08/06/2026
Pasja Aleksandra Gołaszewska
NVC trainer and assessor with 20 years of experience
08/06/2026
01/06/2026
Zbliżają się letnie miesiące. Dla wielu osób to czas urlopów, podróży i zwolnienia tempa. Dla mnie również jest to trochę inny okres niż reszta roku — mniej czasu spędzam na sali szkoleniowej, a więcej przy biurku, na tarasie z kubkiem herbaty i... portfolio kandydatów oraz kandydatek na trenerów NVC.
To jedna z tych części mojej pracy, które trudno opisać jednym zdaniem.
Z jednej strony portfolio jest dokumentem. Zbiorem refleksji, wpisów do dziennika, informacji zwrotnych, opisów doświadczeń, rozróżnień i sposobów rozumienia podstaw Porozumienia bez Przemocy. Można by powiedzieć: materiał do przeczytania i zaopiniowania.
Ale kiedy siadam do lektury, rzadko mam poczucie, że czytam dokument.
Znacznie częściej mam wrażenie, że spotykam człowieka.
Spotykam jego pytania, poszukiwania, momenty zwątpienia i odkrycia. Widzę ślady rozmów, które go poruszyły, konfliktów, które czegoś nauczyły, sytuacji, w których NVC okazało się żywe i prawdziwe, ale też takich, w których było trudno z niego korzystać.
Każde portfolio jest inne. Każde jest zapisem kilku, a czasem kilkunastu lat uczenia się, praktykowania, popełniania błędów, wracania do podstaw i stopniowego integrowania wartości NVC w codziennym życiu.
Lubię te spotkania.
Jest w nich coś, co mnie wycisza. Co przypomina mi, że rozwój rzadko jest spektakularny. Częściej składa się z setek małych kroków, których znaczenie widać dopiero po czasie.
Czytanie portfolio jest dla mnie również zaproszeniem do praktykowania feedbacku. Takiego feedbacku, który nie ma oceniać ani udowadniać racji. Który ma wspierać rozwój, wnosić jasność, pomagać zobaczyć mocne strony i wskazywać miejsca, które warto dalej eksplorować.
Lubię myśleć o tym procesie nie jako o ocenie czy analizie dokumentu, ale jako o dialogu. Spotkaniu dwóch osób, które przez chwilę mogą wspólnie zatrzymać się przy tym, co zostało przeżyte, zrozumiane i zintegrowane.
Dlatego kiedy nadchodzi lato i na moim biurku zaczynają pojawiać się kolejne portfolio, czuję wdzięczność.
Za zaufanie.
Za możliwość towarzyszenia ludziom w ważnym fragmencie ich drogi.
I za wszystkie te ciche spotkania, które czekają na mnie w nadchodzących tygodniach. 🌿
22/05/2026
Czy tylko ja mam wrażenie, że pisanie portfolio NVC bywa bardziej spotkaniem ze sobą niż „technicznym zadaniem”? 🙂
Czasem nie chodzi o brak doświadczenia.
Tylko o trudność w nazwaniu własnej praktyki.
O pytania:
„Czy jestem wystarczająco dobra?”
„Od czego zacząć?”
„Jak to wszystko uporządkować?”
Dlatego razem z Asią stworzyłyśmy warsztaty wokół procesu pisania portfolio NVC — nie jako kolejnego zadania do wykonania, ale jako przestrzeni wsparcia, refleksji i odzyskiwania sprawczości.
Będzie konkretnie i praktycznie:
→ dziennik
→ rozróżnienia
→ kompetencje matrix
→ feedback
→ planowanie własnej ścieżki rozwoju
Ale będzie też miejsce na:
→ zatrzymanie
→ wspólne uczenie się
→ pytania i wątpliwości
→ empatyczne towarzyszenie sobie w procesie
Jeśli jesteś w certyfikacji NVC albo myślisz o niej jako o swojej ścieżce rozwoju — zapraszamy 💛
📍 online
📅 6 i 14 października 2026
📝 zapisy:
https://forms.gle/d16RwRvxd88D1o1q7
14/05/2026
Są takie momenty w pracy, które zatrzymują mnie na dłużej.
Właśnie zakończyło się kolejne Studium Kręgów Naprawczych.
Kilka miesięcy spotkań. Rozmów. Praktyki. Zatrzymywania się przy tym, co trudne. Uczenia się, jak nie uciekać od konfliktu, jak słuchać tego, co niewypowiedziane, jak tworzyć przestrzeń, w której nawet to, co poranione, może zostać usłyszane.
I dziś czuję ogromne wzruszenie.
Bo kiedy kilka lat temu pojawił się nam (mnie i Magdalena Wegner) pomysł stworzenia tego Studium, jego intencja była prosta:
nie po to, by gromadzić wiedzę,
nie po to, by „ukończyć kurs”,
nie po to, by dostać kolejne narzędzie.
To Studium powstało po to, żeby Kręgi Naprawcze żyły dalej.
Żeby trafiały do rodzin.
Do szkół.
Do organizacji.
Do zespołów.
Do społeczności.
Do miejsc, w których ludzie czasem nie wiedzą już, jak ze sobą rozmawiać.
I właśnie teraz ten moment się wydarza.
Kolejne osoby idą dalej.
Ze swoją wrażliwością.
Ze swoją odwagą.
Ze swoim człowieczeństwem.
Z gotowością, by siadać z ludźmi tam, gdzie pojawia się napięcie, konflikt, ból, niezrozumienie…
i pomagać odnajdywać kontakt.
Patrzę na Was i czuję dumę.
Nie dlatego, że było łatwo.
Właśnie dlatego, że nie zawsze było.
Bo wybieraliście autentyczność zamiast perfekcji.
Ciekawość zamiast racji.
Obecność zamiast szybkich rozwiązań.
Kontakt zamiast kontroli.
Dla mnie to jeden z tych momentów, kiedy bardzo mocno czuję sens tego, co robię.
Dziękuję każdej osobie, która była częścią tej drogi.
I z ogromną ciekawością patrzę, dokąd teraz poniesiecie Kręgi.
Niech rosną.
Niech służą.
Niech tworzą miejsca, w których konflikt nie musi oznaczać końca relacji, ale może stać się początkiem głębszego spotkania.
Przez lata uczę się ufać, że to, co naprawdę ma sens, nie zawsze widać od razu.
A potem przychodzą takie momenty jak ten — kiedy patrzę na osoby kończące Studium i wiem, że to już nie jest „mój” projekt. To żywy proces, który idzie dalej przez kolejnych ludzi, kolejne relacje, kolejne społeczności.
I chyba właśnie to najbardziej mnie wzrusza.
Jak podchodzimy do konfliktu?
Najczęściej tak:
👉 chcemy go uniknąć
👉 chcemy go uspokoić
👉 chcemy się go pozbyć
👉 chcemy go szybko rozwiązać
Ale czy w ogóle robimy na konflikt miejsce?
To pytanie mocno ze mną zostało to, co usłyszałam Dominica Bartera. Bo jeśli coś traktuję jak problem do usunięcia — to trudno jednocześnie naprawdę się temu przyjrzeć.
Większość z nas uczy się „zarządzania konfliktem” właśnie w tym duchu:
✔️ załatwić
✔️ zamknąć
✔️ i iść dalej
Tymczasem konflikt może być czymś więcej niż przeszkodą.
Dlatego tak cenię Kręgi Naprawcze. To podejście zaprasza do zupełnie innego doświadczenia:
🟡 zamiast unikać — zatrzymać się
🟡 zamiast wygaszać — usłyszeć, co jest pod spodem
🟡 zamiast „naprawić sytuację” — zadbać o relację
Kręgi tworzą przestrzeń, w której konflikt ma swoje miejsce:
— jest czas
— jest uważność
— jest struktura
— jest bezpieczeństwo
I dopiero z tego miejsca możliwe jest coś realnego:
zrozumienie, odbudowa zaufania i konkretne działania naprawcze.
Jestem wdzięczna, że mogłam nauczyć się tego procesu i towarzyszyć osobom oraz zespołom, które zdecydowały się spotkać w konflikcie — zamiast przed nim uciekać.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.