21/08/2026
[ZAPOWIEDŹ MECZU]
Wyrównać pewne rachunki z trenerem Mariuszem Misiurą. Wygrać pierwszy raz w nowym sezonie na własnym boisku. Pokonać Motor Lublin. Uwierzyć w naszych chłopaków wybiegających na zieloną murawę Exbud Areny. Stworzyć pewną powtarzalność i sukcesywność w doskonaleniu się. Oto aspekty na sobotnie popołudnie, przed którym staną nasi zawodnicy i my sami - fani, sympatycy i kibice Korony Kielce.
Motor Lublin zrezygnował z projektu, któremu przewodził Mateusz Stolarski. Podziękowano szkoleniowcowi-architektowi, który miał na swoim koncie awans do ekstraklasy, bardzo niezły pierwszy sezon w elicie i niezłe show, jakie prezentował przez te dwa lata gry w ekstraklasie. Poprzedni sezon dla Motorowców był nerwowy, lecz finalnie obronili się przed spadkiem. W czerwcu przeszła istna rewolucja - zarówno w szeregach zawodników jak i trenerów. Mnóstwo piłkarzy odeszło, twarzą nowego projektu został właśnie Mariusz Misiura, który miał całkiem dobry debiut w poprzednim sezonie ekstraklasy. Teraz jest w innym miejscu, a początek póki co ma niemrawy. W ostatniej kolejce Motor pokonał Gieksę, więc nastroje nieco się uspokoiły. O sile zespołu nadal stanowi między innymi Karol Czubak i Ndiaye.
Korona w ubiegłym tygodniu wygrała mecz na terenie Widzewa. Drugi raz z rzędu udało jej się odwrócić wynik spotkania i zdobyć coś dla siebie. Doprowadziliśmy do remisu, a potem do prowadzenia i finalnie trzy punkty pojechały do Kielc. Po raz kolejny pokazaliśmy, że stale fragmenty gry to nasza bardzo niebezpieczna broń. W jednym z popularnych anime na świecie jedna z postaci powiedziała, że samym tylko kamieniem jako broń można zrobić użytek i robić to w mistrzowski sposób. Sporo ludzi jest zachwyconych Morganem Fassbenderem. I trudno się dziwić - chłopak od meczu z Legią pokazuje naprawdę sporo chaosu, szybkości i kunsztu, a jego dublet w Łodzi dał nam pierwsze trzy punkty w sezonie.
I mogę chyba powtórzyć jak mantrę to, że nasza struktura gry i organizacja gry stoi na naprawdę wysokim poziomie. Środek pola, zdominowany przez zawsze radosnego i uśmiechniętego Czecha oraz przez młodego, ambitnego i z wielkim potencjałem Kamila Jakubczyka jest nie do zdarcia i zajechania. Naprawdę można być zadowolonym po tych trzech kolejkach, ale stać nas na zdecydowanie więcej. Jest tu sporo możliwości i potencjału do odblokowania. W meczu z Widzewem pokazaliśmy zespołowość i konsekwencję w działaniu. Trochę jednak brakuje gola z akcji, ale i to znacznie nam wychodzić. Obrona dała radę i stanęła na wysokości zadania. Właśnie takiej postawy potrzebujemy w kolejnych meczach.
O zespołowości niech świadczy chociażby postawa naszego kapitana. Mariusz Stępiński rośnie z meczu na mecz, a jego interwencja w drugiej połowie po groźnym strzale uratowała nas od starty gola. Miał swoje okazje, dwa cele strzały jeśli dobrze pamiętam. Tych okazji generalnie robimy niezłą liczbę, tyle że w drugiej połowie brakowało nam ludzi do ataku. Nie oszukujemy się - sam Morganik jest naprawdę niezłym zawodnikiem, ale widać było to szczególnie w drugiej połowie brakowało sił i polotu z pierwszej części. Norbert Barczak mógł mieć wejście smoka, lecz nie wykorzystał okazji. Jest nominalnie obrońcą, więc ciężko jest go winić za niewykorzystaną okazję. Brakuje egzekutorów - zmienników z ławki, atakujących. Sama absencja Dawida Błanika jest dotkliwa, a widok ławki rezerwowej w ostatnim spotkaniu aż nadto wyraźnie krzyczy. Dlatego sporo pracy jeszcze przed włodarzami naszego klubu, żeby atak było naprawdę kompletny, a nie tylko z nazwy.
Wracamy na swój stadion, do własnej macierzy. Tutaj czujemy się najsilniejsi, najmocniejsi. Trzeba wrócić do korzeni, kiedy to nasza murawa była prawdziwą twierdzą, bastionem nie do zdobycia. Exbud Arena to nasz Dom, nasze miejsce. To my dyskutujemy warunki, to my idziemy do ataku, to my mamy tutaj decydujący głos! Jest dobra okazja ku temu, by kontynuować tą dobrą serię. Mamy możliwość zapunktowania w kolejnych meczach, zbudować pewien fundament, by ugruntować swoje miejsce w tabeli. Nic jednak tak łatwo nie przychodzi i trzeba się sporo napocić i natrudzić, by sukces smakował jak najpyszniejsze danie świata.
Dlatego idźmy w Złocisto-Krwistych barwach, z uśmiechem na twarzy, z wiarą w naszych zawodników i sztab trenerski, w tych naszych dzielnych chłopców, którzy wybiegną na murawę. Dajmy im wsparcie w postaci pochwał za świetnie zagrania, okażmy wsparcie, niech ta nasza kielecka publika podźwignie Koronę ku pięknemu celowi, ku pięknej sobocie!
To starcie zapowiada się smakowicie. Mariusz Stępiński kontra Karol Czubak. Trener Zieliński kontra trener Misiura. Pan Maciejczyk kontra Pan Jakubas. Liczymy na emocjonujące i ciekawe widowisko, smaczki na boisku, ale niech ta jeden pojedynek będzie taki, że to Korona przewyższy i pokona Motor! Damy radę to zrobić wspólnymi siłami? Damy radę!
Dlatego zbierajcie siły, zadbajcie o głosy i gardła, naszykujcie te piękne barwy i koszulki, skrzykujcie znajomych i przyjaciół Korony, by jutro, o godzinie 14:45, na 1973% pomóc Koroneczce w zwycięstwie!
Korona Kielce vs Motor Lublin, start o 14:45, transmisja w Canal+Sport 3!
Koroneczko! Do boju! Na nich! Na całego!
💛❤️
autor: Marcin Kowalczyk
zdjęcie: Paula Duda/Korona Kielce