26/06/2026
Nie wiemy czy pamiętacie zamieszczony na naszych storiskach apel od Dawida Cioka o zagubionym małym metalowym nietoperzu..
Okazuje się, że ta historia ma swój dalszy ciąg.. ale trzeba poświęcić 3 minuty, żeby dowiedzieć się jak ona się rozwinęła.. Jeśli macie na to chwilkę to zapraszamy do krótkiej lektury..
Smacznego! 🩵
🩵 Mały Metalowy Nietoperz i Magiczne Tajemnice Szczecina 🩵
Pewien chłopiec o imieniu Dawid otrzymał niezwykłą zabawkę – niewielkiego metalowego nietoperza. Nie był to zwykły nietoperz. Jego skrzydła delikatnie połyskiwały w słońcu, a kiedy księżyc zaglądał przez okno, wydawało się, że migoczą srebrnym światłem.
Dawid zabierał swojego przyjaciela wszędzie. Razem chodzili na spacery, uprawiali sport i wymyślali tysiące historii. Metalowy nietoperz zawsze siedział w kieszeni spodni, gotowy do kolejnej przygody.
Pewnego pięknego dnia wybrali się z tatusiem na turniej badmintona do Szczecina. Zachwycali się tam między innymi ogromnymi Wałami Chrobrego, skąd można było podziwiać szeroką Odrę i majestatyczne statki. Ale większość dnia spędzali razem z siostrą i tatusiem na hali Enea Arena, gdzie kibicowali tatusiowi w turnieju, w którym brał udział. Dawid wyjął nietoperza z kieszeni, aby pokazać mu jak tatuś świetnie gra.
– Widzisz? Mój tata wymiata! – powiedział z uśmiechem.
Ale kiedy wrócili do hotelu…
Nietoperza już nie było.
Dawid przeszukał kieszenie, plecak, kaptur, buty i wszystkie zakamarki. Następnego dnia wracali już do domu, więc chłopiec zostawił w biurze zawodów ogłoszenie o poszukiwaniu swojego metalowego zabawkowego przyjaciela.
Nie znaleźli go.
Chłopcu zrobiło się bardzo smutno. W drodze powrotnej do domu długo patrzył przez okno. Wydawało mu się, że zgubił nie tylko zabawkę, ale także kawałek swoich wspólnych przygód.
– Ciekawe, gdzie teraz jesteś… – wyszeptał.
Tymczasem mały metalowy nietoperz naprawdę rozpoczął swoją największą wyprawę.
Leżał cichutko na trawce koło hali, aż spostrzegł go wiatr.
– Nie martw się – zaszumiał. – W Szczecinie każda zgubiona rzecz ma swoją historię.
Wiatr uniósł maleńkiego nietoperza tak delikatnie, jakby był piórkiem, i zaniósł go do Zamku Książąt Pomorskich.
Nocą, gdy ludzie spali, zamek budził się do życia.
Kamienne lwy przeciągały się leniwie, wieże rozmawiały z gwiazdami, a zegar wybijał godziny tak miękko, że nikogo nie budził.
– Witamy, mały podróżniku – powiedział stary zamek. – Każdy, kto się zgubi, odnajduje tutaj odrobinę odwagi.
Nietoperz usiadł na parapecie i patrzył, jak nad miastem świeci księżyc.
Następnej nocy odwiedziły go Białe Orły mieszkające wysoko nad dachami miasta.
– Chodź z nami! Pokażemy ci Szczecin z góry!
Polecieli nad Jasnymi Błoniami, gdzie drzewa szumiały niczym zielone morze.
Spotkali tam wiewiórki zbierające złote żołędzie, które spełniały dziecięce marzenia.
– Każde dziecko kiedyś coś gubi – powiedziała najstarsza wiewiórka. – Ale żadna wspólna przygoda nie znika. One zostają w sercu.
Nietoperz pomyślał wtedy o Dawidzie.
Tej samej nocy srebrny księżyc zaprowadził go do Różanki.
Tysiące róż pachniały tak pięknie, że nawet gwiazdy zatrzymywały się na chwilę, by nacieszyć się ich zapachem.
Maleńkie świetliki urządziły dla nietoperza bal.
Tańczyły między kwiatami i śpiewały:
– Każda zguba jest początkiem nowej opowieści.
Potem popłynął na grzbiecie przyjaznego obłoczka nad Jezioro Szmaragdowe.
Woda lśniła jak wielki szmaragd, a mieszkające tam wodne wróżki opowiadały historie wszystkim zagubionym przedmiotom.
– Twój chłopiec bardzo za tobą tęskni – powiedziała najstarsza wróżka.
– Wiem – odpowiedział cichutko nietoperz.
– A ty?
– Ja też za nim tęsknię.
Wróżka uśmiechnęła się.
– To znaczy, że wasza przyjaźń jest prawdziwa. A prawdziwa przyjaźń nie znika nawet wtedy, gdy nie można się odnaleźć.
Mijały dni.
Dawid nadal czasem myślał o swoim małym metalowym nietoperzu.
Bywało, że robiło mu się smutno.
Ale z czasem przypominał sobie wszystkie wspólne spacery, zabawy i śmieszne przygody.
Zauważył, że kiedy się uśmiechał na wspomnienie swojego przyjaciela, smutek robił się coraz mniejszy.
Pewnej nocy przyśnił mu się niezwykły sen.
Metalowy nietoperz siedział na wieży zamku i machał do niego skrzydłami.
– Nie płacz – powiedział z uśmiechem. – Jestem szczęśliwy. Zwiedzam najpiękniejsze zakątki Szczecina i codziennie myślę o tobie.
– A ja myślę o tobie – odpowiedział Dawid.
– To wystarczy. Bo najważniejsze rzeczy nosi się nie w kieszeni, ale w sercu.
Kiedy chłopiec się obudził, nadal trochę tęsknił.
Ale czuł już coś jeszcze.
Wdzięczność.
Za wszystkie wspólne chwile.
Za każdą wymyśloną przygodę.
Za to, że mały metalowy nietoperz był kiedyś jego najlepszym towarzyszem.
Od tamtej pory, ilekroć Dawid odwiedzał Szczecin, spoglądał na Wały Chrobrego, na zamek, na Różankę, Jasne Błonia i Jezioro Szmaragdowe.
I zawsze się uśmiechał.
Bo wierzył, że gdzieś tam, gdy zapada zmrok, mały metalowy nietoperz nadal lata po magicznym Szczecinie, poznaje nowe tajemnice i opowiada gwiazdom o chłopcu, który kiedyś bardzo go kochał.
A gwiazdy co noc szeptały do wszystkich dzieci:
„Jeśli kiedyś zgubisz ukochaną zabawkę, pamiętaj – miłość do niej nie ginie. Zamienia się w piękne wspomnienia, które zostają z tobą na zawsze. I kto wie… może właśnie wtedy twoja zabawka wyrusza na swoją własną, niezwykłą bajkową przygodę.”