Paulina Mazuś Dressage PL

Paulina Mazuś Dressage PL

Udostępnij

Ujeżdżeniowy trening koni w duchu Manolo Mendeza
Od podstaw do GP
Biomechanika w treningu koni
Certyfikowany osteopata

23/08/2026

Chcę zostawić jeźdźca z umiejętnością zadania sobie pytania:
„Czy to, co właśnie zrobiłem, służy temu, do czego długoterminowo zmierzam?”
Bo to jest dla mnie jedna z najważniejszych rzeczy, jakie trener może dać zawodnikowi — umiejętność samodzielnego podejmowania dobrych decyzji.
Trener nie powinien być potrzebny przy każdym kolejnym kroku.
Powinien stopniowo wyposażać parę w narzędzia, dzięki którym będzie potrafiła sama obserwować, oceniać i dostosowywać swoją pracę.
I właśnie dlatego tak ważne jest dla mnie myślenie w otwartej ramie czasowej.
To, co wydarzy się w pierwszych kilkunastu minutach treningu, może wpłynąć na cały trening.
To, co wydarzy się podczas jednego treningu, wpływa na kolejny.
A suma tych małych decyzji buduje kierunek, w którym para będzie rozwijać się przez kolejne tygodnie i miesiące.

Czytaj dalej w nowszym poście ->

Katarzyna Naworska
Dagmara Omieczyńska-Nastaj
Magda Sa
Małgorzata Kamińska

21/08/2026

Jak mogę Wam pomóc przez kolejne tygodnie, kiedy wrócicie do domu i zostaniecie już sami?
Bo dla mnie celem pracy trenera nie jest to, żeby po pięciu dniach para potrafiła wykonać jak najwięcej.
Celem jest znaleźć najbardziej efektywne narzędzia dla tej konkretnej pary na najbliższy etap jej drogi.
Takie, które pozwolą jej zrobić największy możliwy progres — bez próby zbudowania wszystkiego naraz.
Nie każdy koń po pięciu dniach musi umieć to, do czego docelowo dążymy.
Ale para powinna mieć obraz tego kierunku.
Powinna rozumieć, co buduje, dlaczego to robi i przede wszystkim — co robić dalej, kiedy wróci do domu.
Chcę zostawić jeźdźca nie tylko z kolejnymi ćwiczeniami.

Czytaj dalej w nowszym poście ->

Magda Sa
Katarzyna Naworska
Małgorzata Kamińska
Dagmara Omieczyńska-Nastaj

20/08/2026

Manolo Manolo Mendez Dressage dał mi jedno proste pytanie, które bardzo rozjaśniło mi to, co już wcześniej próbowałam robić:
„Ask the horse: How can I help you today?”
Jak mogę Ci dzisiaj pomóc?
Nie było to dla mnie odkrycie, że każdy koń jest inny.
Było raczej nazwaniem pewnego sposobu myślenia. Prostą ramą, która pozwala mi wrócić do najważniejszego punktu:
zamiast zaczynać od tego, co ja chcę dzisiaj zrobić z koniem — najpierw zapytać, czego on potrzebuje ode mnie.
To pytanie ustawia mnie w pozycji słuchania, a nie natychmiastowego oceniania, wymagania i realizowania z góry założonego planu.
I dokładnie to samo pytanie zadaję jeźdźcowi.
Bo trening nie powinien być jednostronnym przekazywaniem instrukcji. Powinien być rozmową.
A ta rozmowa ma bardzo szeroką perspektywę czasową.
Jak mogę Wam pomóc teraz — w tym treningu?
Czego potrzebujecie właśnie dzisiaj?
Jak mogę Wam pomóc podczas kolejnego treningu?
Co będzie kolejnym krokiem, który pomoże Wam lepiej zobaczyć, poczuć i zrozumieć?
Jak mogę Wam pomóc przez te 5 dni?
Co możemy zbudować w tym czasie, a czego nie powinniśmy jeszcze wymagać?
I wreszcie:

Czytaj dalej w nowszym poście ->

Katarzyna Naworska
Dagmara Omieczyńska-Nastaj
Małgorzata Kamińska
Magda Sa

19/08/2026

Są takie opinie, które czyta się kilka razy.
Nie dlatego, że są pochlebne.
Tylko dlatego, że ktoś naprawdę zobaczył to, co próbuję budować.

I chyba właśnie dlatego chcę napisać kilka słów o tym, co dla mnie oznacza bycie trenerem?!

Part 1/6

5 dni intensywnej pracy z końmi jest wymagające nie tylko ze względu na liczbę godzin spędzonych na placu.
Jest wymagające dlatego, że trener nie ma prawa podejść schematycznie do konia.
Każda para wymaga poznania. Każdy koń ma inną historię, inne ciało, inne możliwości, inne ograniczenia i inny sposób komunikowania się.
I każdy powinien zostać zaopiekowany w najlepszy dla niego sposób.
Zawsze bardzo chciałam patrzeć na każdego kolejnego konia indywidualnie. Nie było mi blisko do zamykania koni w gotowych schematach, ale znalezienie sposobu, żeby tę indywidualność konsekwentnie przełożyć na cały proces treningowy, nie zawsze było łatwe.

Czytaj dalej w nowszym poście ->

Katarzyna Naworska
Małgorzata Kamińska
Dagmara Omieczyńska-Nastaj
Magda Sa

18/07/2026

Dlaczego postawa konia decyduje o jakości łopatki i trawersu?

Wielu jeźdźców uważa, że łopatka czy trawers są ćwiczeniami służącymi do poprawy zgięcia, zaangażowania czy zebrania. To prawda – ale tylko częściowo.
Najpierw koń musi być fizycznie przygotowany, aby jego ciało mogło wykonać te ruchy bez kompensacji.
Bo pytanie nie brzmi:
"Czy mój koń potrafi zrobić łopatkę?”
Pytanie brzmi:
"Czy jego ciało jest w stanie utrzymać postawę, która pozwala wykonać łopatkę bez utraty równowagi?"
To dwie zupełnie różne rzeczy.

Ruch zawsze zaczyna się od postawy

Każdy krok, każde przejście i każde ćwiczenie są konsekwencją tego, jak koń ustawia swoje ciało.
Jeżeli koń porusza się:
z szyją skróconą i schowanym za pion czołem,
z zapadniętym grzbietem,
z napiętym odcinkiem piersiowym,
z łopatkami pozbawionymi swobody,
to nawet jeśli wygląda, jakby wykonywał łopatkę, w rzeczywistości jedynie ustawia kończyny w odpowiednich miejscach, zamiast zmieniać sposób pracy całego ciała.
To ogromna różnica.

Łopatka nie zaczyna się od łopatki

Paradoksalnie, łopatka nie zaczyna się od przesunięcia łopatki do wewnątrz.
Zaczyna się od tego, czy koń:
potrafi unieść podstawę szyi,
zachować długość górnej linii,
pozwolić łopatkom swobodnie przesuwać się po klatce piersiowej,
utrzymać elastyczny grzbiet,
przenieść ciężar ciała bez utraty równowagi.
Dopiero wtedy łopatka ma przestrzeń, aby naprawdę się poruszać.
Jeżeli tej przestrzeni nie ma, koń będzie próbował wykonać ćwiczenie poprzez napięcie szyi, skrócenie kroku lub ucieczkę zadem.

Dlaczego schowanie nosa za pion wszystko zmienia?

Jednym z najczęstszych błędów jest przekonanie, że krótsza szyja oznacza większe zebranie.
W rzeczywistości dzieje się odwrotnie.
Kiedy nos zostaje cofnięty za pion, szyja przestaje pełnić swoją funkcję balansującą.
Podstawa szyi opada.
Górna linia szyi nadmiernie się rozciąga.
Łopatki tracą swobodę ruchu.
Grzbiet zaczyna się zapadać.
Koń przestaje aktywnie przenosić ciężar na zad i zaczyna ciągnąć ciało przednimi nogami.
Na pierwszy rzut oka koń może wyglądać na "zebranego”.
Biomechanicznie jednak jego ciało pracuje zupełnie odwrotnie i znacznie ciężej.

Trawers również wymaga odpowiedniej postawy

Trawers często kojarzy się głównie z pracą zadu.
Zad nigdy nie pracuje w oderwaniu od reszty ciała.
Jeżeli kręgosłup nie jest elastyczny, klatka piersiowa pozostaje sztywna, a przód ciała zablokowany, zad nie będzie w stanie wejść pod środek ciężkości.
Koń zacznie:
wypychać biodra, zamiast je zginać,
tracić rytm,
skracać wykrok,
nadmiernie obciążać jedną stronę ciała.
To właśnie dlatego niektóre konie wyglądają, jakby wykonywały trawers, ale po kilku minutach stają się coraz sztywniejsze.

Oznaki, że problemem jest postawa, a nie samo ćwiczenie

Bardzo często słyszę:
"Mój koń nie lubi robić łopatki.”
Najczęściej nie chodzi jednak o samo ćwiczenie.
Koń próbuje powiedzieć, że jego ciało nie jest jeszcze gotowe.
Warto zwrócić uwagę na sygnały takie jak:
napięta, krótka szyja,
zapadnięty grzbiet,
ograniczony ruch łopatki,
ciągnięcie zadu zamiast aktywnego podstawienia,
nierówny ruch ogona,
❗️utrata rytmu podczas pracy bocznej,❗️
konieczność ciągłego podtrzymywania konia łydką lub ręką.
To nie problem z posłuszeństwem.
To informacja o jakości ruchu.

Trening powinien budować ciało, a nie tylko wykonywać ćwiczenia

To, że koń potrafi wykonać łopatkę czy trawers, nie oznacza jeszcze, że te ćwiczenia go rozwijają.
Jeżeli wykonuje je w napięciu, z niewłaściwą postawą lub poprzez kompensacje, każdy trening utrwala nieefektywny wzorzec ruchu.
Zamiast budować siłę, stopniowo zwiększamy przeciążenia, co może powodować kontuzje w późniejszym czasie.
Dlatego, zanim poprosisz konia o bardziej zaawansowany ruch, zadaj sobie jedno pytanie:
Czy jego ciało jest przygotowane, aby wykonać go z lekkością?
Bo prawidłowy trening nie polega na tym, by nauczyć konia kolejnych figur.
Polega na tym, by zbudować ciało, które będzie zdolne wykonywać je z równowagą, swobodą i bez bólu.
To właśnie wtedy łopatka i trawers przestają być ćwiczeniami.
Stają się naturalnym wyrazem dobrze zbudowanej biomechaniki.



09/07/2026

Czy kolejne powtórzenie elementu naprawdę jest najlepszym rozwiązaniem?

Gdy coś w treningu z koniem nie idzie, naszą pierwszą reakcją często jest...
„Jeszcze raz.”
Jeszcze jedno przejście.
Jeszcze jeden ciąg.
Jeszcze jedna próba.
A co, jeśli właśnie wtedy najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, nie jest kolejne powtórzenie, tylko... zatrzymanie się?

W pracy z końmi bardzo łatwo wpaść w przekonanie, że następna próba wszystko naprawi.
Że za chwilę koń w końcu zrozumie.
Że następnym razem będzie lepiej.
Że zaraz się uda.
Problem polega na tym, że koń nie uczy się lepiej wykonywać zadania tylko dlatego, że powtarza je więcej razy. Uczy się przede wszystkim sposobu użycia swojego ciała podczas jego wykonywania.
Bardzo często działa to dokładnie odwrotnie.
Koń uczy się poprzez sposób, w jaki używa swojego ciała. Każde powtórzenie utrwala wzorzec ruchu — niezależnie od tego, czy jest on korzystny dla jego biomechaniki, czy nie.
To właśnie dlatego liczba powtórzeń nigdy nie jest najważniejsza.
Najważniejsze nie jest to, ile razy powtarzamy ćwiczenie, ale jaki wzorzec ruchu utrwalamy z każdym kolejnym powtórzeniem.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć.
Tylko Ty wiesz, kiedy ćwiczenie zostało wykonane poprawnie.
Koń tego nie wie.
On nie ma w głowie obrazu idealnego przejścia, ustępowania czy piruetu w galopie.
Po prostu odpowiada na pytanie, które mu zadajesz — najlepiej, jak potrafi, wykorzystując ciało, którym dysponuje w danym momencie.
A skoro to my jesteśmy prowodyrami ruchu, to na nas spoczywa odpowiedzialność za to, czy koń ma szansę znaleźć rozwiązanie.
Jeżeli zadanie jest dla niego biomechanicznie zbyt trudne, kolejne powtórzenia rzadko rozwiązują problem.
Znacznie częściej utrwalają sposób poruszania się, którego później próbujemy go oduczyć.
Każdy krok ma znaczenie.
Bo każdy krok buduje i wzmacnia określony wzorzec ruchu.

Kiedy zamiast „próbować do skutku” zatrzymujesz się i szukasz lepszego rozwiązania, dzieje się coś ciekawego.
Koń ma szansę rozluźnić napięcie, zanim zacznie wykorzystywać napięcie jako sposób wykonania ruchu.
Twoje pytania stają się dla niego bardziej czytelne.
Coraz mniej rzeczy zaczyna się „psuć”, a postęp przychodzi spokojniej, ale znacznie stabilniej.
To nie dlatego, że koń nagle bardziej się stara.
Po prostu jego ciało dostaje warunki, w których wykonanie zadania staje się możliwe.

To jedna z rzeczy, które najczęściej obserwuję podczas swojej pracy.
Największe przełomy rzadko pojawiają się po słowach:
„Spróbuj jeszcze raz.”
Znacznie częściej przychodzą po krótkim zatrzymaniu.
Po chwili, w której zdejmujemy z konia i z siebie presję natychmiastowego wykonania zadania.
Po momencie, w którym koń przestaje zgadywać, czego od niego chcemy, a zaczyna rozumieć.
Po małej zmianie wzorca ruchu, w którym jakiś niuans blokował ciało.
I po chwili ruch, który przed chwilą wydawał się trudny lub nawet niemożliwy, pojawia się niemal bez wysiłku.
Nie dlatego, że koń w kilka minut nauczył się czegoś nowego.
Dlatego, że jego ciało zostało lepiej przygotowane do wykonania tego zadania, fizycznie i mentalnie.

Jeżeli więc następnym razem coś nie będzie wychodziło...
..nie decyduj:
„Robimy aż wyjdzie.”
Zapytaj raczej:
* Dlaczego to nie działa?
* Co w biomechanice tego ruchu jest dla mojego konia zbyt trudne?
* Jak mogę uprościć to zadanie?
* Jak mogę lepiej przygotować jego ciało, zanim do niego wrócimy?
* Może ja daję jakieś sprzeczne sygnały?
Może za dziesięć minut.
Może jutro.
Może za tydzień.
To nie ma znaczenia.
Znaczenie ma to, że wrócicie do zadania z dużo większą szansą na sukces.
Bo bardzo często to nie większa liczba prób zmienia rezultat.
Zmienia go lepsze przygotowanie konia do wykonania ruchu.
Bo naszym celem nie jest nauczyć konia wykonywać ćwiczenia. Naszym celem jest przygotować jego ciało tak, aby wykonanie tego ćwiczenia stało się dla niego naturalną konsekwencją.

Jeżeli chcesz nauczyć się rozpoznawać moment, w którym warto iść dalej, a kiedy mądrzej jest się zatrzymać i poszukać innego rozwiązania — zapraszam Cię na live w niedzielę.
Porozmawiamy o tym, dlaczego kolejne powtórzenie nie zawsze prowadzi do progresu i jak patrzeć na trening przez pryzmat tego, czego naprawdę potrzebuje ciało konia.
Bo czasem największy postęp nie zaczyna się od większej pracy.
Zaczyna się od lepszych pytań.

Zapraszamy na dwudniową klinikę
https://fb.me/e/6pr66kyQ4

Stajnia Bogdanówka, Horse Heaven

16/02/2026

„On potrzebuje 20 minut i wtedy puszcza” — jedno z najbardziej niebezpiecznych zdań w treningu koni

To zdanie słyszę niemal codziennie.
„On potrzebuje 15–20 minut i wtedy puszcza.”
„Muszę go najpierw przekłusować, przegalopować i później już jest lepiej.”
„Na początku jest sztywny, ale potem się rozluźnia.”
To zdanie jest tak powszechne, że stało się normalne.

Ale właśnie dlatego warto się przy nim zatrzymać.
Bo może zmieniać sposób, w jaki patrzymy na ciało konia.
I może sprawić, że łatwo przeoczymy jego komunikacje.

Zatrzymajmy się na chwilę.
I zadajmy sobie jedno pytanie:
Co dokładnie oznacza, że koń „puszcza”?
Co się naprawdę zmienia w jego ciele?
Czy jego ciało staje się bardziej czułe na pomoce?
Czy znajduje równowagę?
Czy zaczyna nieść siebie w inny sposób?
A może zmienia się coś subtelniejszego.

Na początku treningu ciało zawsze coś komunikuje.
Czasami to subtelne.
Czasami bardzo wyraźne.
Napięcie.
Sztywność.
Brak płynności.
Brak dostępności.

To nie jest przeszkoda.
To jest informacja.

To moment, w którym ciało pokazuje swój prawdziwy stan — zanim my poprosimy żeby się zaadaptowało do Nas, zanim znajdzie sposób, żeby sobie poradzić z Naszymi oczekiwaniami.
To pierwszy dialog z układem nerwowym - o konkretnych przykładach więcej na live w czwartek.

Ale bardzo często szybko przechodzimy dalej.
Więcej ruchu.
Więcej impulsu.
Więcej przejść.
Bo wierzymy, że ruch przyniesie rozluźnienie.

I po pewnym czasie koń rzeczywiście się zmienia.
Jego ciało zaczyna wydawać się bardziej miękkie.
Bardziej dostępne.
Bardziej „gotowe”.
I wtedy mówimy: „teraz puścił”.

Ale to, co odczuwamy to nie zawsze cały proces, który wydarzył się z perspektywy konia.
Koń ma niezwykłą zdolność adaptacji.
Potrafi znaleźć sposób, żeby się poruszać, nawet jeśli nie jest jeszcze w równowadze, czy nie porusza się diagonalnie równo.
Potrafi znaleźć sposób, żeby odpowiedzieć, nawet jeśli nie wszystko jest “gotowe”.
Potrafi dostosować się do warunków, które mu oferujemy.
Z zewnątrz widzimy zmianę.
Ale pytanie brzmi:
czy to jest zmiana wynikająca z wygodniejszego odczucia w ciele — czy zmiana wynikająca z adaptacji?

Czasami to, co odbieramy jako rozluźnienie, może być właśnie procesem adaptacji.
Kiedy koń na początku treningu jest napięty, sztywny, niechętny do ruchu — lub przeciwnie, zbyt energetyczny — to jest informacja.
Już od pierwszych kroków ciało daje nam ogromną ilość danych.
W sposobie, w jaki się porusza.
W jakości oddechu.
W napięciu i rozluźnieniu danych partii ciała.
W płynności ruchu lub jej braku.

Kiedy w odpowiedzi na to przechodzimy przez kolejne chody, ciało zaczyna się dostosowywać.
Receptory napięcia przyzwyczajają się do obciążenia.
Układ nerwowy reguluje swoją odpowiedź.
Sygnały, które były wyraźne na początku, stają się mniej widoczne.
Z zewnątrz wygląda to jak rozluźnienie.
Ale proces, który do tego prowadzi, może mieć różne źródła.

Ciało zawsze znajdzie sposób, żeby się poruszać.
Pytanie brzmi: w jaki sposób to robi.
Jeśli równowaga i rozluźnienie nie są jeszcze dostępne, ciało zacznie korzystać z kompensacji.
Inne mięśnie przejmą pracę.
Inne struktury zaczną się przeciążać.
Kręgosłup straci swoją prawdziwą ruchomość, plecy się usztywnią.
Inne zaczną być omijane.
Ruch będzie obecny.
Ale jego jakość może opierać się bardziej na strategii przetrwania niż na prawdziwej równowadze.

Przez długi czas sama myślałam w ten sam sposób.
„Po 20 minutach jest lepiej.”
Bo tak robili wszyscy wokół mnie.
Bo tak zostałam nauczona.
Bo to było normalne.

Ale z czasem zaczęłam zauważać, jak również obserwowałam podejście Manolo, że czas sam w sobie nie zawsze jest tym, co tworzy zmianę i da się rozgrzewkę poprowadzić w dużo lepszy dla konia sposób.
Możesz spędzić 20 minut w ruchu, który utrwala istniejące wzorce.
Albo możesz w kilku minutach stworzyć warunki, w których ciało zaczyna się organizować w inny sposób.
Manolo od pierwszej sekundy obserwuje ciało i widzi czego dziś koń potrzebuje, w jakich miejscach potrzebuje się bardziej rozciągnąć w jakich bardziej zaangażować.

Jeśli tylko poświęcimy mu uwagę i skupimy się na poprawnym biomechanicznie ruchu i zaczniemy trening od małych pytań (rozwinę ten temat na live) to zapewnimy takie środowisko, w którym koń może odnaleźć równowagę.
Bez pośpiechu.
Bez nadmiaru presji.

Prawdziwe pytanie nie brzmi: ile czasu minęło.
Prawdziwe pytanie brzmi:
Czy oddech się zmienił?
Czy plecy zaczęły dobrze pracować?
Czy ruch zaczął przepływać przez całe ciało?
Czy napięcie zaczęło ustępować miejsca roszluźnieniu?

Bo gotowość nie pojawia się po określonym czasie.
Ona pojawia się w określonym stanie.

A gdyby nie czekać, aż koń „puści”…
tylko pomóc jego ciału odnaleźć organizację już od pierwszych kroków — bez potrzeby intensywnego ruchu?
Jak wiele może zmienić się wtedy w jakości każdego kroku.
Jak inaczej może rozwijać się ciało.
Jak inaczej może rozwijać się komunikacja.

Bo być może rozgrzewka nie jest momentem, w którym ciało zaczyna się poruszać.
Być może jest momentem, w którym zaczyna się organizować.
A kiedy zaczynamy patrzeć na ten moment przez pryzmat biomechaniki — naprawdę widzimy, co dzieje się w ciele konia.
Jak ruch powstaje.
Gdzie się zatrzymuje.
Gdzie przepływa.
I gdzie czeka, aż zostanie zauważony.
Może właśnie tam zaczyna się prawdziwa zmiana.

Na live w czwartek rozwiniemy ten temat!

09/02/2026

Trening ma na celu wzmocnić i uelastycznić ciało podczas ruchu.

Robienie wysokiego poziomu figur za każdym podejściem w dużym zebraniu skutkuje budowaniem napięć.

A gdyby tak: na 10 podejść do ćwiczenia tylko jeden zrobić w zebraniu?

„Robiąc z koniem 9 podejść na dłuższej (nie na long and low!) szyi i bardziej zaokrąglonych plecach, które wtedy mają większy zakres ruchu niż w zebraniu (w zebraniu ruch jest skrócony ale bardziej dynamiczny), budujemy tą moc, która pojawi na ten 10 raz…”

To jest przykład oczywiście, ilość wykonanych powtórzeń dostosowujemy do tego jak koń i my się czujemy danego dnia itd..

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Lublin?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Adres


Lublin