Outlet Factory

Outlet Factory

Share

Outletowy sklep internetowy z Wielkiej Brytanii.Sprzedaż odzieży,obuwia, sportowego,kosmetyków.

07/03/2026

ŁÓDŹ DYMA KIEROWCÓW NA SUMMER FESTIVALU

Łódź Summer Festival 2026 reklamowany jest jako wielkie, darmowe święto muzyki. Koncerty na Łódzkich Błoniach od 24 do 26 lipca nie kosztują nic. Tyle że zanim ktokolwiek usłyszy pierwszy dźwięk ze sceny, musi najpierw zapłacić za coś, czego nie zapłaciłby nawet pod Stadionem Narodowym w dniu finału jakiegoś mistrzostwa świata. Za zostawienie samochodu.

Cennik, którego nie powstydziłby się prywatny inwestor

Atlas Arena, hala oddalona od Błoni o rzut kamieniem, uruchomiła sprzedaż miejsc parkingowych na czas festiwalu. Cena za dobę postoju na zwykłej płycie parkingowej to 120 złotych. Kto chce zostawić auto na wszystkie trzy dni imprezy, zapłaci 360 złotych. Drugi parking, przy ulicy Konstantynowskiej, jest tańszy, ale i tak niemały wydatek: 61 złotych za dobę, 183 złote za trzy dni. Dla tych, którzy planują nocleg pod namiotem na polu biwakowym przy terenie festiwalu, organizatorzy przygotowali osobną niespodziankę: pobyt od czwartkowego wieczoru do poniedziałkowego poranka kosztuje 251 złotych, a ponieważ wjazd samochodem na pole namiotowe jest zabroniony, do tej kwoty trzeba doliczyć jeszcze osobny parking. W sumie łatwo przekroczyć pół tysiąca złotych za to, żeby spać pod płótnem i mieć gdzie postawić auto.

Dla porównania, w innych miastach

Warto zestawić te liczby z cennikami parkingów przy podobnych obiektach w innych miastach. Pod Stadionem Narodowym w Warszawie postój kosztuje 25 złotych w dni bez wydarzeń, a w dni meczów i koncertów od 50 do 100 złotych. Pod Tarczyński Areną we Wrocławiu to odpowiednio 30 i 50 złotych. Pod Tauron Areną w Krakowie 25 złotych na co dzień i 50 do 70 złotych w dni imprez masowych. Innymi słowy, najdroższy bilet wstępu na Łódź Summer Festival to bilet na parking, droższy niż gdziekolwiek indziej w kraju, droższy niż wejście na mecz reprezentacji w stolicy.

To nie jest prywatny biznes

Tu zaczyna się sedno sprawy. Atlas Arena to nie prywatna inwestycja, która musi się sama utrzymać i zarabia ile się da, bo nikt jej nie dotuje. Właścicielem obiektu jest miasto Łódź, a operatorem spółka miejska Miejska Arena Kultury i Sportu, wchodząca dziś w skład Holdingu Łódź razem z Aquaparkiem Fala, Orientarium ZOO i Expo-Łódź. Czyli mówimy o pieniądzach, które krążą w obrębie majątku miejskiego, zarządzanego w imieniu mieszkańców.

Miasto z jednej strony chwali się darmowym festiwalem jako prezentem dla łodzian i wizytówką promującą Łódź jako miejsce otwarte i nowoczesne. Z drugiej strony własną spółką miejską ustala stawki parkingowe wyższe niż prywatni operatorzy parkingów przy stadionach w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. Festiwal jest darmowy w taki sam sposób, w jaki darmowe jest wejście do sklepu, w którym i tak musisz kupić wodę za dwadzieścia złotych, bo innej się nie da.

Darmowy festiwal, czyli już opłacony

Trzeba też powiedzieć wprost, co znaczy słowo "darmowy" w tym kontekście. Łódź Summer Festival nie organizuje się sam z siebie. Sceny, nagłośnienie, ochrona, artyści, logistyka, to wszystko kosztuje, a pieniądze na ten cel pochodzą z budżetu miasta, czyli z podatków mieszkańców Łodzi. Innymi słowy, łodzianin już zapłacił za ten festiwal, zanim jeszcze pomyślał o wyjściu z domu. Brak biletu na wejście nie oznacza więc, że impreza jest darmowa, oznacza tylko, że koszt został przesunięty z portfela w dniu koncertu na rozliczenie podatkowe, którego nikt nie widzi na co dzień.

Skoro tak, to dopiero teraz robi się ciekawie, i trzeba tu być precyzyjnym. Nie każdy, kto przyjedzie na festiwal, zapłacił już za niego z podatków. Mieszkaniec innego miasta, który przyjedzie do Łodzi na koncert, nie dokładał się do tej imprezy przez budżet Łodzi. Dla niego festiwal rzeczywiście jest darmowy, a parking to jedyny koszt, jaki ponosi. Zupełnie inaczej wygląda to z perspektywy łodzianina. On zapłacił już raz, przez podatki, a jeśli przyjedzie na Błonia samochodem, zapłaci drugi raz, i to spółce, która również jest miejska, czyli również jego. Pieniądze nie trafiają do anonimowego prywatnego inwestora, tylko wracają do tej samej puli majątku publicznego, z której już raz festiwal sfinansowano.

Jest jeszcze jedna droga, żeby tej opłaty uniknąć: przyjechać rowerem albo na piechotę. Wtedy nie płaci się nikomu nic, ani raz, ani drugi. Tylko że nie każdy mieszka w zasięgu spaceru od Łódzkich Błoni, więc dla sporej części łodzian wybór jest prosty: zapłacić drugi raz za to samo wydarzenie, albo zrezygnować z dojazdu autem.

Kto za to odpowiada

Skoro MAKiS jest spółką miejską nadzorowaną przez Urząd Miasta Łodzi, to prezydent miasta i radni mają pełne prawo zapytać, na jakiej podstawie ustalono akurat takie stawki i dlaczego są wyższe niż w miastach, gdzie podobne obiekty muszą się utrzymać bez wsparcia z budżetu. Jeśli odpowiedzią będzie, że to po prostu rynek i popyt, to dobrze byłoby usłyszeć, dlaczego ten sam rynek w Warszawie wycenia identyczną usługę o połowę albo i więcej taniej.

Festiwal ma być świętem dla mieszkańców. Na razie wygląda na to, że największym beneficjentem tego święta będzie kasa miejskiej spółki, a mieszkaniec, który przyjedzie autem, zapłaci więcej za blachę na parkingu niż gdyby pojechał na koncert do stolicy i wykupił bilet wstępu plus parking pod Narodowym.

07/03/2026
Want your business to be the top-listed Gym/sports Facility in London?

Click here to claim your Sponsored Listing.

Location

Website

Address


London, ON
WC1N3AX

Opening Hours

Monday 10am - 7pm
Tuesday 10am - 7pm
Wednesday 10am - 7pm
Thursday 10am - 7pm
Friday 10am - 7pm
Saturday 10am - 4pm