18/08/2026
Witajcie! Zapraszamy Was na lekturę podsumowania turnieju Pol.And 5 Snooker Lwówek, post będzie troszkę dłuższych, jest to nasze zaproszenie na odwiedzanie strony klubu, na której będziemy publikować w miarę możliwości jakieś ciekawsze podsumowania wydarzeń w naszym klubie, lub z udziałem naszych klubowiczów. Artykuł dostępny również na stronie: https://snookerhouse.pl/pol-and-snooker-lwowek-relacja-zawodnika/ #
Uffff, jaki to był intensywny czas!
Muszę powiedzieć że wybierając się do Lwówka nie wiedziałem co nas tam czeka, Bartek Gołąb był kolejny raz, natomiast my z Kubą jechaliśmy, z perspektywy czasu uważam, trochę w ciemno, gdyż nie dało się przekazać tego, na jaki turniej jedziemy, w słowach.
To że będzie cala społeczność snookerowa, to się spodziewaliśmy, natomiast wszelkie oczekiwania (przynajmniej moje) zupełnie przewyższyła atmosfera turnieju i możliwość rozegrania pierwszych meczów z udziałem sędziego.
Podróż 🚗- całkiem wyczerpująca, natomiast jechaliśmy z Kubą, z pominięciem autostrad, trasa nastawiona poniekąd na odrobinę zwiedzania. Pierwszy raz w województwie wielkopolskim musiał zostać spożytkowany na krajoznawstwo i połacie płaskiego terenu, jakie towarzyszyły nam po drodze zupełnie zrekompensowały 10 godzinna podróż. Humory również dopisywały, nie mogliśmy się doczekać zapoznania z lokalizacją turnieju, ciekawość i delikatne muśnięcie dreszczykiem emocji stanowiły składniki na idealny przepis dla snookerzystów wygłodniałych gry 😉.
1️⃣ Na miejscu dowiedzieliśmy się, że przewidziane są trzy lokalizacje rozgrywek, niezbyt od siebie oddalone, ale ośmiu stołów nie udało się zmieścić w jednym budynku. Mecze naszej trójki- przedstawicieli SnookerHouse’a rozpoczynałem ja meczem z Krzysztofem Czapnikiem.
Już jadąc, wiedziałem, że jedyne co mogę zrobić to utrudnić grę rywalowi, bo przecież nie uda mi się ugrać choćby frejma z tak doświadczonym zawodnikiem. Przebieg pierwszego frejma wskazywał że nawet nie uda mi się spróbować utrudnić cokolwiek, co najwyżej swoją obecnością na krześle 😜- frejm trwał krócej, niż będziecie czytać te publikację i to najpewniej co najmniej dwukrotnie krócej 😂. W drugiej partii, dużo lepiej wychodziła mi gra defensywna, co wydłużyło czas gry i może nawet grałem dłużej niż Wy będziecie to czytać. Chociaż muszę przyznać że szczęście grało tutaj pierwsze skrzypce, nawet udało mi się wbić czerwoną do środkowej kieszeni po zbiciu się z bilą biała, podczas próby odstawienia się (tzw. u nas Mareczek- f**s ochrzczony na cześć zawodnika, który niesamowicie często w ten sposób wbijał 😉). Oczywiście mecz przegrałem 2:0, ale cieszyłem się że okazja do celebracji frejma z Krzysztofem została wykorzystana. Czekał mnie tego samego dnia mecz o wyjście z grupy.
Karol Kaliszewski- mój następny oponent, miał o tyle nieszczęście już w ustalaniu terminarza, że przeważnie mój pierwszy mecz jest gorszy niż drugi (nie sugeruje tutaj, że mógłbym zagrać dużo lepiej z Czapnikiem, aż tak lepszy w drugim nie jestem).
Ten mecz był… dziwny. Graliśmy w gorącej sali, co utrudniało rozgrywkę. Oboje wiedzieliśmy, że walczymy o wyjście z grupy i w pierwszym frejmie udało mi się wygrać sporą przewagą, natomiast drugi, rozstrzygnął się poprzez ustawianie snookerów, właściwie to Karol go rozstrzygnął, gdyż ustawiłem jednego snookera, z którego wyciągnąłem aż 40 punktów. W tym frejmie awans dalej dał mi rywal, sam zaprezentowałem niewiele do przodu, co nie zmienia faktu, że radość z przepchnięcia kolanem takiego defensywnego frejma była wielka.
2️⃣ W sobotę mecze mieli rozegrać Bartosz Gołąb, oraz Jakub Harchut. Pierwszy grał Kuba z Sebastianem Koziełło, mecz należał do tych, które należy wygrać i zapomnieć. Pierwszy frejm- zdecydowanie dominował nasz zawodnik, w drugim dekoncentracja sprawiła, że wbijanie już nie szło tak dobrze jak w poprzednim. Natomiast Kuba również wygrał ze swoim rywalem i już oboje wiedzieliśmy, że przechodzimy dalej. U niego pozostawało pytanie, z którego miejsca, gdyż w grze była walka o szczyt swojej grupy. Oboje wybraliśmy się na trybuny do Bartka, czekał go mecz z Marcinem Nitschke. Byliśmy niezmiernie zainteresowani tym pojedynkiem, podobało nam się że „Gołąbek” miał wyśmienite nastawienie i zapytany o wynik powiedział z uśmiechem „może frejma urwę” 💪
Jak powiedział, tak zrobił! Rozgrywka była niezmiernie emocjonująca, na trybunach sporo ludzi, Bartek grał naprawdę dobrze, szkoda mam było ostatniego frejma. Możnaby pokusić się o scenariusz, w którym nasz zawodnik sprawia niespodziankę i wygrywa 2:1… Ale, było minęło, Gołębia czekał drugi mecz o wyjście z grupy.
Wybraliśmy się z Kubą na jego mecz w trzeciej lokalizacji- klub Trickshot, tam czekaliśmy chwilę na zwolnienie stołu, gdyż pojedynek wcześniejszy jeszcze się toczył i był zażarty. Kuba rozpoczął swój mecz z Arkadiuszem Kaźmierowskim, z około godzinnym opóźnieniem. Możliwe, że oczekiwanie na mecz doprowadziło naszego zawodnika do spadku formy, gdyż go przegrał. Wynik nie do końca odzwierciedla przebieg spotkania, natomiast poszedł w świat, Kuba ugruntował drugą pozycję w grupie i razem czekaliśmy na swoich rywali. Wychodząc z klubu przywitaliśmy się tylko z naszymi znajomymi z południowo-wschodniej Polski którymi są- Piotr Koszel, który wychodził już wtedy z grupy z pierwszego miejsca- jeden mecz wygrał 2:1, a drugi wygrał walkowerem i Mathew Wyatt, który w tamtym momencie miał za sobą mecz wygrany 2:0 i czekał na drugie spotkanie.
W między czasie rozpoczął się mecz Bartka z Piotrem Degórskim, nie pojechaliśmy na niego, gdyż byliśmy zmęczeni i chcieliśmy odpocząć. Oglądaliśmy transmisje, niestety nie jest to ten sam ładunek emocji co na żywo. Bartkowi nie przeszkadzała jednak nasza absencja na trybunach, wygrał zdecydowanie 2:0 i przeszedł dalej.
Wieczorem poszliśmy na ognisko integracyjne całego turnieju i…
Właściwie to ciężko jest oddać na papierze atmosferę, tam trzeba było być. Poznaliśmy ludzi, wymieniliśmy doświadczenia klubowe, pobawiliśmy się, pośmialiśmy się, naprawdę niesamowity wieczór z perspektywy społeczności snookera w całej Polsce. To jest element który nas zaskoczył najbardziej (mnie i Kubę)- to z jaką imprezą się spotkaliśmy, zdecydowanie na duuuuży plus!
3️⃣ Następny dzień pobudka o 8:30 i oczekiwania na drabinkę. Pierwsze mecze miały zacząć się o 10:00. I faktycznie, godzina 9:30 dostaliśmy sygnał- Kuba gra mecz z Łukaszem Góreckim więc siedliśmy w samochód i pojechaliśmy. Jadąc na miejsce już wiedzieliśmy, że cała trójka ze SnookerHouse zaczyna drabinkę od 1/64.
Ten mecz Kuby, to było coś! Pierwszy frejm przegrany, oponent okazał się bardzo dobry. Jednakże drugi frejm… Ja znałem w większości tylko z opowieści Kuby, gdyż sam poszedłem na swój stół w drugiej lokalizacji, dosłownie 100 metrów dalej. Pomimo przegranej, Kuba mówi tak: „tak dobrze, to się na meczu już dawno nie bawiłem”, (kto wie, może nawet nigdy). Podobno humory obu dopisywały, grali mecz na swoich warunkach, pozytywnie nastawieni. Żal mi było że ja w tym czasie musiałem oczekiwać na swój mecz. A Kuba przegrał 2:0.
Właśnie, strasznie się przedłużało oczekiwanie na moją kolej. Siedziałem na trybunach, włączony w telefonie mecz Kuby, który polecam obejrzeć. Nie wszystko widziałem, bo sam byłem- w przeciwieństwie do kolegi- spięty.
No i jak przyszło do gry z rywalem- Grzegorz Sroka, to wyszło szydło z worka. Pierwszy frejm przegrałem wybitnie, rywal bardzo dobrze wbijał i nie potrafiłem się z tego podnieść, później proste błędy. Dopiero pod koniec drugiego frejma podjąłem chociaż trochę rękawice, stawiając snookery, ale to nie wystarczyło. Przegrałem 2:0
Jak wracaliśmy do pokoju, to oglądaliśmy Gołąbka- on swój mecz wygrał 2:0, w tym samym czasie Piotr Koszel również odniósł zwycięstwo, tak samo Mathew Wyatt, oboje 2:0. My wróciliśmy, gdyż czekała nas długa droga i zobowiązania 😉, więc zebraliśmy się w drogę i turniej śledziliśmy transmisją.
Bartek Gołąb w pierwszym meczu fazy pucharowej zmierzył się z Jakubem Kornasem którego pokonał 2:0. Następnym jego rywalem był Wojciech Samborski, tutaj nasz Gołąbek powtórnie zwyciężył 2:0. Odpadł dopiero w 1/16 przegrywając 0:3 z Jakubem Zakrzewskim.
🔴 Piotr Koszel poległ również w 1/16 z, Karolem Lelkiem 0:3. Po drodze do tego meczu pokonywał kolejno- Jana Rogalińskiego (2:0), oraz Arkadiusza Kaźmierowskiego (2:1).
🔴 Mathew Wyatt przegrał w 1/32 z Ilją Zubanovem 1:2. W poprzedniej fazie awans dało mu zwycięstwo z Lechem Dąbrowskim (2:0).
Turniej należał do wybitnych, w drodze powrotnej postanowiliśmy tu wrócić- na Pol.And 6 snooker Lwówek… a może nawet wcześniej. Jak tylko czas pozwoli, to na pewno się meldujemy, dzięki za gościnę!
P.S. Okres wakacyjny dobiega końca, korzystajcie z niego. My w klubie również mamy troszkę luźniej, więc odpocznijcie, bo wrzesień zaczynamy pełną parą! Najpierw PORS, w pierwszym weekendzie września, tydzień później Rzeszów Snooker Open, więc szykuje się dużo grania!
Pozdrowienia znad Bałtyku!
Mateusz Pomianek
POL.And snooker open Lwówek
Polski Związek Snookera i Bilarda Angielskiego
Snooker Klub Lwówek Wlkp - Trick Shot
Decider Snooker & Pool Bilard Club
Akademia Snookera KTS Lutnia w Konstantynowie Łódzkim
Nitschke Akademia Snookera Zielona Góra
ASP Punkt Trafienia
18/08/2026
15/08/2026
15/08/2026
15/08/2026
06/08/2026
04/08/2026
02/08/2026
30/07/2026