Manewrowanie jachtem morskim

Manewrowanie jachtem morskim

Udostępnij

Manewrowanie jachtem pod żaglami i na silniku. Manewry portowe-cumowanie w marinie. Kursy i szkolen

Photos from Manewrowanie jachtem morskim's post 02/09/2026

Meldować czy nie meldować — oto jest pytanie 🤔

„Oko” melduje: „30 metrów! 20! 10! 5! 2!”, po czym jacht z łomotem uderza w keję.

Znacie to?
To poczytajcie. 😉

Już na kursach żeglarza jachtowego uczy się, że podczas podchodzenia do kei „oko” ma stać na dziobie i meldować o odległości.

Tylko czy zawsze jest to potrzebne?

Jeżeli sternik dobrze widzi keję i potrafi ocenić odległość, po co rytualne odliczanie i dziarskie pokrzykiwanie na całą marinę? Zwłaszcza gdy „oko” staje na środku pokładu dziobowego i skutecznie zasłania mu widok…

Są jednak sytuacje, w których z kokpitu nie widać tego, co najważniejsze. Wtedy człowiek na dziobie i jego meldunki naprawdę się przydają. Pod warunkiem że wcześniej ustalimy, co i jak ma przekazywać.

Kiedyś, w środku nocy, podchodziłem na Tamizie do beczki cumowniczej. Poprosiłem I oficera, żeby stanął na dziobie z reflektorem i informował mnie o odległości.

Czekałem na meldunki.
Cisza.
A potem… ŁUP!

Uderzyłem dziobem jachtu — na szczęście stalowego — w potężną beczkę. Huk był taki, że chyba obudziłem pół Londynu!

Przywołałem pierwszego na rufę i rozeźlony pytam:
— Dlaczego nic nie mówiłeś?!

Okazało się, że przez cały dzień śpiewał szanty, oczywiście w towarzystwie pięknych dziewczyn, i… stracił głos. 🙃

Dziś opowiadam to ze śmiechem, ale błąd był również mój: skoro nie dostawałem informacji, na które liczyłem, należało przerwać podejście.

Bo meldunek ma pomagać sternikowi w ocenie sytuacji. Odpowiedzialność za manewr nadal zostaje za sterem.

A jak jest u Was? Meldowanie przy każdym podejściu czy tylko wtedy, gdy jest potrzebne? I co ustalacie z załogą przed manewrem?

Photos from Manewrowanie jachtem morskim's post 01/09/2026

I po kursie… 🥲

Wyjechała Justyna Wytrwała, a przyjechało Czterech Śmiałków z Trzech Zakątków Polski! 😉

Spiritus movens całego przedsięwzięcia, Marek, nawiązał ze mną łączność już wiosną. Żeglarz to wielce doświadczony i człowiek równie przezorny.

Choć sam poprowadził niejeden rejs, a ze swoimi załogantami — szczególnie Mikołajem — zna się nie od dzisiaj, postanowił przed rejsem w Grecji poćwiczyć z nimi u kapitana Bogdana.

Bo doświadczenie nie oznacza, że nie warto się dalej uczyć. ⚓

W poniedziałek i wtorek na naszej Asperze ćwiczyliśmy intensywnie!
Zmiany kursu i prędkości, naprzód, wstecz, kolejne podejście… Da capo al fine! 😉

Chłopaki otwarci na naukę, chętni do współpracy i bardzo dociekliwi. Pytaniami sypali szybciej niż pepesza pociskami. 😜

Sędziwy kapitan Bogdan starał się na wszystko odpowiadać, zachowując spokój i pogodę ducha.

We wtorek łatwo nie było — wiatr 5–6°B. A jak wiadomo, u Bogdana „nie ma miękkiej gry”! 😁 Była więc okazja, żeby sprawdzić w praktyce, jak wiatr zmienia plan manewru.

Myślę, że kapitan Marek i jego załoga ruszą do Grecji z większą pewnością siebie i lepszym zgraniem.

Dziękuję Wam, chłopaki! Dobrego rejsu i udanych podejść do kei! 👍

A kapitan Gadulski już czeka na kolejną ekipę — Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. 😉

Photos from Manewrowanie jachtem morskim's post 31/08/2026

Dobry plan to połowa sukcesu? 🤔

W żeglarstwie jest trochę jak w życiu. Bez dobrego planu trudno osiągnąć zamierzony cel — chyba że przez przypadek, ale na to mogą liczyć jedynie ludzie urodzeni w czepku.

Można działać z dnia na dzień albo bezwolnie dryfować, stając się igraszką wiatru, prądów i fal.

W krótszej perspektywie zasada jest prosta: żaden manewr jachtem nie powiedzie się, jeżeli nie zostanie wcześniej przemyślany i odpowiednio przygotowany.

Gdy pominiemy te elementy, na pokładzie zapanuje chaos, a my możemy stać się pośmiewiskiem całej mariny. Być może nawet bohaterami kolejnego odcinka Hafenkino. 😉

Pierwszy samodzielny rejs prowadziłem po Zatoce Gdańskiej, mając zaledwie 18 lat.

Był początek września i początek klasy maturalnej. Choć nigdy nie podważałem znaczenia edukacji, doszedłem do wniosku, że szkoła może przez kilka dni poczekać.

Zanim jednak nadszedł upragniony dzień zaokrętowania w Gdyni na harcerskim „Nefrycie” — jachcie o długości 7,2 m, z około 24 m² żagli i bez silnika — przeżyłem kilka bezsennych nocy.

Ciągle wracała do mnie jedna myśl: czy sobie poradzę?

Wstawałem w środku nocy i na kartkach papieru szkicowałem znane mi porty Zatoki. Analizowałem różne warianty podejścia i odejścia w zależności od kierunku wiatru.

Szczęśliwie pływałem przez cały tydzień i ani razu nie uderzyłem w keję. 😉

Z każdym kolejnym rejsem przychodziło doświadczenie, a wraz z nim coraz większa pewność za sterem. Nawyku planowania manewrów nigdy jednak nie porzuciłem.

Czy Waszym pierwszym samodzielnym rejsom również towarzyszyły tak silne emocje?

Photos from Manewrowanie jachtem morskim's post 30/08/2026

Weekend z Justyną — Solistką #2 ⛵
Czyli kurs manewrowania solo!

Kolejny weekend upłynął nam na… samotnym żeglowaniu we dwoje!

Wytrwała Justyna, która marzy o własnym jachcie i rejsach solo, ponownie samodzielnie wykonywała wszystkie manewry. Tym razem wiatr sprzyjał nauce — w porywach dochodził do 6°B. Było więc sporo ciężkiej pracy, ale jeszcze więcej planowania, zwłaszcza podczas odchodzenia od kei i podejść do cumowania.

Z dnia na dzień Justyna Nowakowska nabiera pewności, że nawet 12-metrowym jachtem można bezpiecznie żeglować i manewrować solo.

Kilka razy samodzielnie postawiła grot. Przy braku autopilota i porywistym wietrze było to nie lada wyzwanie — choć czasami instruktor z niemałym powodzeniem wcielał się w rolę autopilota. 😉

Duże wrażenie zrobiły również dwa samodzielne podejścia do kei przy wietrze dopychającym - brawo Ty!👍

Ogólnie Justyno - Bravo Zulu!🫡

Kiedyś uważałem, że do obsługi jachtu potrzeba co najmniej kilku osób. Dziś sądzę, że często im mniejsza załoga, tym mniej zamieszania i potencjalnego chaosu.

Oczywiście żeglowanie solo lub w małej załodze wymaga doświadczenia, dobrego planu i odpowiednich technik. Tego właśnie uczymy się podczas indywidualnego szkolenia — samodzielności, przewidywania i spokojnego działania.

Jakie są Wasze doświadczenia z żeglowaniem i manewrowaniem w pojedynkę lub we dwoje?


Photos from Manewrowanie jachtem morskim's post 26/08/2026

Czy węzeł „ratowniczy” rzeczywiście służy do ratowania?

Każdy kurs żeglarza jachtowego w Polsce zaczyna się od nauki wiązania węzła zwanego „ratowniczym”.

Instruktor opasuje się liną, szybko wiąże pętlę na sobie, a potem każe to samo robić kursantom. Czasem tłumaczy, że po wywrotce załogant może znaleźć się w wodzie i będzie musiał błyskawicznie zawiązać „ratowniczy” wokół siebie, aby można go było wyciągnąć.

Tyle że taka technika nauki jest moim zdaniem pozbawiona racjonalnych podstaw.

Jeżeli rzeczywiście trzeba zawiązać pętlę wokół siebie w wodzie, nie ma powodu, by uczyć się tego poprzez wyrabianie nawyku zakładania liny na własne ciało.

A skutki są widoczne na kei: załogant biegnie z liną za rufą, owija się nią, wiąże pętlę na sobie, po czym zdejmuje ją i zakłada na poler.

Wygląda to nie tylko źle. Może być również niebezpieczne.

Skoro „ratowniczy” tak często wykorzystujemy jako pętlę do cumowania, może najwyższa pora uczyć jego wiązania w ręku, przed sobą — szybko, sprawnie i bezpiecznie?

PS. Czy ktoś z Was kiedykolwiek wiązał „ratowniczy” w wodzie? ⛵

Photos from Manewrowanie jachtem morskim's post 19/08/2026

Powrót z kursu czyli "wyższa kultura manewrowania"😁

Poprzedni post zakończyłem może nazbyt tajemniczym "baran stał się rakiem".
Pora na kilka słów wyjaśnienia.
Na zakończenie kursu manewrowania na silniku skrzywiło się cięgło manetki. Silnik mógł pracować, ale ... wyłącznie na biegu wstecznym.
Po pożegnaniu załogi postanowiłem wrócić z Górek na Wyspę Sobieszewską.
Po dłuższym namyśle, jak przystało na "szpakowatego" kapitana, postanowiłem płynąć tylko na żaglach. Wiał wiatr 3-5 B na dodatek w rufę-plain sailing, jak mawiają mieszkańcy Albionu.
Rozwinąłem 3/4 genuy i w drogę. Na torze wodnym spory ruch - niedzielne popołudnie, wiadomo.
Wkrótce zaczął mnie doganiać pływający kafar-czyli hydrotechniczny Pudzian do wbijania pali.
"Szkaradek" wkrótce mnie dogonił, a z powodu pobliskich drzew i zabudowań wiatr ścichł. Aspera powoli dryfowała, oczywiście na środek toru.
Oczyma wyobraźni widziałem już swoje nekrologi w poniedziałkowych gazetach 😁
Płynąć fordewindem całkowicie wyluzowałem fok, by przepuścić "potwora" i zobaczyć, gdzie owo monstrum popłynie.
Na szczęście wyprzedziło mnie i poszło w prawo, w kierunku mostu wantowego.
Wiatr wkrótce wrócił, a ja halsowalem się baksztagami, trzaskając raz po raz zwroty przez rufę.
Na wysokości Przystani Nadwiślańskiej rozwiało się do 5-6B, przy słonecznej pogodzie. Dusza żeglarza zaczęła śpiewać 🤩
Na myśl o wejściu między inne jednostki w lukę długości Aspery wcale nie było mi szczególnie straszno. Tylko tak "normalnie".
Włączyłem machinę - nawet na "luzie" śruba pracowała "wstecz".
Zwinąlem żagiel i tyłem, skoro inaczej nie było można, ruszyłem ku betonowej kei.
Kilkadziesiąt metrów przed pirsem wiatr znowu stężał. Przypadek? Nie sądzę!
Podszedłem rufą blisko polera za rufą zardzewiałej krypy o dumnej nazwie "Generał Haller".
Założyłem pozostałe "sznurki", zgasiłem maszynę, a potem udałem się na mszę, by pomodlić się za szczęśliwe ocalenie.
Tak zodiakalny baran tyłem, czyli rakiem osiągnął zbawczy brzeg!
Q.E.D.

Photos from Manewrowanie jachtem morskim's post 17/08/2026

Święta, święta i… po kursie!

Nasza poprzednia opowieść o kursie manewrowania jachtem urwała się na sobotnim wieczorze (nie mylić z gorączką sobotniej nocy 😉).

W niedzielę rano zaskoczył nas deszcz, o którym nie mówiła żadna prognoza. Czy „Prognoza” jest kobietą? 🤔

Wykorzystaliśmy ten czas na omawianie różnych manewrów przy tablicy. A zaraz potem poszliśmy na wodę.

Zaczęliśmy od powtórki, czyli podchodzenia longside. Wszyscy bardzo dobrze przećwiczyli też samodzielne podejście rufą pod wiatr.

EGO kursantów urosło na tyle, że niektórzy zaczęli unosić się nad pokładem! 😎

Potem przenieśliśmy się do gościnnej mariny GOS. Tam robiliśmy to, co tygrysy lubią najbardziej, czyli podejście rufą — z lewej, z prawej, a nawet na wprost!

I tak czas nam się skończył.

Szybki klar jachtu, podsumowanie przy stoliku (obiad 😉) i do domu.

Umówiliśmy się jeszcze na powtórkę we wrześniu i… kurs sternika morskiego.

Instruktor popłynął do swojej kwatery na Sobieszewie, a końcowe cumowanie odbyło się na biegu wstecznym, bo z powodu skrzywienia cięgła (nie instruktora!) „naprzód nie było”. 😁

Baran został rakiem, ale to już zupełnie inna historia. 😉

Czekajcie na dalsze relacje z kolejnych kursów! 🫡

Photos from Manewrowanie jachtem morskim's post 15/08/2026

Kurs manewrowania jachtem na półmetku! ⛵️

Dzisiaj przed południem, przy przecudnej, żeglarskiej pogodzie, rozpoczęliśmy w Narodowym Centrum Żeglarstwa w Gdańsku kurs manewrowania jachtem na silniku.

Czterech śmiałków płci męskiej (przepraszamy za brak parytetu 😉) rozpoczęło zmagania z jachtem, wiatrem i — last but not least — instruktorem.

Zaczęliśmy od podstaw: najważniejszych węzłów, podawania lin na keję i pracy na cumach, aż po wymagającą wzbijania się na wyżyny intelektualnego wysiłku pracę na odbijaczach. 😎

Potem przyszła pora na sprawdzenie właściwości manewrowych jachtu — w tym słynny „test łosia” oraz „efekt chorągiewki” (wszak dzisiaj Święto Wojska Polskiego 🇵🇱).

Na koniec dnia rozpoczął się długi cykl podejść do kei i odejść od niej. Żaden węzeł małżeński nie został — według naszej wiedzy — wzruszony. 😜

Teraz kursanci udali się na autoterapię w pobliskiej tawernie, a sędziwy instruktor pilnuje przybytku i knuje, czym zgnębić kursantów w niedzielę.

Ciąg dalszy nastąpi… 😜

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Gdansk?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Stogi 21
Gdansk
80-642

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 20:00
Czwartek 09:00 - 20:00
Piątek 09:00 - 20:00
Sobota 09:00 - 17:00