego do brydża...
Kilka ciekawostek o Triban GRVL 520
15/07/2026
W tym tygodniu nie będzie śmiesznych rolek. Za wcześnie, niepotrzebnie.
Od dziś dla mnie wszystko w tym klubie będzie już inne.
Szymon Lachowicz był w Warszawskim Klubie Kolarskim od najmłodszych lat. Na początku jako młodszy brat dwóch starszych kolarzy. Był tak szybki i sprawny, że jako mały chłopiec jeździł ze starszymi na obozy. Tam pytał mnie w kółko o godzinę, ustalając swój plan dnia w głowie. Nazywałem go wówczas zegarmistrzem. Pamiętam, jak patrząc, z jaką mocą pedałuje ten mały chłopak, bałem się o jego kolana.
Jak tylko zaczął się ścigać (a chyba robił to od samego początku), to zawsze był w topce. Inteligentny, ułożony, dowcipny i na dodatek szybki. Zawsze otwarty, chętnie pomagał innym. To, w jakim stylu potrafił wygrywać wyścigi w młodziku czy juniorze młodszym, przeszło już dawno do legend klubowych. Równolegle doskonale się uczył i dostał się do najlepszego liceum w Warszawie, do Staszica. Postawił na naukę. Startował, ale nękany kontuzjami, już bez spektakularnych sukcesów. Był filarem juniorskiej ekipy szosowej.
Dostał się na bardzo dobre studia, ale nie rozstawał się z klubem. Prowadził drużynę juniorów młodszych na szosie. A od tego sezonu juniorów. Wzór młodego człowieka, z którego byłem taki dumny. Jak spotykałem go na treningach z maluchami na ściance wspinaczkowej, to snuliśmy ambitne plany rozwoju klubu. Cieszyłem się zawsze na jego widok.
W zeszłym tygodniu usłyszałem od jego mamy o tragicznym wypadku, jakiemu uległ na szosie na Słowacji. Mimo iż był w śpiączce, nie dopuszczałem do siebie myśli, że to może skończyć się tragedią. Rysowałem w głowie pozytywne scenariusze. Wyobrażałem sobie, jak go będę odwiedzał w szpitalu. Niestety, Bóg daje, Bóg zabiera. Dziś nad ranem stwierdzono zgon Szymona Lachowicza. Niepowetowana strata. Od dziś dla mnie wszystko w tym klubie będzie już inne.
Najgłębsze wyrazy współczucia dla najbliższych Szymona. Dziękuję Bogu, że dane mi było znać Szymona.
- Błażej Maresz.
Centrala Gravelowa - BASSO PALTA
Centrala Gravelowa - Rama Kross która nie pęka
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Lokalizacja
Skontaktuj się z firmę
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Aleja Sztandarów 83
Warsaw
04-423