04/06/2026
Taki post na KONIEC. Będzie długo ale mam nadzieję, że nie nudno…🫣😉
Jest taki moment na końcu długiej drogi, kiedy silnik milknie, kurz opada i przez chwilę nie wiesz, czy już wróciłeś, czy jeszcze jesteś gdzieś tam: między wydmami, między słoniami wychodzącymi o zmierzchu na drogi, między gwiazdami tak gęstymi nad Afryką, że niebo zdaje się uginać pod ich ciężarem.
Wróciliśmy. Cztery kraje, piętnaście dni, 4600 km. Ale to tylko cyfry, a ta wyprawa była czymś znacznie trudniejszym do zmierzenia.
Namibia uczyła nas pokory wobec przestrzeni. To kraj, który nie daje się ogarnąć wzrokiem ani myślą, horyzont po horyzont, cisza tak głęboka, że słyszysz własny oddech, i drogi, które nie kończą się nigdzie, bo prowadzą wszędzie. Off-road weryfikował nas codziennie - każde koleiny, każdy piasek, każdy kamień pytał: czy naprawdę chcesz tu być? Chcieliśmy. Zimbabwe i Botswana dołożyły do tego obrazu dziką, nieokiełznaną naturę i ludzi, tak życzliwych, tak otwartych, tak radośnie obecnych, że kiedy dojeżdżaliśmy do miejsca naszego noclegu stawaliśmy się bogatsi nie o kolejny park narodowy, ale o kolejną rozmowę przy drodze, o kolejny uśmiech dziecka biegającego boso po rudej ziemi.
Nie wszędzie dotarliśmy. Motocykl ma swoje granice, czas ma swoje granice. Ale może właśnie dlatego Afryka ciągnie z powrotem, bo zawsze zostawia w tobie coś niedokończonego, jakiś ślad drogi, której jeszcze nie przejechałeś.
Ale ta wyprawa miała też drugie serce.
Zanim jeszcze zjechaliśmy na czerwony piach Namibii, zaczęliśmy zbierać środki na opiekę psychologiczną dla dzieci w rodzinach zastępczych w Nowym Sączu, która będzie realizowana przez DOBRE MIEJSCE - zespół psychologów i psychoterapeutów. I gdzieś pomiędzy tysiącami kilometrów i afrykańskim słońcem działo się coś pięknego - ludzie się dzielili tym co mogli. Z wrażliwości, z odruchu serca, z tej samej cichej potrzeby, żeby coś po sobie zostawić…
Udało się zebrać kwotę, która tę pomoc uruchomi. Ale zbiórka trwa - i prosimy Was: nie mijajcie tego obojętnie. Bo widzieliśmy na własne oczy, co robi z małym człowiekiem chwila, w której ktoś go dostrzega. Rozdawaliśmy pluszaki, lalki Barbie, baloniki - i patrzyliśmy, jak dzieci ściskają je z taką siłą, jakby bały się, że zaraz znikną. Te obrazy zostaną w nas na długo.
I ostatnia rzecz - może najważniejsza.
Są tacy ludzie, których nie ma na pierwszych stronach gazet. Którzy nie dostają nagród ani owacji. Którzy wstają rano i po prostu i zajmują się „cudzym” dzieckiem. Tak, jakby było ich własnym. Tak, jakby nie było w tym nic nadzwyczajnego. A przecież jest w tym coś WIELKIEGO.
Rodziny zastępcze to „cisi bohaterowie”. Każdego dnia dźwigają coś, czego większość z nas nie potrafi sobie nawet wyobrazić - historii dziecka, które przyszło do nich poranione, nieufne, zagubione. I uczą je na nowo: że świat może być bezpieczny. Że dorosły nie odejdzie. Że można zasnąć spokojnie. Że o wszystkie potrzeby zadba bliski dorosły.
Tej wyprawie chcieliśmy nadać sens większy niż własna przygoda. I dlatego dziś, wracając z Afryki, z kurzu i przestrzeni, z przełomów i dzikich dróg - zwracamy uwagę na tych, którzy swoją odwagę pokazują nie na motocyklu, ale przy kuchennym stole, przy odrabianiu lekcji, przy wieczornym czytaniu bajki.
Dziękujemy Wam. Za każdą złotówkę, za każde udostępnienie, za każdą chwilę uwagi.
Wracamy - z pełnymi oczami i trochę innymi sercami.
Link do zbiórki: https://zrzutka.pl/94gm38
17/05/2026
14/05/2026
14/05/2026
14/05/2026
12/05/2026
12/05/2026
09/05/2026
09/05/2026