Gentleman Warsaw Team

Gentleman Warsaw Team

Udostępnij

Fanpage amatorskiej drużyny piłkarskiej Gentleman Warsaw Team występującej w ligach szóstek

24/06/2026

WIOSNA GENTLEMANÓW – PODSUMOWANIE

Nie tak miało być. Przystępowaliśmy do rundy wiosennej w Decathlon Lidze Fanów przekonani, że to, co najgorsze, mamy za sobą. Że jesteśmy silniejsi doświadczeniem z trudnej jesieni, a zimą udało nam się jakoś naszą grę poskładać. Niestety, gra z początku roku w Bostik Lidze Bemowskiej nie miała kompletnie żadnego przełożenia na wiosnę. Zawodnicy, którzy wtedy z nami grali, albo przestali rywalizować, albo grali rzadko. Czasem walczyliśmy wręcz o to, by uzbierać skład. Koniec końców dojechaliśmy jakoś do finału sezonu, jednak niestety w większości meczów graliśmy źle, popełnialiśmy proste błędy, w ataku brakowało nam polotu i dobrych rozwiązań. W efekcie, niestety, jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, w pełni zasłużenie zajęliśmy ostatnie miejsce w 12. lidze, z hukiem z niej spadając po zaledwie roku gry.

Pierwszy wiosenny mecz nie zwiastował jeszcze nadchodzącej katastrofy. Zmierzyliśmy się z Vox Populi i było to znacznie bardziej zacięte starcie, niż jesienią. Choć rywale błyskawicznie objęli prowadzenie 2:0, wróciliśmy do gry i w końcówce zdobyliśmy bramkę na 4:4. Niestety, wówczas arbiter popełnił błąd, pozwalając przeciwnikom na wznowienie gry, choć nie wszyscy nasi gracze wrócili na swoją połowę. Przy okazji zagapiliśmy się, Vox Populi to wykorzystało, po strzale z dystansu piłka odbiła się od nogi naszego bramkarza i wpadła do siatki. Jak się później okazało, takie bramki stały się jednym z motywów przewodnich rundy, bo potem jeszcze trzy razy piłka wpadała właśnie w ten sposób do bramki – odbijała się od obramowania, od naszego golkipera i lądowała w siatce. Wprawdzie nie miały one już takiego znaczenia, jak ten gol z Vox Populi, ale to zawsze boli. Niestety, zostaliśmy w pierwszym meczu z niczym, jednak dawał nam on nadzieję na to, że wiosna będzie dla nas względnie udana.

Niestety kolejny mecz pokazał nam zgoła coś odmiennego. Zagraliśmy z Luminą, która jesienią zgromadziła trzy punkty mniej od nas. Do wiosny przystąpiła jednak wzmocniona i szybko objęła prowadzenie 2:0. W przeciwieństwie do poprzedniego spotkania – tym razem nie potrafiliśmy odpowiedzieć. Przeciwnik grał twardo, zdominował środek pola, a my do tego popełnialiśmy proste błędy. Efektem przykra porażka 5:9 i komplikacja sytuacji w tabeli.

W 12. kolejce naszym rywalem była Rodzina Soprano, mocniejsza, niż jesienią i z jasnym zamiarem zdobycia mistrzostwa, co – jak pokazała przyszłość – udało im się zrealizować. Mecz nie miał większej historii – przeciwnik piłkarsko kilka poziomów nad nami po prostu nas zdominował i bawił się na murawie, aplikując nam 12 bramek i nie tracąc żadnej. Pozostało nam tylko poczucie żalu, że nie udało się zdobyć choć jednego gola, mimo że jakieś sytuacje mieliśmy. A porażka do zera zawsze jest bardzo bolesna.

Dopiero tydzień później udało nam się przełamać. Zmierzyliśmy się z Dynamem Wołomin, które wiosną również przechodziło pewne perturbacje kadrowe i akurat w meczu z nami – dysponowali okrojonym składem. W przeciwieństwie do poprzednich spotkań, tym razem to my błyskawicznie objęliśmy prowadzenie 2:0, ustawiając sobie mecz i w pełni kontrolując jego przebieg. Ostatecznie wygraliśmy bezdyskusyjnie i w pełni zasłużenie 7:1, przypominając, że jakoś tam potrafimy grać w piłkę.

Niestety jednak kolejna kolejka przyniosła kolejną frustrację. FC Łazarski, owszem, był znacznie silniejszy wiosną niż w pierwszej rundzie, w której to my okazaliśmy się lepsi, ale to, jakie my popełnialiśmy karygodne błędy wołało o pomstę do nieba. Zaczęliśmy sympatycznie, od gola, ale gdy tylko rywal wyrównał, poczuł krew, zaaplikował nam szybko następne bramki a my rozpadliśmy się i zaczęliśmy tak naprawdę sami wbijać sobie gole, nastrzeliwując w dwóch przypadkach przeciwników. Koniec końców – przegraliśmy 2:10. To, że wygrał lepszy zespół – nie podlegało dyskusji. Ale rozmiary porażki, były nie do zaakceptowania.

Mimo wszystko runda układała się tak, że nadal mieliśmy szansę na wydostanie się z umownej strefy spadkowej i zajęcie 7. miejsca w tabeli. Warunkiem było pokonanie FC Razam w 15. kolejce, które przed tym meczem miało trzy punkty więcej od nas. Szybko objęliśmy prowadzenie w tym spotkaniu i mieliśmy je pod kontrolą. Niestety, chwila nieuwagi sprawiła, że rywal wyrównał i daliśmy mu tlen. Od tego momentu mecz się wyrównał. Trafiali jedni, to zaraz odpowiadali drudzy. Koniec końców – spotkanie skończyło się remisem 5:5, który dla nas był jak porażka, choć w ostatniej sekundzie to przeciwnicy mieli wyborną okazję na wygraną, którą zmarnowali. Przyszłość pokazała, że ten mecz faktycznie okazał się kluczowy – gdybyśmy go wygrali, bylibyśmy na 7. miejscu w rankingu…

W następnej serii spotkań zmierzyliśmy się z Furduncio Brasil F.C. II, które zmagało się z jeszcze większym kryzysem, niż my – wiosną przegrało wszystkie mecze, choć po jesieni zajmowało 4. pozycję w tabeli. Spotkanie było zacięte i twarde, ale to Brazylijczycy mieli na nie lepszy pomysł – po tym, jak szybko objęli prowadzenie, wybijali nas z rytmu i nie dopuszczali do zbyt wielu sytuacji. Ostatecznie wygrali 3:2 i na tamten moment ten wynik oznaczał naszą degradację z 12. ligi. Jednak spotkanie miało swój dalszy ciąg dwa dni później. Okazało się, że Furduncio wystawiło do gry nieuprawnionego zawodnika, tym samym – przyznano nam walkower 3:0 i 3 punkty. Można powiedzieć, że wróciliśmy do gry, choć wygrana przy ,,zielonym stoliku” nie jest dla nas jakimś powodem do dumy.

Kolejny mecz to starcie z FC Vikersonn UA II. Chcieliśmy zaprezentować się o wiele lepiej, niż jesienią, gdy ten rywal stłukł nas 14:0. Trochę lepiej faktycznie było, ale niestety po raz kolejny prezentowaliśmy radosną twórczość w obronie. Część bramek – znów tak naprawdę sami sobie wbijaliśmy. Jedną to nawet dosłownie – mieliśmy gola samobójczego. I choć z gry można było odnieść wrażenie, że spotkanie jest wyrównane, to przeciwnicy bezlitośnie nas punktowali, a my nie wykorzystaliśmy wszystkich swoich szans. W efekcie rywal wygrał wysoko, 9:3.

Ostatnia kolejka to już dogorywanie z naszej strony. Choć chcieliśmy jak najmocniej postawić się wicemistrzowi 12. ligi, FC Melange, wyszedł z tego dramat na całego. A przeciwnik lał i patrzył jak puchnie. Skończyło się na wstydliwym 0:16, co jest drugą najwyższą porażką w historii naszego zespołu. Nawet latem 2023, gdy też graliśmy z mocniejszymi zespołami – nie zabraliśmy takiego lania.

Teraz zobaczmy, jak wyglądałaby tabela 12. ligi, gdyby uwzględniać tylko rundę wiosenną:

1. Rodzina Soprano 25 pkt, bramki: 88-30
2. FC Łazarski 22 pkt, bramki: 74-30
3. FC Melange 21 pkt, bramki: 69-23
4. FC Vikersonn UA II 18 pkt, bramki: 56-49
5. FC Razam 11 pkt, bramki: 39-47
6. Lumina 10 pkt, bramki: 56-68
7. Vox Populi 9 pkt, bramki: 36-53
8. Dynamo Wołomin 9 pkt, bramki: 31-65
9. Gentleman Warsaw Team 7 pkt, bramki: 29-67
10. Furduncio Brasil F.C. II 0 pkt, bramki: 14-60

Ranking nie kłamie – pierwsze cztery zespoły były poza zasięgiem, co zresztą doskonale pokazują wyniki. Ale już pozostałe drużyny były na pewno w naszym zasięgu. A warto pamiętać, że ta tabela wyglądałaby jeszcze gorzej z naszej perspektywy, gdyby nie walkower z Furduncio – na boisku wywalczyliśmy tak naprawdę tylko cztery punkty. I jeśli doliczymy właśnie wynik, jaki padł wtedy na Grenady z Brazylijczykami, to okazuje się, że strzeliliśmy tylko 28 goli (średnio ledwie ponad 3 na mecz) i straciliśmy aż 70 (średnio prawie 8 na spotkanie). To zatrważające liczby, które jednak doskonale obrazują to, co działo się wiosną. W ataku nie byliśmy wystarczająco kreatywni, mieliśmy często problemy z dostaniem się pod bramkę rywala, a gdy już się udało, to często nie wykorzystywaliśmy swoich okazji. Z kolei w obronie popełnialiśmy naprawdę banalne błędy, a przeciwnicy na tym poziomie już bezlitośnie je wykorzystywali. Dlaczego tak się stało? Przede wszystkim mieliśmy kłopoty kadrowe i znów niektóre mecze graliśmy bez nominalnego środkowego obrońcy. Michał Dang czy Michał Dodi zagrali tylko po cztery mecze w rundzie. Do tego kontuzja wykluczyła z gry Marcela Hamze, który zimą naprawdę się wyróżniał i był bardzo pomocny, zwłaszcza w ataku. Gdy nasza gra przez ostatnie lata opierała się właśnie na grze klasycznym środkowym obrońcą, który potrafi dobrze się ustawiać, przewidywać, a do tego można z nim rozgrywać piłkę i nagle tego nie masz – okazuje się, że gubisz się na boisku. I właśnie momentami tak wyglądaliśmy – jak dzieci we mgle. Do tego brakowało jednej spójnej wizji na to, jak wyjść z tego kryzysu, ale przede wszystkim – zniknął ten mityczny charakter Gentlemanów, dzięki któremu nawet w najtrudniejszych momentach potrafiliśmy wyjść z opresji. Tym razem jednak tak nie było. Czuliśmy, że nam nie idzie, robiliśmy straszne babole, część graczy walczyła też ze zdrowiem i pojawiło się takie zwątpienie. Seria nieudanych meczów sprawiła, że mieliśmy już trochę dość tego sezonu i koniec końców się nie odbudowaliśmy. Doskonale to widać było w ostatnim meczu, gdy już naprawdę marzyliśmy o końcowym gwizdku i zakończeniu naszych męczarni. To właśnie jest dobre określenie – nierzadko po prostu się męczyliśmy tą grą, tym, że nie wychodzi i jesteśmy dalecy od formy, którą chcielibyśmy prezentować. I oczywiście, można mówić, że gdybyśmy wygrali z Razam, nie przegrali z Vox Populi, nie robili karygodnych błędów z Luminą czy Vikersonnem to optyka na tę wiosnę mogłaby być inna. Fakty są jednak takie – boisko nas brutalnie weryfikowało i nie zrobiliśmy wystarczająco wiele, by utrzymać się w 12. lidze i osiągać lepsze rezultaty. Cóż, nasz zespół potrzebuje teraz odbudowy, stałego składu i trochę zdefiniowania się na nowo. Wszystko wskazuje na to, że wykrystalizuje nam się w miarę stała ekipa, która będzie mogła grać regularnie i liczymy, że podniesiemy się i będziemy w stanie znów być naprawdę trudnym przeciwnikiem.

Popatrzmy teraz na zestawienia liczbowe tej wiosny. Najpierw – sprawdźmy kiedy padały bramki. Tu ważna rzecz – uwzględniamy także trafienia, które padały w meczu z Furduncio.

Między 1., a 5. minutą: 4 strzelone, 7 straconych
Między 6., a 10. minutą: 2 strzelone, 5 straconych
Między 11., a 15. minutą: 2 strzelone, 5 straconych
Między 16., a 20. minutą: 0 strzelonych, 10 straconych
Między 21., a 25: minutą: 4 strzelone, 5 straconych
Razem w pierwszych połowach: 12 strzelonych, 32 stracone

Między 26., a 30. minutą: 3 strzelone, 9 straconych
Między 31., a 35. minutą: 4 strzelone, 3 stracone
Między 36., a 40. minutą: 2 strzelone, 7 straconych
Między 41., a 45. minutą: 3 strzelone, 7 straconych
Między 46., a 50. minutą: 4 strzelone, 12 straconych
Razem w drugich połowach: 16 strzelonych, 38 straconych

Kiedyś byliśmy zespołem, który bardzo dobrze grał w końcówce meczu. Tutaj – przestał być to nasz atut, a sami traciliśmy w ostatnich pięciu minutach mnóstwo goli. Do tego tragicznie wyglądało w naszym wykonaniu ostatnie dziesięć minut w pierwszych połowach. To właśnie wtedy najczęściej przeciwnicy nam odjeżdżali. Po raz kolejny też bardzo źle wchodziliśmy w mecz i w drugą połowę. Częstym problemem, którego tutaj akurat tak nie widać, było to, że zaraz po stracie jednego gola traciliśmy kolejnego. Gubiliśmy zatem w bardzo prosty sposób koncentrację, dawaliśmy się wybić z rytmu i efekty są takie, jak widzimy. To elementy, nad którymi koniecznie musimy popracować.

Czas teraz na statystyki indywidualne, choć chyba część graczy średnio chce na nie patrzeć. Tak naprawdę powody do względnego zadowolenia mają chyba tylko Piotrowie – Dziemieszczyk i Loze. Pierwszy z nich – po raz pierwszy był w rundzie najlepszym naszym strzelcem, aczkolwiek nie udało mu się zdobyć dwucyfrowej liczby bramek. Skrzydłowy z kolei miał udział przy największej liczbie naszych goli, tak samo zresztą jak jesienią i on chyba spokojnie może powiedzieć, że w 12. lidze w miarę się odnalazł. Kompletnie nie szło Sebastianowi Bartosikowi (tylko jeden zdobyty gol i to z karnego), który tej wiosny trochę się pogubił i nie mógł odnaleźć miejsca na boisku. Także nieudany czas za Pawłem Domańskim, który akurat był mocno pilnowany przez rywali, którzy też twardo go traktowali i nasz zawodnik nie mógł zupełnie rozwinąć skrzydeł. Poniższe statystyki pokażą też jednak jeszcze jedno – jakie mieliśmy kłopoty ze składem. Tylko sześciu graczy zanotowało bowiem sześć lub więcej meczów, a przez całą rundę reprezentowało nas trzynastu piłkarzy, przy czym trzech z nich – zagrało maksymalnie dwa razy. No nie były to sprzyjające okoliczności do poprawy naszej sytuacji…

WYSTĘPY:
9 – Jakub Augustyniak, Piotr Loze, Sebastian Bartosik
8 – Paweł Domański, Piotr Dziemieszczyk
6 – Paweł Margul
5 – Jakub Tryngiel, Damian Pikulski
4 – Michał Dang, Michał Dodi
2 – Daniel Madejski
1 – Mateusz Surmacz, Felix Tran

BRAMKI:
9 – Piotr Dziemieszczyk
8 – Piotr Loze
4 – Paweł Domański
2 – Paweł Margul, Michał Dodi
1 – Sebastian Bartosik, Mateusz Surmacz, Felix Tran

ASYSTY:
5 – Piotr Loze
3 – Michał Dang, Piotr Dziemieszczyk, Sebastian Bartosik
1 – Paweł Domański, Jakub Tryngiel, Michał Dodi

PUNKTACJA KANADYJSKA:
13 – Piotr Loze (8 bramek + 5 asyst)
12 – Piotr Dziemieszczyk (9 bramek + 3 asysty)
5 – Paweł Domański (4 bramki + 1 asysta)
4 – Sebastian Bartosik (1 bramka + 3 asysty)
3 – Michał Dodi (2 bramki + 1 asysta), Michał Dang (0 bramek + 3 asysty)
2 – Paweł Margul (2 bramki + 0 asyst)
1 – Mateusz Surmacz (1 bramka + 0 asyst), Felix Tran (1 bramka + 0 asyst), Jakub Tryngiel (0 bramek + 1 asysta)

BRAMKI SAMOBÓJCZE:
1 – Mateusz Surmacz

ŻÓŁTE KARTKI:
1 – Paweł Domański

WYRÓŻNIENIA I PUNKTY SUPERSTAR (3 pkt za wygrany mecz, 2 pkt za remis, 1 pkt za porażkę):
5 pkt – Jakub Augustyniak (5 wyróżnień)
3 pkt – Michał Dodi (1 wyróżnienie)
2 pkt – Paweł Domański (2 wyróżnienia), Felix Tran (1 wyróżnienie)

NOMINACJE DO TOP6 KOLEJKI:
1 – Paweł Domański, Michał Dodi, Felix Tran

MVP KOLEJKI:
1 – Michał Dodi

Uff, przebrnęliśmy przez to trudne dla nas podsumowanie, gdyż była to runda, w której mieliśmy mało powodów do radości. Nie jest jednak sztuką chwalić się, gdy nam idzie, ale właśnie być uczciwym wobec siebie w trudnym momencie, pokazać, co nie grało i spróbować to naprawić. Przesadą byłoby stwierdzenie, że miniona runda była czasem straconym. Bo właśnie z takich porażek, dotkliwych, trzeba wyciągać wnioski i wtedy się okazuje, czy mamy do czynienia z silnym zespołem, który potrafi się podnieść, czy ze zbieraniną zawodników, którzy gubią się w pierwszej gorszej chwili. Jesienią 2023 roku przeżyliśmy dość podobny moment. Wtedy się podnieśliśmy. Liczymy na to, że podobnie będzie i tym razem. Z tego miejsca podziękowania dla wszystkich, którzy mimo trudności przychodzili na mecze i walczyli do końca. Bo choć nam nie szło i czasem się dołowaliśmy – to walki odmówić nikomu nie można, nikt nie schodził przed końcem meczu. To, jak graliśmy, to już inna sprawa, ale próbowaliśmy, nie oddawaliśmy meczów walkowerem. Dziękujemy też ponownie organizatorom ligi, a także – naszym przeciwnikom oraz wszystkim tym, którzy nas wspierali i pocieszali dobrym słowem. Mamy nadzieję, że przed nami – nieco lepszy czas. Będziemy próbowali to wszystko posklejać.

Zdjęcie autorstwa: Decathlon Liga Fanów

16/06/2026

KOŃCOWA TABELA SEZONU 2025/2026

Po ostatnim meczu musieliśmy trochę ochłonąć i przetrawić to, co się stało. Choć nadal mówienie o skończonym już sezonie jest dość bolesne - pora zacząć podsumowywać to, co się wydarzyło.

Zajęliśmy ostatnie, 10. miejsce w 12. lidze, co oznacza spadek z tego poziomu rozgrywkowego i wszystko wskazuje na to, że faktycznie on się zmaterializuje. To trzeci przypadek w naszej historii, gdy zamykamy tabelę - poprzednio zdarzyło się to w naszej pierwszej rundzie w Decathlon Lidze Fanów, w tak zwanej lidze weryfikacyjnej (wiosna 2022) i potem w lidze letniej 2023. Wtedy jednak graliśmy z zespołami, które były zdecydowanie ponad nami. Tutaj też takie się trafiały, ale nie da się oprzeć wrażeniu, że 7. miejsce było tu do wyciągnięcia. Ale na większe analizy jeszcze przyjdzie czas.

Większych niespodzianek w ostatniej kolejce nie było. Rodzina Soprano zdobyła mistrzostwo, rozbijając 19:5 Dynamo Wołomin. Przez to Dynamo straciło miejsce w czołowej piątce, gdyż Vox Populi wygrało z Furduncio Brasil F.C. II 8:0, co oznacza, że Brazylijczycy wiosną nie zdobyli nawet punktu. FC Łazarski pokonał 8:6 FC Razam, zaś w meczu drużyn z Ukrainy - drugi zespół Vikersonna ograł 9:8 Luminę, która na mecz przyszła w pięciu, a kończyła w czterech po kontuzji bramkarza. Tu warto docenić postawę Vikersonna, który wobec problemów rywala także od początku meczu grał w piątkę.

W naszym zespole trwa obecnie lizanie ran po tej kompletnie nieudanej dla nas kampanii. Wkrótce podsumujemy wiosnę i cały sezon, w najbliższym czasie wyjaśni się także, co dalej z naszą drużyną.

Grafika autorstwa: Decathlon Liga Fanów

07/06/2026

WSTYD

Przegrywamy z FC Melange 0:16.

Być może to był najgorszy występ w naszej w historii. Widać było, że już mamy dość tego sezonu, ale to nie usprawiedliwia tak katastrofalnej gry.

Relacji z tego meczu nie będzie, bo i opisywać nie ma co - rywal przyjechał, zrobił swoje, pokazał różnicę klas, a my biegaliśmy po boisku jak dzieci we mgle, pokazując, jaki zaliczyliśmy upadek.

Ale będziemy próbowali się podnieść.

Skład: Jakub Augustyniak - Jakub Tryngiel, Paweł Margul, Damian Pikulski, Piotr Loze, Sebastian Bartosik, Daniel Madejski, Piotr Dziemieszczyk.

Superstar: Jakub Augustyniak

Grafika autorstwa: Decathlon Liga Fanów

06/06/2026

FINAŁ SEZONU

Dobiega końca sezon 2025/2026 w Decathlon Lidze Fanów. Już jutro - ostatnia kolejka. Naszym rywalem będzie FC Melange. Początek o 12:00 na AWF.

Rywale to ekipa złożona głównie z niezwykle doświadczonych zawodników, ogranych w tych rozgrywkach, rywalizujących już od wielu lat. Jeszcze nie tak dawno temu Melange grało w 2. lidze, jednak z upływem czasu zespół ,,schodził" coraz niżej, choć tylko raz w ostatnich latach zdarzyło się, by skończył kampanię w strefie spadkowej. W tym sezonie zdobędzie natomiast medal - pytanie, jakiego koloru. Melange wciąż może wywalczyć mistrzostwo, ale grając z nami, będzie już wiedzieć, czy nadal ma szansę - liderująca Rodzina Soprano gra bowiem już o 9:00 z Dynamem Wołomin. Jeśli Soprano dopełni formalności, to właśnie wiosenna porażka z tym rywalem okaże się kluczowa dla losów mistrzostwa - po zaciętym spotkaniu Melange przegrało 3:4.

Nasi najbliżsi przeciwnicy dobrze czują się z piłką przy nodze, potrafią grać kombinacyjnie, a do tego naprawdę dobrze bronią. Dużą rolę odgrywa bramkarz Łukasz Krysiak, wybrany MVP poprzedniej kolejki w 12. lidze. Nie tylko znakomicie broni, ale też jest niezwykle pomocny w rozgrywaniu. W ataku dużą rolę odgrywają Kamil Pietrzykowski, Kamil Marciniak, Marcin Godlewski, a przede wszystkim - Łukasz Słowik, który jest na najlepszej drodze do korony króla strzelców - strzelił do tej pory 36 bramek i o 6 trafień wyprzedza Filipa Motyczyńskiego z Soprano. Napastnik Melange bardzo dał nam się we znaki jesienią - w meczu, który rozgrywano na śniegu, wbił nam 5 goli, w tym decydującego, który ustalił wynik meczu na 6:5 dla Melange.

Trudno powiedzieć, jak duże znaczenie miały warunki atmosferyczne dla przebiegu tamtego meczu, natomiast wtedy wypadliśmy na tle Melange naprawdę nieźle. W pewnym momencie przegrywaliśmy już 2:5, ale wróciliśmy do gry, doprowadzając do remisu, niestety w końcówce straciliśmy decydującego gola. Teraz chcielibyśmy zaprezentować się podobnie, by pokazać, że nie jesteśmy tak dramatyczną drużyną, na jaką wyglądamy w tabeli. Zdajemy sobie sprawę z klasy rywala, do tego mamy problemy kadrowe, natomiast chcemy po prostu wyjść na boisko i maksymalnie utrudnić grę przeciwnikowi. Tym bardziej, że teoretycznie wciąż mamy o co grać - możemy poprawić swoją pozycję w tabeli. Przynajmniej na razie, bo przed naszym meczem rozegrane będą aż trzy w 12. lidze i też już będziemy wiedzieli, czy mamy szansę wydostać się z ostatniej pozycji. O awansie na 7. miejsce to nawet nie myślimy, zresztą nazywajmy rzeczy po imieniu - jakikolwiek nasz punkt w tym meczu będzie sporym osiągnięciem. Nie znaczy to jednak, że będziemy błagać o najniższy wymiar kary - chcemy maksymalnie się postawić i na pewno będziemy walczyć.

Dotychczasowy mecz:

23.11.2025 FC Melange - Gentleman Warsaw Team 6:5 (2:2)
Bramki dla GWT: Michał Dang (dwie), Piotr Loze, Paweł Domański, Sebastian Bartosik.

Bilans: 1 mecz, 1 zwycięstwo Melange; bramki: 6:5 dla Melange.

JAK TYPUJE DECATHLON LIGA FANÓW?

Bez zaskoczeń. Organizatorzy wskazują, że nasi rywale są zdecydowanym faworytem i trudno sobie wyobrazić, by pozwoli nam na realizację scenariusza, w którym wydostajemy się z ostatniego miejsca w tabeli.

Zapowiedź tego, jak i innych spotkań na wszystkich poziomach rozgrywkowych można znaleźć w artykule pod poniższym linkiem:

https://ligafanow.pl/czytaj/zapowiedzi-meczowe-18-kolejka--sezon-2526/2805

TERMINARZ SPOTKAŃ 18. KOLEJKI W 12. LIDZE (WSZYSTKIE MECZE NA AWF):

godz. 9:00 Dynamo Wołomin - Rodzina Soprano
godz. 9:00 Vox Populi - Furduncio Brasil F.C. II
godz. 11:00 Lumina - FC Vikersonn UA II
godz. 12:00 FC Melange - Gentleman Warsaw Team
godz. 13:00 FC Łazarski - FC Razam

Ważna informacja dla naszych graczy - w niedzielę w Warszawie odbywają się zawody Ironman 70.3, które powodują pewne utrudnienia w ruchu. Sprawdźcie, czy nie wpływa to na wasz dojazd na AWF i upewnijcie się, że dojedziecie odpowiednio wcześnie!

Trudny rywal na koniec trudnego sezonu. Mecz zapowiada się jako naprawdę ciężki, ale wierzymy, że możemy zaprezentować się lepiej, niż w ostatnim czasie i postawić się przeciwnikowi. Będziemy walczyć do ostatniego gwizdka. Trzymajcie za nas kciuki!

Grafika autorstwa: Decathlon Liga Fanów

Photos from Gentleman Warsaw Team's post 04/06/2026

MECZ Z VIKERSONNEM II W OBIEKTYWIE 📸

Przedstawiamy galerię zdjęć z naszego ostatniego spotkania przeciwko FC Vikersonn UA II, przegranego przez nasz zespół 3:9.

Zdjęcia autorstwa: Decathlon Liga Fanów

02/06/2026

ZNOWU NA KOŃCU

Porażka z FC Vikersonn UA II nie była jedyną złą informacją dla nas. Swoje mecze wygrały bowiem FC Razam (7:4 z Dynamem Wołomin) i Lumina (6:2 z Vox Populi). Tym samym - nasz zespół znowu wylądował na ostatnim miejscu w tabeli, a Razam wydostało się z umownej strefy spadkowej, wyprzedzając Furduncio Brasil F.C. II, które akurat niespodzianki sprawić nie zdołało i przegrało z Rodziną Soprano 5:13. Z kolei w meczu na szczycie po bardzo emocjonującym spotkaniu FC Melange wygrało 2:1 z FC Łazarskim. To najlepsza informacja dla Soprano, które wskoczyło tym samym na pierwsze miejsce w tabeli. W ostatniej kolejce grają z Dynamem Wołomin. Piłka wiele rzeczy już widziała i uczyła pokory ale w tej chwili - trudno sobie wyobrazić inny scenariusz, niż mistrzostwo Soprano.

My natomiast w ostatniej serii spotkań gramy z Melange, zatem zadanie przed nami niezwykle trudne. Zwłaszcza, że stan naszej kadry jest naprawdę nie najlepszy, do tego mecz w tej chwili planowany jest na 12:00 i sporej części naszych graczy ta godzina nie odpowiada. Mamy jednak nadzieję, że zdołamy się zebrać i powalczymy. Gdybyśmy jakimś cudem wygrali ostatni mecz, to mamy nadal szansę na 7. miejsce. Razam zagra z Łazarskim (pytanie czy ostatnia porażka nie sprawi, że ostatni mecz będą mieć w poważaniu), Lumina - z Vikersonnem II, a Furduncio II - z Vox Populi. Biorąc pod uwagę, że Vox Populi jedzie już na oparach, a Vikersonn nie gra o nic - to szanse na to 7. miejsce dla nas są mniej więcej takie, jak to, że ściągniemy do naszej drużyny Roberta Lewandowskiego. Chociaż patrząc na to, że w ostatnią niedzielę w Decathlon Lidze Fanów zagrał Tymoteusz Puchacz...

Jakkolwiek sytuacja nie wygląda - liczymy, że zbierzemy skład i zaprezentujemy się lepiej, niż w ostatnią niedzielę.

Grafika autorstwa: Decathlon Liga Fanów

01/06/2026

GRA BŁĘDÓW

Patrząc tylko na wynik naszego meczu z FC Vikersonn UA II można stwierdzić – nic nadzwyczajnego. Drużyna, która ma znacznie więcej punktów wygrała dość wysoko, nie ma niespodzianki, można się rozejść. Problem w tym, że my tego spotkania nie przegraliśmy dlatego, że przeciwnik tak cudownie zagrał. To my nie zrobiliśmy wystarczająco wiele, by ten wynik był inny. Albo by rzec inaczej – zrobiliśmy dużo, by to przeciwnik zdobył trzy punkty. A że jakość po stronie rywali była – to wykorzystał to bez mrugnięcia okiem.

Na meczu dysponowaliśmy ośmioma zawodnikami, przy czym Jakub Augustyniak zagrał w naszej bramce trochę na słowo honoru. Wspomógł nas ponadto Mateusz Surmacz, który wystąpił w naszych barwach trzy razy w 2023 roku. Nieobecni byli Michał Dodi, Paweł Margul i Piotr Dziemieszczyk.

Pierwsze minuty były w naszym wykonaniu naprawdę niezłe. Byliśmy aktywni, dobrze czytaliśmy grę i przerywaliśmy próby ataków przeciwnika, który postawił na szybkie transportowanie piłki z własnej połowy pod nasze pole karne. Pierwszą sytuację miał Piotr Loze po podaniu Pawła Domańskiego z autu, ale strzał głową był mocno niecelny. Rywale odpowiedzieli w 6. minucie, kiedy to z ostrego kąta minimalnie przestrzelił Orest Petryszyn. Szukaliśmy swoich szans i mieliśmy taką w 9. minucie. Sebastian Bartosik wywalczył piłkę na połowie rywala i podał do Pawła Domańskiego. Ten znakomicie obrócił się z rywalem na plecach, ale w sytuacji sam na sam przegrał z bramkarzem. Niestety minutę później rywal swoją szansę wykorzystał. Podanie Valeriiego Shulhy próbował przeciąć Mateusz Surmacz, niestety – trafił w Oresta Petryszyna, który huknął w okienko i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Mieliśmy szansę na szybką odpowiedź po przejęciu piłki przez Mateusza Surmacza, który następnie zagrał na prawą stronę do Sebastiana Bartosika. Nasz napastnik trochę źle przyjął sobie piłkę, ale zdołał oddać strzał, z którym poradził sobie jednak Serhii Zaridze. Vikersonn II zaskoczył nas z kolei dalekim wyrzutem z autu w pole karne. Błąd tutaj popełnił Jakub Augustyniak, który nie wyszedł z bramki, na nasze szczęście – Mykola Lebediuk fatalnie przestrzelił z trzech metrów. Jednak co się nie odwlecze, to nie uciecze – po chwili było 0:2. Orest Petryszyn oddał strzał z rzutu wolnego, Mateusz Surmacz próbował interweniować, ale tak niefortunnie zmienił tor lotu piłki, że ta – wylądowała w bramce. Przeciwnicy uspokoili grę, przejęli kontrolę nad meczem i w 17. minucie zdobyli kolejnego gola. Z dystansu uderzał Mykola Lebediuk, strzał ten zablokował Paweł Domański, ale piłka trafiło do Paulo Furduia, który zwiódł Pawła i trafił do siatki między nogami naszego bramkarza. Próbowaliśmy odpowiedzieć i od razu do ataku ruszył Piotr Loze. Jego strzał zablokował rywal, ale Piotrek zgrał jeszcze głową w pole karne, gdzie był Paweł Domański. Ten jednak – obił tylko słupek… Próbujemy dalej – Piotr Loze rusza prawą flanką i podaje do Pawła Domańskiego, który wpada w pole karne. Jego strzał broni Serhii Zaridze, który potem jeszcze trącił piłkę ręką, ale Paweł spróbował jeszcze strzału lewą nogą – nie trafił w bramkę. Nie zrażamy się i walczymy dalej. Michał Dang odebrał piłkę rywalowi w okolicy środka boiska i pognał skrzydłem, a po drugiej stronie wbiegał Jakub Tryngiel. Niestety nasz kapitan podał trochę za lekko i bramkarz przeciwników wybił piłkę. Można się po tym wszystkim było podłamać, a już tym bardziej, gdy za chwilę Michał huknął z lewej strony w poprzeczkę. Piłka trafiła jednak do Piotra Loze, który wystawił ją Mateuszowi Surmaczowi, a ten trafił ,,pod ladę”. W odpowiedzi sprytny strzał z połowy boiska oddał Orest Petryszyn, ale nasz bramkarz nie dał się zaskoczyć i odbił piłkę. Do przerwy – było tym samym 3:1 dla ukraińskiej drużyny.

Na drugą połowę wyszliśmy z nastawieniem by odrobić straty, gdyż nie czuliśmy się gorsi od przeciwników. Jednak akcje nam nie wychodziły, a pierwszy groźny strzał oddali przeciwnicy – znów uderzał z daleka Orest Petryszyn. Jakub Augustyniak odbił piłkę, ta odbiła się od jednego z rywali i na szczęście – nasz golkiper potem zdołał ją złapać przed dobitką. W 32. minucie z kolei Kuba został staranowany przez rozpędzonego Paulo Furduia, którego ubiegł po dalekim podaniu od golkipera rywali. Arbiter ukarał gracza Vikersonna II żółtą kartką i przez trzy minuty graliśmy w przewadze. Ruszyliśmy do ataku i czujność bramkarza sprawdził Michał Dang uderzeniem z lewej strony – Serhii Zaridze nie dał się zaskoczyć. Chwilę później Piotr Loze próbował chyba uderzać, ale wyszło mu z tego podanie do stojącego w polu karnym Damiana Pikulskiego, który strzelał z ostrego kąta. Niestety przestrzelił. Koniec końców nie wykorzystaliśmy przewagi zawodnika, a gdy rywale grali w komplecie, to natychmiast zdobyli gola. Zaczęło się od niedokładnego podania Mateusza Surmacza do Piotra Loze, piłkę przejął Orest Petryszyn, który zszedł do środka i huknął zza pola karnego. Jakub Augustyniak zaryzykował idąc w ciemno w swoje prawo – rywal uderzył w drugą stronę. Udało nam się jednak błyskawicznie odpowiedzieć. Piotr Loze wstrzelił piłkę w pole karne z rzutu wolnego, ta została podbita przez rywala i kolanem uderzał Damian Pikulski. Trafił w poprzeczkę, ale do piłki dopadł Paweł Domański i skierował ją do siatki. Niestety chwilę później doszło do katastrofy w naszej obronie. Nasz bramkarz dostał piłkę z autu od Sebastiana Bartosika i zagrał na lewo do Michała Danga, tyle że podawał z powietrza i piłka poleciała bardzo wysoko. Nasz kapitan próbował ją przyjąć, ale mu odskoczyła. Z prezentu skorzystał Valerii Shulha, który skierował futbolówkę do bramki, gdyż Kuba Augustyniak – nie wrócił na czas. Znów próbowaliśmy odpowiedzieć natychmiast, ale Piotr Loze huknął z dystansu niecelnie. Mija kilkadziesiąt sekund i pogrążamy się coraz bardziej. Nieporozumienie Pawła Domańskiego z Mateuszem Surmaczem i piłkę dostaje na naszej połowie Ihor Makhlai, który wykorzystuje sytuację sam na sam z bramkarzem. Mimo fatalnych pomyłek próbowaliśmy cokolwiek zdziałać w ofensywnie i udało się w 42. minucie. Michał Dang zagrał na lewo do Piotra Loze, który uderzeniem w dalszy róg pokonał bramkarza. W odpowiedzi z rzutu wolnego uderzył Orest Petryszyn – Jakub Augustyniak był dobrze ustawiony. Z jego interwencji ruszyliśmy z kontrą. Michał Dang zagrał do Mateusza Surmacza, ten wymienił podania z Piotrkiem Loze, ale uderzenie – zablokował obrońca. Chwilę później Mateusz miał jeszcze lepszą sytuację, gdy dostał podanie od Pawła Domańskiego, który świetnie zgubił rywala po zagraniu od Sebastiana Bartosika. Znakomicie interweniował jednak golkiper Vikersonna II, który chwilę po tej obronie uruchomił kontrę podaniem do Vitaliia Rybki. Ten przestrzelił. Jednak kilkanaście sekund później ten sam zawodnik już się nie pomylił w sytuacji sam na sam, gdy dostał podanie od Oresta Petryszyna i kompletnie zgubił Sebastiana Bartosika. Szukaliśmy zmniejszenia rozmiarów porażki i po kolejnej niezłej akcji strzał zza pola karnego oddał Paweł Domański. Odbił go jednak Serhii Zaridze, a Mateusz Surmacz – nie zdołał dobić. Rywale nie zamierzali natomiast nas oszczędzać. Valerii Shulha wygrał walkę o piłkę z Kubą Tryngielem i podał w pole karne do Paulo Furduia. Mimo rozpaczliwej interwencji Michała Danga i Kuby Augustyniaka – futbolówka wpadła do bramki. Mecz kończyliśmy w osłabieniu, gdyż Paweł Domański zobaczył żółtą kartkę za zagranie ręką. Grając w przewadze, rywale jeszcze nas dobili. Kuba Tryngiel nie przeciął podania od jednego z obrońców, futbolówkę przejął Orest Petryszyn, który huknął zza pola karnego. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki…

Trudno po takim meczu powiedzieć coś mądrego. Naprawdę nie graliśmy źle i z przebiegu meczu uważamy, że ten wynik jest trochę krzywdzący. Zdecydowanie można tu było powalczyć o zdobycz punktową, nie zdołaliśmy jednak wykorzystać swoich okazji, podczas gdy rywale byli bezlitośni, a do tego popełnialiśmy fatalne błędy, które niestety stały się jednym z motywów przewodnich tego kompletnie nieudanego dla nas sezonu. Cóż, to kolejna bolesna lekcja dla nas na przyszłość, mamy nadzieję wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski, ale najpierw – potrzebny nam będzie całkowity reset. Zanim to nastąpi, musimy jednak zagrać jeszcze jeden mecz. Podziękowania dla naszych zawodników za walkę, a rywalom – jeszcze raz gratulujemy. Pokazali nam, jak wykorzystywać swoje szanse i jak unikać kosztownych pomyłek. Obyśmy dotarli do takiego etapu, ale potrzeba nam czasu. I to znacznie więcej, niż pierwotnie myśleliśmy...

Gentleman Warsaw Team – FC Vikersonn UA II 3:9 (1:3)

0:1 – Orest Petryszyn 10’
0:2 – Mateusz Surmacz 14’ (samobójcza)
0:3 – Paulo Furdui 17’
1:3 – Mateusz Surmacz 23’ (asysta Piotr Loze)
1:4 – Orest Petryszyn 37’
2:4 – Paweł Domański 38’
2:5 – Valerii Shulha 39’
2:6 – Ihor Makhlai 40’
3:6 – Piotr Loze 42’ (asysta Michał Dang)
3:7 – Vitalii Rybka 44’ (asysta Orest Petryszyn)
3:8 – Paulo Furdui 48’ (asysta Valerii Shulha)
3:9 – Orest Petryszyn 50’ (asysta Vitalii Rybka)

Gentleman Warsaw Team: Jakub Augustyniak – Damian Pikulski, Mateusz Surmacz, Piotr Loze, Paweł Domański, Sebastian Bartosik, Jakub Tryngiel, Michał Dang.

FC Vikersonn UA II: Serhii Zaridze – Mykola Lebediuk, Paulo Furdui, Orest Petryszyn, Vitalii Rybka, Valerii Shulha, Ihor Makhlai.

Żółta kartka: Paweł Domański (49’, zagranie ręką – GWT) – Paulo Furdui (32’, faul – Vikersonn II)

Superstar: Jakub Augustyniak (GWT) – Valerii Shulha (Vikersonn II)

Sędziował: Łukasz Matlęga

Koordynator ze strony organizatora: Patryk Lewicki

ZOBACZ NASZ MECZ

Nagranie z naszego spotkania z FC Vikersonn UA II można zobaczyć pod poniższym linkiem:

https://app.veo.co/matches/20260531-gentleman-vikerson-2-v608ac54/

Grafika autorstwa: Decathlon Liga Fanów

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Warsaw?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres

Warsaw