10/06/2026
Od kilku tygodni moge.to prowadzi szkolenie z naprawy, konserwacji i modernizacji rowerów dla młodzieży z Ochotniczych Hufców Pracy.
To doświadczenie zbiegło się z głośną dyskusją wokół grafiki OHP, która wywołała wiele emocji. Jedni uznali ją za krzywdzącą wobec młodych ludzi. Inni, za próbę nazwania realnego problemu społecznego.
Miałem okazję zobaczyć obie postawy pokazane na tej "niefortunnej", jak to ujęło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, grafice. Widziałem młodych ludzi zamkniętych w pętli dopaminowej, przebodźcowanych światem mediów społecznościowych, zmęczonych ciągłym porównywaniem się do nierealnych instagramowych wzorców, zagubionych i wycofanych. Na niektórych twarzach widziałem fizyczny wręcz ból, kiedy trzeba było odłożyć telefon i skupić się na tym, co mówi instruktor.
Ale widziałem ich też w momencie, gdy dostają konkretne zadania, odpowiedzialność i możliwość nauczenia się czegoś praktycznego. Widziałem, jak powoli kiełkuje zaangażowanie, współpraca, satysfakcja z dobrze wykonanej pracy i wiara we własne możliwości. Bo praktyczna nauka zawodu i rozwój umiejętności to nie tylko przygotowanie do wymagań rynku pracy. To także budowanie charakteru, odporności psychicznej i poczucia kontroli nad własnym życiem.
Adrian Zandberg, który nagłośnił sprawę, spojrzał na nią przez specyficzny, marksistowski filtr. Zobaczył tam afirmację brutalnego kapitalizmu: albo generujesz zysk, albo lądujesz poza nawiasem społeczeństwa. Ten sam Marks wiedział jednak, że istota problemu jest bardziej złożona. W Rękopisach ekonomiczno-filozoficznych pisał, że praca jest gatunkowym życiem człowieka (Gattungsleben) - nie przekleństwem, lecz źródłem tożsamości. Opisał jak człowiek może być wyzyskiwany jako pracownik. Nie przewidział jednak, że może być konsumowany jako użytkownik.
Żyjemy w epoce bezprecedensowej dostępności bodźców. Nigdy w historii człowiek nie miał do dyspozycji tyle rozrywki, informacji i natychmiastowej stymulacji. Paradoksalnie, to właśnie ona produkuje nowy rodzaj biedy i wykluczenia.
Za czasów Marksa robotnik harował do upadłego, żeby pomnażać bogactwo fabrykanta. Teraz nastolatek lajkuje i scrolluje, żeby pomnażać wyceny giełdowe big techów i przychody garstki influencerów. Płaci za to własnym zdrowiem psychicznym, zanikiem autentycznych relacji, otyłością. Traci zdolność koncentracji i odraczania gratyfikacji, motywację, odporność psychiczną i poczucie sensu działania.
Żeby z tego wyjść nie nie potrzebuje potępienia. Potrzebuje sensu, wyzwań i poczucia sprawczości. Dlatego tak ważne są organizacje, które pokazują młodym ludziom, że mogą więcej, niż myślą.
Zamiast kłócić się o tę grafikę, porozmawiajmy o tym, jak odbudować w młodych ludziach poczucie, że są zdolni do działania. Jak pomóc im budować własne kompetencje zamiast śledzić czyjeś (często wyimaginowane) sukcesy? Jak odzyskać kontakt z rzeczywistością i samym sobą?
Mechanik Rowerowy