31/08/2026
Ten post miał być inny. Miałem wrzucić co i jak jem w najtrudniejszym okresie przed maratonem. Bo wiadomo, że maraton wymaga masy jedzenia. Jednak październikowy maraton nie dla mnie. Nie zmienia to faktu, że w trakcie kontuzji też trzeba jeść. I to więcej niż się czasem wydaje. Organizm wracający do zdrowia nie może pozwolić sobie na deficyt kalorii. Znam tylko jedną osobę, która schudła w trakcie kontuzji i potem obroniła to wynikami. Cała reszta osób, które myślą, że brak treningu oznacza obcinanie kalorii i czas na restrykcyjną dietę kończy kiepsko.
Nie oznacza to, że trzeba się objadać. Kalorii ma być sporo, ale odpowiednio do zapotrzebowania. Chociaż jak czasem w gorszej chwili sięgnięcie po czekoladę to też jest git. Ważne by mieć świadomość, że w trudnych chwilach to jest tylko reakcja organizmu, który chce sobie jakoś skompensować trudny czas.
Łatwiej jest zadbać o kalorykę i potrzebne składniki mając catering taki jak Foodify. Wybieram zamówienie w opcji Jesz Jak Chcesz i dobieram to czego potrzebuję i widzę w podsumowaniu jaka jest dokładna kaloryka i rozkład makro.
A teraz spokojnie czekam aż organizm poradzi sobie z kontuzją, robiąc przy okazji rzeczy, na które wcześniej nie było przestrzeni. Każda kontuzja kiedyś mija, minie też kod Bartek15 na Foodify, więc korzystajcie póki jest. Ale luz, nawet jak już mój się zakończy to wrzucę wam jakiś do kogoś innego 😉
;)