07/04/2025
Na początku marca wybrałem się w Tatry. Plany były ambitne, ale jak to bywa, nie wszystko poszło zgodnie z planem. Przed przyjazdem dosypało ponad 30cm śniegu, co mimo lawinowej "dwójki", spowodowało obserwacje licznych lawin, między innymi na drodze która była celem mojego wyjazdu. Sprawdziliśmy dolinę Białej Wody w poszukiwaniu lodospadów, ale wspinalny był tylko jeden. Wraz z Radkiem spróbowaliśmy swój sił na grzędzie Tomkowych Igieł, ponieważ była to jedna z najmniej zagrożonych linii. Niestety w okolicach Buli po Rysami postanowiliśmy się wycofać. Miejscami śnieg był tak głęboki, że zapadliśmy się po pas, a w innych miejscach skała była mocno odsłonięta, przez co wspinanie szło nam zbyt wolno, by zakończyć je o sensownej godzinie. Udało się za to powspinac na Dwoistej Siklawie. Sprawdzaliśmy również wytrzymałość śrub i abalakova. Ostatniego dnia pobytu w Morskim Oku postawiliśmy wybrać się z Gosia na Mnicha drogą Robakiewicza. Wspinanie nie było najłatwiejsze, ze względu na płytko zalodzone rysy, co utrudniało asekurację, a odsłoniete płyty, które w lato przechodzi się na tarcie, w rakach było walką o każdy centymetr. Udało nam się zdobyć wierzchołek, a do Zakopanego dotarliśmy po 22. Przez kolejne dwa dni postanowiłem potrekować w Tatrach Zachodnich i na Czerwonych Wierchach. Ponad 50km i prawie 4000m w górę wyczerpały moje baterie do końca i można było wracać do domu. Teraz zostaje liczyć, że kolejnej zimy, warunki w Tatrach będą nieco korzystniejsze 🤞
25/03/2025
W tym sezonie miałem okazję po raz pierwszy odwiedzić Łabski Dół, który oferuje kilkanaście dróg lodowych o wycenach WI3-WI4. Około 4,5km podejście powoduje, że miejsce to jest mocno oblegane, przez co rezerwacja miejsca w weekend jest mocno utrudniona. Drogi mają około 25m długości, więc są dość dobrym treningiem przed wyjazdem na wspinanie w górach. Mi udało się poprowadzić 4 warianty, a każdy z nich był dobrze asekurowalny. Przelotny deszcz nieco przeszkadzał we wspinaniu, co pod koniec dnia spowodowało gromadzenie się wody w każdym zagłębieniu, a uderzenie czekanem rozrzucalo krople po twarzy. Może w następnym sezonie pogoda będzie nieco łaskawsza 🤞
11/03/2025
❄️ Tej zimy dużo się działo, niestety nie tylko górsko czy wspinaczkowo, więc czas nadrobić zaległości i podzielić się ostatnimi dwoma miesiącami.
⛏️ 26.01 wziąłem udział w zawodach Drytoolowych organizowanych przez Miedziowy Klub Górski w Karpaczu. Przez 5 godzin zbierałem punkty na wyznaczonych drogach - udało mi się przejść wszystkie, żeby zakwalifikować się do finału. Niestety na drodze finałowej odpadłem, co w rezultacie dało mi 3 miejsce. Zawody zostały zorganizowane bardzo profesjonalnie i liczę, że za rok będę mógł się znów sprawdzić 💪
01/11/2024
Jest już drugi film z wyjazdu. Wejście na Mont Blanc kosztowało masę wysiłku, ale zdecydowanie się opłaciło 😜
Mont Blanc drogą 3M - 11.08.24
Dach Europy zdobyty. Z terminem wyjazdu czekaliśmy do ostatniej chwili, aby mieć największe szanse na zdobycie wierzchołka i zobaczenie Alpejskiej panoramy z...
15/10/2024
Pierwszy film z wakacyjnego wyjazdu w Alpy jest już na YouTube, zapraszam do oglądania 😁
Grandes Joarres Filarem Whympera - 09.08.24
Podczas tego wyjazdu zdecydowałem się wejść na Grandes Joarres wraz z moim kolegą Kamilem, z którym dwa lata wcześniej wchodziłem na Großglocknera granią Stü...
26/09/2024
Podczas wakacyjnego wyjazdu w Alpy udało mi się wejść na kolejne 2 czterotysieczniki. Na Grandes Joarres - Pointe Whymper 4180m n.p.m wraz z Kamilem oraz na Mont Blanc 4810m n.p.m z Gosią Kamilem i Grześkiem. Po przyjeździe do Courmayeur, rozpoczęliśmy stopniową aklimatyzację, poprzez trekking w okolicach masywu Mont Blanc i spanie w namiotach na wysokości 2400m +. Czwartego dnia pobytu, ze schronu Boccalatte, z Kamilem wyruszyliśmy w górę, aby zdobyć Grandes Joarres. Droga prowadziła spękanym lodowcem do wysokości około 3400m. Dalej czekało na nas do pokonania 800m wspinania. Dużo luźnych kamieni nie ułatwiało zadania i znacząco podnosiło ryzyko. Na grani były wszystkie możliwe formacje skalne, a do tego trudności miejscami dochodziły do IV UIAA, z jednym miejscem (w mojej opinii) za V. Drogę na szczyt zrobiliśmy na asekuracji lotnej z jednym około 20m wyciągiem, a całe wejście zajęło nam nieco ponad 9h. Schodziliśmy drogą klasyczną i po 16,5h byliśmy znów w schronie. Kolejnego dnia musieliśmy jeszcze zejść na parking, przejechać do Chamonix, wjechać kolejką na Aiguille Du Midi oraz przejść do schroniska Cosmiques, aby szóstego dnia pobytu udać się drogą 3M na Mont Blanc. Wstaliśmy o godzinie 1, po około 3 godzinach snu. Chwilę po godzinie drugiej ruszyliśmy w czwórkę w stronę Mont Blanc du Tacul. Tydzień wcześniej oderwał się kawałek seraka, przez co szliśmy przez lawinisko trawersując je 3 razy. Udało nam się pokonać to w miarę sprawnie, a prawdziwe trudności czekały na nas na podejściu pod Mont Maudit. Tam teren był mocniej nachylony, a do tego były do pokonania dwie, mocno spiętrzone, szczeliny. Wschodzące słońce dodało trochę siły i tak na ramieniu Mont Maudit byliśmy po godzinie 7. Stamtąd już tylko długa droga na Blanca. Szczyt mieliśmy tylko dla siebie przez około 15minut. Droga w dół była jeszcze dłuższa, ponieważ musieliśmy dojść do schroniska Nid d'Aigle, które znajduje się na wysokości 2410m n.p.m. Szczyt zrobiliśmy w 8 godzin, a całość zajęła nam aż 17,5 godziny. Dawno nie byłem tak zmęczony, jak po tym wyjeździe, ale wracając do zdjęć i filmów, wiem, że było warto. Kilkoma zdjęciami dzielę się poniżej 😝