Szlak Na Tak

Szlak Na Tak

Udostępnij

Moje podróże, te małe i te duże. Wypady do lasu, w góry i na Mazury♥️ Szlakiem mojego życia 😍

Photos from Szlak Na Tak's post 26/08/2026

Wielka Prehyba♥️
Ostatnio przeczytałam informację, że Pieniny Ultra Trail może dołączą do cyklu biegów „UTMB”? Ciekawe 🤔Ponoć rozmowy w sprawie wejścia do globalnego cyklu są prowadzone, jednak brakuje ostatecznych, oficjalnych komunikatów! Informacje z neta: „rozmowy są w toku i za kilka tygodni będzie oficjalna informacja”. Czy PUT w sezonie 2027 będzie pierwszym polskim biegiem rodziny UTMB?
Pieniny Ultra Trail są jedną z najbardziej elitarnych imprez w Polsce więc w pełni zasługują na takie wyróżnienie i dołączenie do największego cyklu biegów na świecie ♥️ Czas pokaże, czy dołączą, czy nie🤔
Więcej o tym, jak wygląda dołączenie do cyklu by UTMB Kuba Wolski organizator biegów, opowiadał w serii podcastów „Patent na Pieniny”, które pojawiały się 3 miesiące temu na kanale Pieniny Ultra Trail na YouTube.
Pieniny Ultra Trail to też jeden z moich ulubionych Festiwali biegowych w Polsce.
Jeśli mam tylko możliwość to chętnie biegam na nim. Dystanse które tam pokonałam to Chyża Durbaszka 20 km, Żwawe Wierchy 30 km oraz dwa lata temu Wielka Prehyba 44 km.
Dzisiaj opowiem Wam właśnie o moim ostatnim starcie na PUT tj. o Wielkiej Prehybie. W piątek jedziemy do Szczawnicy, zostawiamy bagaże i idziemy odebrać pakiety. Później udajemy się na wieczorny posiłek. Po kolacji wracamy na nocleg, aby się porządnie wyspać. W związku, iż start mam dopiero o godzinie 9 to na spokojnie spakuję się rano.
W nocy był przymrozek, a rano o dziwo jest ciepło, temperatura jest bardzo przyjemna. Wciągam śniadanko, pakuję się (zastanawiam się czy brać bluzę 🤔), popijam porządną kawę i rozmyślam co mnie czeka na trasie🤔 Za chwilę wychodzę na ulicę, gdzie porywa mnie rzeka biegaczy podążających na start nad Grajcarkiem. Ruszamy punktualnie o 09:00. Początek jak zwykle z werwą – trzeba wykorzystać krótki, płaski odcinek. Promenadą, po moście, przez tunel, krótkie lawirowanie między budynkami i już wbiegam na szlak. Zaczyna się ostra droga w górę – i tak już będzie przez blisko 13 km. To odcinek, na którym trzeba najlepiej ważyć siły. Nie można się zajechać bo potem zdychasz przez resztę trasy, ale nie można też się wlec zbyt wolno, bo tej straty już nie odrobisz. Obieram raźne tempo ale takie, z którym czuję się dobrze i napieram pod górę. Na szerszych odcinkach wyprzedzają mnie inni zawodnicy, ale ja biegnę swoim tempem.
Na Przechybie melduję się w niezłym czasie, choć mogłoby być lepiej. Pojawiają się chmury, robi się zimno. Kurczę dlaczego nie wzięłam bluzy? Jestem zła na siebie, że w ostatniej chwili ją wyjęłam z plecaka. Przez chwilę zastanawiam się, czy dam radę pobiec dalej🤔Szybko się wyziębiam, jest mi coraz bardziej zimno, ale jestem twarda😁 Decyzja podjęta, biegnę dalej! Uzupełniam płyny, wciągam banana i kilka kostek czekolady i spadam.
Dalej jest już trochę szybsze bieganie, chociaż podbieg na Radziejową znowu studzi zapędy. Wkrótce mijam tabliczkę na Radziejowej i zaczynam drogę w dół do Bacówki na Obidzy. Przyspieszyłam i zrobiło mi się cieplej. Pogoda jest w sam raz nie za ciepło, nie za zimno. Wreszcie trochę rozciągam nogi i pozwalam sobie na większe tempo. Trzeba zacząć pracować nad czasem. Po chwili zaczyna się długi i ostry asfaltowy zbieg do bacówki. Tam spotykam Pawła. Wymieniamy kilka zdań i "pędzę"dalej. Wybiegając z punktu dojadam jeszcze pomarańczę i pnę się asfaltowym podejściem, którym wracam na trasę. Po chwili jestem znowu sama ze sobą na szlaku. Ścigam się ze swoim duchem i próbuję go prześcignąć. Niestety czuję się strasznie zajechana😓🙈
Zaczynam wierzyć, że ten spokojny początek to była dobra decyzja. Już odrobiłam stratę, ale ciągle mam z tyłu głowy żeby zostawić sobie rezerwę sił na rezerwat Wysokie Skałki. To kilka krótkich ale stromych podejść, które są prawie niewidoczne na profilu trasy – bardzo zdradzieckie. Biegnę jeszcze na zaciągniętym nieco hamulcu, pokonuję dłuuugi zbieg, a potem długi, ale niezbyt stromy podbieg… i wreszcie jest! Pierwszą ścianę witam prawie z ulgą. Ludzie gramolą się w górę z rezygnacją w oczach do góry, zatrzymując się co kilka kroków. Zbieram się w sobie i nabijam ostro pod górę. Ha! Nie jest tak źle! Jedno podejście za mną. Zaraz za rogiem czeka kolejne, bardziej kamieniste i jeszcze bardziej strome. Trzecie to już trochę slalom pomiedzy ludźmi. Dorzucam jeszcze węgla do pieca i zaraz jest po wszystkim. Oddycham z ulgą. No, to teraz ciśniemy.
Schronisko pod Durbaszką to już prawie 35-ty kilometr trasy. Uzupełniam zapasy i ruszam w drogę. Mam przed sobą najprzyjemniejszy widokowo kawałek, potem tylko krótkie podejście na Szafranówkę, a potem już prosto w dół do Szczawnicy. Ten odcinek mija szybko i wkrótce dopadam wąwozu. Rozpędzam się, ale nogi już bardzo zmęczone 😓 W pewnym momencie wąwóz się kończy i wbiegam na asfaltową promenadę. Nie patrzę już na zegarek, tylko daję z siebie wszystko. Promenada ciągnie się wyjątkowo długo, ale kibice dodają otuchy. Ostatkiem sił wbiegam na metę. Medal i uściski znajomych dają mi sił. Dziękuję im, że na mnie czekali, to takie miłe 😍♥️
Posiłek i idę na zasłużony odpoczynek. Jutro rano wracamy do domu 🙂

Coraz większą popularnością cieszą się biegi z serii UTMB. Myślicie, że Pieniny Ultra-Trail dołączą do biegów “UTMB”.? A jeśli tak, to jakie korzyści to przyniesie, a jakie straty?
Moim zdaniem szkoda, że nie ma w Polsce żadnego eventu pod szyldem UTMB, bo jesteśmy jednym z większych rynków w Europie😉 i zasługujemy przynajmniej na jeden taki bieg😍 Co myślicie na ten temat?

Photos from Szlak Na Tak's post 17/08/2026

Główny Szlak Beskidzki weekendowo❤️c.d.
Odcinek: Rabka Zdrój - Jordanów - Bystra Podhalańska ♥️
Ruszamy wcześnie rano z Rabki Zdrój, bo jeszcze nas czeka powrót do domu. Powoli wstaje dzień, a poranne mgły owijają okolicę. Początkowo trasa zaczyna się ostro pod górę. Później już robi się bardziej wypłaszczona. Za nami zostaje Rabka Zdrój i górujący nad miasteczkiem Kościół parafialny pw. św. Marii Magdaleny. Za sobą zostawiamy Gorce, potężny Luboń Wielki (1022 m n.p.m). Za chwilę wychodzimy na trawiaste połacie Zbójeckiej Góry (643 m n.p.m.). Którą mijamy bokiem. Niedaleko stąd mamy już bardzo ruchliwą Zakopiankę, czyli popularną drogę z Krakowa do Zakopanego. Musimy ją minąć więc schodzimy wzdłuż ogrodzenia w dół i przechodzimy pod betonowym mostem. Wchodzimy do lasu rosnącego na południowym zboczu Birtalowej. Szlak prowadzi leśną drogą. Przechodzimy przez niewielki lasek i wchodzimy na bezleśny grzbiet. Z prawej strony, w dolinie widzimy Skomielną Białą, w całej okazałości, z charakterystycznym neoromańskim kościołem św. Sebastiana. Za nami ponad lasem widać maszt antenowy, stojący na szczycie Birtalowej (626 m n.p.m.).
Przystępujemy do zejścia ze wzniesienia Po minięciu zabudowań, otaczają nas niewielkie lasy, a wśród nich pola i łąki. W oddali słychać parskającego konia z okolicznych pól. Klimaty, w których można łatwo się zakochać. Sielsko Anielsko!
Mijamy widokową polanę z której widać nieopodal wypiętrzenie góry Hanuszówka sięgającej 560 m n.p.m. Patrząc w kierunku w którym idziemy widać wzniesienie o nazwie Działek (584 m n.p.m.), a za nim po lewej Jawornik (635 m n.p.m.). Po lewej ciągnie się wioska Skawa. Gdzieś w dali ledwo widać przez słabo przejrzyste powietrze znacznie wyższe Pasmo Policy. Za jakiś czas wchodzimy do wioski historycznie starszej od Jordanowa o nazwie Naprawa. Pierwsze wzmianki o tej miejscowości pochodzą z 1529 roku. Miłośnicy gór przypuszczalnie skojarzą tą wioskę z postacią Jalu Kurka, autora słynnej „Księgi Tatr” (1955) i wielu innych pozycji literackich związanych z Beskidami, w tym dość głośnego dzieła pt. „Grypa szaleje w Naprawie” (1934). Po wyjściu z Naprawy wchodzimy na drogę krajową nr 28 i skręcamy na szosę prowadzącą do miejscowości Skawa. Kilkanaście minut później jesteśmy już przy stacji PKP w Skawie. Idziemy jeszcze chwilę poboczem szosy wzdłuż linii kolejowej. Obok płynie wijąca się ciasno Skawa. Idziemy dalej aby za jakiś czas dojść do miejscowości Wysoka. Wysoka to nieduża wieś (ok. 800 mieszkańców) położona na płaskim grzbiecie wewnątrz najbardziej wysuniętego na wschód zakola górnej Skawy, na wschodnich krańcach Beskidu Żywieckiego (na wschód od kulminacji Góry Ludwiki i Jawornika). Wysoka została założona na początku XVI w. (pierwsza wzmianka – 1529 r.) w ramach akcji osadniczej Jordanów z Zakliczyna. Poprzez małżeństwo córki Wawrzyńca Spytka Jordana w II poł. XVI w. wieś przeszła w ręce Kacpra Zebrzydowskiego. Później kolejno należała do Sierakowskich, Stadnickich, Larishów, Wężyków i Żeleńskich (do 1944 r.). Wysoka zasłynęła podczas kampanii wrześniowej 1939 r. Już 1 września niemiecki korpus pancerny gen. Edvalda von Kleista, po zajęciu polskiej Orawy napotkał silny opór polskich jednostek z 10 Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej dowodzonej przez płk. Stanisława Maczka właśnie w rejonie Góry Ludwiki i Wysokiej. Polskie oddziały (w tym nieliczne pancerne) wspomagały tu dwie kompanie Obrony Narodowej i liczni ochotnicy spośród mieszkańców Wysokiej i okolic. Zacięte walki trwały dwa dni i Niemcy zdobyli w końcu Wysoką okupując to ciężkimi stratami. W czasie walki wieś doszczętnie spłonęła. Za bohaterska postawę mieszkańców Wysoka już w 1946 r. została odznaczona Orderem Krzyża Grunwaldu. Obecnie pamiątką II wojny światowej jest cmentarz wojskowy, a na min okazały pomnik poświęcony żołnierzom poległym w obronie Wysokiej we wrześniu 1939 r. oraz partyzantom ziemi Jordanowskiej. Znajduje się on na północnym krańcu wsi, po zachodniej stronie drogi, w miejscu, gdzie przecina ją szlak niebieski. W południowej części wsi (zabudowa jest tu dość rozproszona) – ok. 1 km od szlaku znajduje się dość nowoczesny kościół parafialny pw. Nawiedzenia MB z 1990 r. oraz odrestaurowany po zniszczeniach wojennych zabytkowy dwór z XVI w. (kolejno Zebrzydowskich i Larishów) o cechach architektury renesansowej. Obecni właściciele – Anna i Antoni Pilchowie prowadzą tu znana w całej Małopolsce akcję kulturalną w ramach fundacji „Lutnia Staropolska” i działającego pod ich kierownictwem historycznego zespołu muzycznego Bractwo Lutni z Wysokiej. Z Wysokiej pochodził również ks. Józef Stolarczyk (ur. 1816 r.) – pierwszy proboszcz Zakopanego i zarazem wybitny taternik.
Wysoką zostawiamy z tyłu. Przed nami widzimy wzniesienie, na którym położone jest centrum Jordanowa. Za nim dwa pasma górskie rozdzielone przełomem Skawy - z lewej żywieckie, a z prawej makowskie. Idziemy dalej, a tu odsłania się na niewiele wyżej położone od nas wzniesienie z masztem antenowym - to Hajdówka (534 m n.p.m.). Droga ta schodzi w dół ku dolinie rzeki Malejówka. Zaczyna się powoli zabudowa miejska i idziemy wzdłuż ruchliwej krajowej drogi 28. Docieramy do jordanowskiego rynku z zabytkowym ratuszem, funkcjonującym od 1911 roku. Krzyżują się przy nim głównie szlaki komunikacyjne przebiegające przez miasto. Przy skrzyżowaniu stoi figura patrona dróg i mostów św. Jana Nepomucena, pochodząca z XVIII wieku. Na cokole kamiennej figury widzimy wykutego orła w koronie, który w jakiś sposób przetrwał czas zaborów i wojen. Na trawnikach rynku przyciągają różnokolorowe krokusy, zarówno o typowych barwach fioletowo-liliowych, jak też żółtych i białych. Jordanów miasto założone w 1564 roku przez Wawrzyńca Spytka Jordana z Zakliczyna. Osada ta leżała wówczas przy skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych: z Krakowa i Wieliczki (tzw. trakt solny) przez Myślenice na Orawę i Węgry oraz szlaku doliną Skawy na Śląsk. Opuszczamy rynek i po niedługim czasie przechodzimy przez tory kolejowe, zaraz potem mijamy ruinę domu i dochodzimy do kładki nad Skawą. Idziemy wzdłuż linii kolejowej, później polną dróżką w kierunku Bystrej. Widok niecodzienny. Czas jakby zwolnił, a życia nikt nie popędza. To wszystko działa niezwykle odprężająco. Opuszczamy przecudne klimaty Beskidu Makowskiego. Na podniesieniu terenu mijamy coś nierozerwalnie związanego z polskim krajobrazem - urokliwą, przydrożną kapliczkę. Jest to jedna z najstarszych kapliczek spośród wielu w okolicy. Pochodzi z XVIII wieku i przedstawia drewnianą, późnobarokową rzeźbę św. Jana Nepomucena. Jan Nepomucen jest patronem jezuitów, spowiedników i szczerej spowiedzi oraz dobrej sławy, jak również tonących oraz mostów i dróg. W tradycji ludowej był świętym, który chronił pola i zasiewy przed powodzią, ale również i suszą. Dawniej, gdy we wsi nie było kościoła, mieszkańcy gromadzili się wokół kapliczki na nabożeństwach majowych, czerwcowych, czy różańcowych. Mijamy Kościół św. Marcina w Bystrej Podhalańskiej. Parafia została erygowana dekretem kard. Franciszka Macharskiego 11 sierpnia 1982 roku. Budowę kościoła pw. św. Marcina rozpoczęto w 1985 roku. Konsekracji świątyni dokonał kard. Franciszek Macharski 11 listopada 1994 roku. Kościół o ciekawej architekturze, warty zobaczenia z zewnątrz.
Tymczasem stajemy na krańcu Beskidu Żywieckiego, we wsi Bystra, w krainie zwanej niekiedy Podbabiogórzem. Stąd wkroczymy do Beskidu Makowskiego, przez który Główny Szlak Beskidzki chwilkę przebiega, tak krótką, że wielu tego nie dostrzega. Bystra to wioska, której początki nie są jednoznaczne. Wiadomo jedynie, że pewną rolę w jej powstaniu odegrali osiedlający się tu Wołosi. Powstała prawdopodobnie w drugiej połowie XV wieku (pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1480 roku). W 1884 roku przez wioskę poprowadzono linię kolejową Sucha Beskidzka - Chabówka, a w 1920 roku uruchomiono przystanek kolejowy Bystra Podhalańska i od tego czasu Bystra stawała się letniskiem.
W Bystrej kończymy weekendową przygodę z Głównym Szlakiem Beskidzkim. Kolejny etap mamy za sobą. Ola przyjeżdża po nas. Jedziemy na nocleg ( właściciele pozwolili nam trochę dłużej zostać) myjemy się , pakujemy i każdy wraca do domu.

Znacie ten odcinek GSB Rabka Zdrój -Bystra Podhalańska?


Photos from Szlak Na Tak's post 02/08/2026

Główny Szlak Beskidzki weekendowo ❤️ Cd.

Huba, Przełęcz pod Kotelnicą - Rabka Zdrój!

W pewien wiosenny piątek po pracy jedziemy do Rabki Zdrój, tam mamy bazę wypadową w góry. W sobotę rano jedziemy do miejscowości Huba, zostawiamy samochód na parkingu i idziemy niebieskim szlakiem do Przełęczy pod Kotelnicą. Tu ostatnio skończyliśmy czerwony Główny Szlak Beskidzki, więc teraz zaczynamy naszą weekendową przygodę.
Z Przełęczy pod Kotelnicą ruszamy lasem na Kotelnicę (946 m n.p.m.), aż w końcu wychodzimy na otwartą przestrzeń przysiółka Studzionki. Jest to jedna z najwyżej położonych osad górskich w polskich Beskidach, zamieszkała całorocznie. Znajduje się tu mały skansen i muzeum etnograficzne, do którego można wstąpić po wcześniejszym uzgodnieniu z gospodarzem. Jest też prywatna Stacja Turystyczna „Studzionki” i są też piękne widoki na Tatry. Szlak dalej prowadzi prawie cały czas lasem, m.in. przez wzniesienia Bukowinki (937 m n.p.m.), Turkówki (835 m n.p.m.). Mamy tu kilka stromych zejść i podejść, ale bardzo krótkich. Z Turkówki schodzimy na Przełęcz Knurowską (846 m n.p.m.), oddzielająca Pasmo Lubania od rozrogu Turbacza. Przebiega przez nią asfaltowa droga powiatowa.
Przełęcz Knurowska (846 m n.p.m.) zwana Furcówką i Przełęczą Ochotnicką to wyraźne obniżenie w długim grzebiecie Gorców oddzielające Turbacz (1310 m n.p.m.) od Lubania (1225 m n.p.m.). Po północnej stronie przełęczy znajduje się wieś Ochotnica Górna, po południowej wieś Knurów, od której pochodzi jej nazwa. Otoczona łąkami, zagajnikami i niewielkimi poletkami jest dobrym punktem odpoczynku w drodze np. na Lubań z Turbacza. Warto odwiedzić Przełęcz Knurowską aby podziwiać jej piękne otoczenie i centralną część Gorców. Co ciekawe, przez przełęcz prowadzi droga powiatowa nr 25404 z Harklowej przez Ochotnicę Górną i Ochotnicę Dolną do Tylmanowej. Droga Knurowska o której mowa, zwaną również Gościńcem Barabów powstała w celach militarnych w 1911 roku i stanowi jeden z najciekawszych zabytków wojskowej inżynierii drogowej z przełomu XIX i XX w. Jej budowę nadzorowali inżynierowie włoscy z austriackiego Tyrolu lub z rejonu Triestu. Do prac naziemnych Austriacy zatrudniali m.in. bezrobotnych, pochodzących z miejskiej biedoty, którzy na Podhalu nazywani byli barabami. Warto również wiedzieć, że 3 września 1939 roku przez Przełęcz Knurowską wdarły się od strony Podhala wojska niemieckie i słowackie zajmując Ochotnicę Górną. O historii drogi i jej znaczeniu strategicznym możemy przeczytać na tablicach informacyjnych, które zostały ustawione na Drodze Knurowskiej. W rejonie przełęczy rośnie rzadki widlicz Isslera. Dużą atrakcją wiosennej wycieczki jest możliwość podziwiania licznie kwitnących tu krokusów. Zaraz za Przełęczą Knurowską mijamy prywatny pensjonat oferujący noclegi, za którym szlak sukcesywnie nabiera wysokości. Początkowo prowadzi lasem, ale wkrótce przecina malownicze polany, z których rozciągają się nieprawdopodobne piękne panoramy na Kotlinę Nowotarską, Jezioro Czorsztyńskie, Pieniny, znajdujące się dalej słowackie Góry Lewockie i oczywiście zamykające południowy horyzont, strzeliste Tatry. Jednocześnie wchodzimy na teren Gorczańskiego Parku Narodowego. Gdy przechodzimy przez zalesioną Kiczorę (1282 m n.p.m.), szlak zmienia kierunek na zachodni. Schodząc z tego szczytu przekraczamy zarastającą Polanę Gabrowską i zaraz potem wchodzimy na rozległe siodło z Halą Długą. Po drugiej stronie przełęczy wznosi się Turbacz, a nieco poniżej jego szczytu widać okazały budynek Schroniska PTTK na Turbaczu. Z Hali Długiej rozciąga się urzekająca panorama Tatr, sterczących ponad Kotliną Nowotarską. Na hali prowadzony jest kulturowy wypas owiec, a w pobliskiej bacówce można zakupić bundz, oscypek i żętycę. Dużą atrakcją wiosennej wycieczki jest możliwość podziwiania licznie kwitnących tu krokusów. Obok budynku schroniska znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona Edwardowi Moskale oraz ołtarz polowy, przy którym odprawiane są nabożeństwa. Nieco za nim stoi drewniana chata - Muzeum Kultury i Turystyki Górskiej PTTK eksponujące dzieje turystyki w Gorcach, historię schroniska na Turbaczu, opis działalności ruchu oporu podczas II wojny światowej oraz postać Władysława Orkana. Krótki odpoczynek i idziemy na Turbacz. Turbacz (1310 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Gorców, niewielkiego pasma w Beskidach Zachodnich, wchodzący w skład Korony Gór Polski. Pasmo Gorców to w dużej mierze obszar Gorczańskiego Parku Narodowego, jednakże sam szczyt leży poza jego granicami. Na szczycie znajduje się obelisk, żelazny krzyż, tablica informacyjna, stół i ławki. Można stąd podziwiać piękna panoramę Tatr. Pamiątkowe zdjęcie i idziemy dalej, bo jeszcze mam trochę kilometrów zostało do celu😉 Teraz będzie ostry spadek, będziemy tracić wysokość. Skupiamy się więc na schodzeniu, zwłaszcza że ten początkowy fragment jest dosyć stromy. Na szlaku jest jeszcze sporo śniegu po zimie i momentami lodowisko. Dobrze że mam rączki i kijki ze sobą 😉
Dalszy marsz przez Rozdziele w kierunku Obidowca to głównie spacer przez las, a najciekawszym punktem tego odcinka jest polana na wschodnich zboczach tego drugiego szczytu. W latach 70. rozbił się w okolicy samolot sanitarny, który transportował chore dziecko i jego matkę. Kobieta w wyniku katastrofy zginęła. Z elementów poszycia samolotu stworzono przy szlaku skromny pomnik upamiętniający to wydarzenie. Dalej jest dosyć spacerowo, bo teren raczej delikatnie się obniżał. Dochodzimy do schroniska PTTK na Starych Wierchach.Tu robimy przerwę na szybkie jedzonko, aby za chwilę iść dalej, w kierunku schroniska PTTK na Maciejowej (852 m n.p.m.), bo to raptem kolejna godzina marszu. W dobrym nastroju nie czując za bardzo zmęczenia idziemy dalej, mijając po drodze jeszcze Jaworzynę Ponicką, czy Wierchową. Mijamy po prawej budynek Schroniska na Maciejowej, a w oddali malowało się już Pasmo Policy, a przede wszystkim też Babia Góra (1725 m n.p.m.). Stąd ruszamy już w kierunku Rabki-Zdroju, powoli żegnając się na tym odcinku z Gorcami.
Samo zejście jest bardzo relaksujące, a co więcej, sporo da się zobaczyć. Szczególnie ładne są panoramy w kierunku północnym, gdzie pooglądać można góry położone już w Beskidzie Wyspowym. Niektóre krajobrazy śmiało można określić mianem sielskich – wijące się w dolinach miejscowości, pola uprawne podchodzące pod szczyty i górujące nad nimi wierzchołki gór. Szlak przed samą miejscowością wyprowadza na otwarte łąki i tam aż chciało mi się maszerować. Zrobiło się słonecznie, ciepło, a droga cały czas prowadziła umiarkowanie w dół. Rabka-Zdrój to świetny punkt, by uzupełnić zapasy, zjeść coś dobrego, albo zaplanować sobie nocleg. My właśnie mamy tutaj nocleg do którego po przejściu całego miasteczka docieramy.
Ja i drugi kierowca wraca po samochód, który rano zostawiliśmy w miejscowości Huba. Po powrocie zasłużona kąpiel, a później kolacja w Restauracji Siwy Dym w Rabce 😋Cdn...

Kto z Was zdobył Turbacz wiosną, podziwiając przepiękne krokusy?

Photos from Szlak Na Tak's post 19/07/2026

Małopolskie Biegi Górskie Dwa Beskidy ❤️

Od Małopolskie Biegi Górskie Dwa Beskidy minęło trochę czasu, ale powiem Wam, że jest to święto biegaczy oraz wyjątkowe wydarzenie sportowo-kulturalne, które odbywa się od szczeciu lat w Krynicy Zdrój i warto o nim wspomnieć! Jedyne takie miejsce na mapie Polski! Krynica Zdrój to „Perła polskich uzdrowisk”, to ona od lat przyciąga swoimi walorami zdrowotnymi oraz atrakcjami turystycznymi i ma coraz więcej do zaproponowania osobom lubiącym aktywnie spędzać czas, również biegaczom! To właśnie tutaj, w sercu Beskidu Sądeckiego w czerwcu rozgrywa się impreza, na którą wszyscy biegacze czekają z niecierpliwością! Miałam ten festiwal zapisany na swojej liście biegów, ale jakoś nie było nam nigdy po drodze 🤔 W tym roku postanowiłam tam pobiec, jak nie udało się w losowaniu na bieg w Lavaredo. Mówią, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ❤️
Na MBG do wyboru jest osiem bardzo widokowych i zróżnicowanych pod kątem trudności tras, poprowadzonych przez Beskid Sądecki i Beskid Niski, w tym najdłuższa Małopolska Setka, oraz wydarzenia i biegi towarzyszące to jedynie przedsmak tego, co ma do zaoferowania MBG. Oprócz wspaniałych przeżyć i niezapomnianych wrażeń, cudownych i zapierających dech w piersi widoków, organizatorzy przygotowali wyjątkowe nagrody, o które warto było powalczyć oraz pakiety w którym była piękna koszulka biegowa😍 Weekend zapowiadał się bardzo gorący i tak niestety było ☀️☀️☀️ Noo cóż ja wybrałam Maraton Nikifora 43 km i trzeba było się w ten upał zmierzyć z tym dystansem 🙈 Kto to był Nikifor Krynicki (a tak właściwie Epifaniusz Drowniak)🤔 Nikifor był artystycznym samoukiem, zaliczanym do grona najwybitniejszych na świecie malarzy naiwnych, prymitywistów. Urodził się prawdopodobnie 21 maja 1895 roku w Krynicy-Zdroju, z którą przez całe życie był mocno związany, mieszkał tam i tworzył. Był on Łemkiem, czyli ruskim góralem, Wołochem. Łemkowie przywędrowali do nas łukiem Karpat z terenów dzisiejszej Rumunii. Wędrowanie nie były dla nich przeszkodą to i pewnie bieganie też nie 🤔Nikifor pewnie też mógł się określić mianem „ultrasa”, bowiem w ramach akcji „Wisła” tuż po II Wojnie Światowej trzykrotnie został wywieziony z Krynicy na ziemie odzyskane (do Legnicy) i trzykrotnie do Krynicy powracał. I to piechotą. Za trzecim razem odpuścili mu i pozwolili pozostać.
Trasa maratonu w tym roku została trochę zmieniona, ale tak samo jak i w poprzednie lata też była wyjątkowa, podobnie jak wyjątkowy jest Beskid Niski. Przez lata niezauważany, niedoceniany, zawsze gdzieś w cieniu Beskidu Sądeckiego i Bieszczadów. Powrót Nikifora bieg z panoramą na Krynicę jest świetną okazją, by poznać wyjątkowe walory tego pasma górskiego ♥️
Jedziemy w piątek do Krynicy Zdrój, odbieramy pakiety, idziemy coś zjeść i udajemy się na odpoczynek.
O godzinie 8:00 meldujemy się na pięknym krynickim Deptaku. Stamtąd ruszamy na 43-kilometrową trasę biegową i rozpoczynamy swoje zmagania z Powrotem Nikifora. Po drodze mijamy jego pomnik i skręcamy w prawo w Aleję Nikifora. Dobiegamy do Pijalni Wód Mineralnych Jan. Pijalnia Jana to zabytkowy obiekt z lat międzywojennych, który został zbudowany z modrzewia. Jego powstanie datuje się na lata 1922-1923, kiedy to budynek zaprojektowany na wzór stylu zakopiańskiego zastąpił drewnianą altanę. Przebiegamy przez metalowy mostek i zaczynamy ostro pod górę. Biegniemy przez Park Zdrojowy na Górę Parkową. Dalej żółtym szlakiem który prowadzi na Huzary i dalej ku Dzielcowi, przed którym opuścimy zielony szlak, skręcając w lewo do nowego punktu kontrolnego w Końskiej Dolinie (Izby). Po krótkim posiłku ruszamy dalej na Przełęcz Beskid, za którą rozpoczęła się wymagająca wspinaczka na Lackową. Tutaj uda i łydy bardzo bolały! Ze szczytu „Policyjnej Góry” (997) lecicimy na Ostry Wierch, z którego żółtym szlakiem kierujemy się na Przełęcz Prehyba. Tu odbijamy w lewo i zbiegamy najpierw do Bielicznej, a następnie do Izb na znany nam już punkt w Końskiej Dolinie. Po uzupełnieniu kalorii ruszamy przez Przełęcz Beskid na Dzielec, skąd zostaje już zbieg do Tylicza i punktu kontrolnego przy Master Ski.
Zaraz za punktem kontrolnym pojawia się mocny podbieg pod Szubienicę, a później biegniemy do Tylicza. Opuszczając Tylicz mijamy największą w Karpatach mofetę (wyziew dwutlenku węgla). Dalej biegniemy wzdłuż stoków Szalonego. Ten odcinek trasy kończymy schodami, a na końcu możemy pocisnąć ponieważ do mety zostało już tylko kilkaset metrów po płaskim. Tu czekają na mnie znajomi♥️ Odbieram medal, na który w pełni zasłużyłam. Tego dnia był ogromny upał. Nie wiedziałam, czy na trasie jest więcej kilometrów, czy stopni Celsjusza ☀️🤔 Skwar ogromny (prawie jak na pustyni), który odbierał siły. Biegłam bardzo zachowawczo, dużo piłam i się nie forsowałam. Dużo osób schodziło z trasy, a ja realizowałam plan, pomalutku ale do celu 😍
Festiwal jak i piękny Beskid Niski polecam♥️ Beskid może i jest niski, ale z pewnością jest również po łemkowsku charakterny. Podczas wspinaczki na Lackową i inne górki tj. przez Przełęcz Beskid, Dzielec i Szubienicę, poczujecie na własnej skórze jego charakter 🙈Przemierzając beskidzkie ostępy uważajcie na zjawy, które nawiedzają tą krainę. Płanetnicy, upiry, mamuny, bohyny, mogą nieco nabroić, ale na pewno nie zdołają Was powstrzymać przed osiągnięciem mety na krynickim deptaku. Trasa bajka, z bajecznym przewyższeniem to to co my biegacze górscy lubimy najbardziej ♥️ Do zobaczenia, jeszcze tu wrócę ❤️😁
Dziękuję moim towarzyszom za miło spędzony czas i za to że tak długo musieli na mnie czekać na mecie ♥️ Wiem, że zawsze mogę na Was liczyć ♥️

Może mieliście okazję biec na Małopolskie Biegi Górskie Dwa Beskidy? Jeśli tak to jak wrażenia?
A może Krynicę Zdrój i okolice znacie z innej strony, nie biegowej?

Photos from Szlak Na Tak's post 21/06/2026

Gran Canaria nie taka oczywista ♥️
Ostatni dzień 😓
Biegniemy na wybrzeże pożegnać się z wyspą, wydmami, oceanem. Ostatni raz spojrzeć na to piękno Gran Canarii😍
Jak wcześniej napisałam Gran Canaria jest przepiękna wyspą, ma nam tyle do zaoferowania i korzystajmy z tego ♥️
Gran Canaria znana jako „miniaturowy kontynent”, wyróżnia się głębokimi kontrastami. Tego samo dnia można tutaj spędzić dzień na plaży otoczonej piaszczystymi wydmami i wspiąć się na szczyty okraszone sosnami kanaryjskimi, których zieleń kontrastuje z czarną ziemią wulkaniczną.😁
Góry, szczyty Gran Canarii! W górach napotkamy ogromne jary, doliny, imponujące skały i kaldery wulkaniczne — niewiarygodne miejsca poprzecinane licznymi szlakami, gdzie można kontemplować krajobrazy rozpościerające się przed naszymi oczami. W góry można udać się również samochodem czy autobusem, bo Gran Canaria może poszczycić się gęstą i dobre przygotowaną siecią dróg.Tak jak w przypadku pozostałych Wysp Kanaryjskich tutejszy klimat jest bardzo przyjemny. Trwa tu wieczna wiosna, pozwalająca podziwiać przyrodę i różnorodność krajobrazów, czarujących miasteczek nadmorskich i w wewnętrznej części wyspy, tradycje, kulturę i historię. Odwiedzających może zaskoczyć nowoczesność ośrodków turystycznych i miejskich, jak np. Las Palmas.
Stolica! Palmas de Gran Canaria. Kosmopolityczna, tętniąca życiem stolica kryje w sobie jeden z najcenniejszych klejnotów wyspy. Chciałbyś go zobaczyć?
Imprezy! Ofertę Gran Canaria uzupełniają liczne wydarzenia kulturalne, sportowe czy rozrywkowe oraz szeroki wybór miejsc noclegowych, restauracji, punkt handlowych czy ośrodków welness. My akurat przylecieliśmy na bieg górski. Impreza godna polecenia!
Wyspy! Bez cienia wątpliwości plaże są na samej górze listy atrakcji Gran Canarii. Plaże na tej wyspie zadowolą wszystkie gusta i guściki: szerokie i rozległe, małe zatoczki, tętniące życiem, puste, ze złotym piaseczkiem..
Na południu odwiedzający znajdą rozległe plaże, o spokojnych wodach i w większości z białego piasku. Jako że leżą przy głównych ośrodkach turystycznych, jest tu dobra oferta usług i łatwy dostęp.
Plaże na północy są zdecydowanie różne — są to małe zatoczki o ciemnym piasku lub ze skały wulkanicznej, z większymi falami i trudnym dostępem. Istnieje również możliwość odświeżenia się w naturalnych basenach. Są to zdecydowanie piękne i dzikie plaże, sprzyjające połączeniu się z naturą w najczystszym stanie.
Przytulne miasteczka i tradycyjne domy wiejskie! Z dala od tętniących życiem ośrodków miejskich i turystycznych leżących na wybrzeżu, w środkowej części Gran Canarii mieszczą się spokojne miasteczka z tradycyjnymi domami wiejskimi, w których czas płynie powoli. Są to przystanie spokoju, gdzie idea czasu przyjmuje inny wymiar i w których można wieść proste życie zgodnie z głęboko zakorzenionymi tradycjami. Jednym z takich miejsc jest Tejeda, wioseczka wchodząca w skład najpiękniejszych miejscowości w Hiszpanii. I są ku temu wyraźne powody. Znajduje się tutaj Parador Nacional de la Cruz de Tejeda, nowoczesny hotel idealnie wpasowany w otoczenie, z którego rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków na wyspie. Obok Tejedy leży Artenara, najwyżej położone miasteczko w Gran Canarii, na progu gęstego lasu sosnowego Tamadaba.
Innym miejscem wartym odwiedzenia są urocze starówki Santa Lucía de Tirajana i Agüimes; lub Fataga, gdzie zachowały się tradycyjne domy wiejskie w otoczeniu gęstego lasu palmowego. Na północy znajduje się miejscowość Teror z ciekawą bazyliką i typowymi balkonami domów otaczających plac. W tej części wyspy leży Arucas, miasto, którego centrum zostało uznane za dziedzictwo historyczno-artystyczne i gdzie znajduje się wspaniałe dzieło architektury —kamienny kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela z drogocennymi ołtarzami.
Lista wiosek i domów wiejskich na wyspie byłaby bardzo długa. Odwiedzenie ich to z pewnością najlepszy sposób na poznanie tożsamości i idiosynkrazji Gran Canarii.
Kultura! Poznaj kulturę, odwiedzając muzea
Jest praktycznie niemożliwe, aby znaleźć na wyspie miejscowość, w której nie byłoby żadnego muzeum. Stolica, Las Palmas de Gran Canaria, ma jednak największą i najbardziej zróżnicowaną ofertę. W sercu wspaniałej starówki należy obowiązkowo odwiedzić Museo Canario, którego eksponaty obejmują różne aspekty życia rdzennych mieszkańców wyspy. Można tu obejrzeć kolekcję czasek lub mumii. Warty wizyty jest również Casa de Colón, wyjątkowy budynek z wystawą na temat wpływu wizyty Krzysztofa Kolumba na wyspę, historii Wysp Kanaryjskich i relacji z Ameryką. W muzeum sztuki współczesnej CAAM-Centro Atlántico de Arte Moderno okazywane są ekspozycje artystów z Europy, Ameryki i Afryki. Miłośnicy technologii i nauki powinno obowiązkowo odwiedzić Muzeum Elder.
W pozostałej części wyspy można zobaczyć prawdziwe ciekawostki, takie jak Muzeum Entograficzne Casas Cuevas de Artenara, mieszczące się w starym domu, w którym prawdopodobnie mieszkali kiedyś rdzenni mieszkańcy wyspy. Muzeum eksponuje meble i przedmioty codziennego użytku, których prostota przywodzi na myśl skromne życie w przeszłości. Inne interesujące z punktu widzenia etnografii miejsca to Muzeum Historii i Tradycji w Tejeda, gdzie m.in. znajduje się dawny sklep spożywczy lub też Muzeum Rama w Agaete, dedykowane jednego z najbardziej znanych i popularnych świąt na Wyspach, w którym uczestniczą tysiące osób każdego lata.
Jest to program kulturalny stanowiący doskonały sposób na poznanie Gran Canarii i jej kultury i historii.
Fascynujące wykopaliska archeologiczne
Na wyspie zachowała się duża część dziedzictwa historycznego i archeologicznego, które pozwalają poznać i lepiej zrozumieć kulturę i sposób życia wcześniejszych mieszkańców Gran Canarii.
Dobrym przykładem może być znalezisko archeologiczne Risco Caído y las Montañas Sagradas de Gran Canaria, wpisane na listę światowego dziedzictwa ludzkości. Jest to rozległy górski obszar w środkowej części wyspy, gdzie znajdują się ślady procesu kulturowego przebiegającego w okresie ponad 1500 lat bez żadnego wpływu z zewnątrz — od korzeni berberyjskich z północnej Afryki do konkwisty hiszpańskiej.
W północnej części Gran Canarii znajdziemy inny klejnot archeologiczny — Muzeum i Park Archeologiczny Cueva Pintada de Gáldar. Jest to wioska o ponad 50 domach i jaskiniach, które tworzyły osadę przed hiszpańską. Jedna z jaskiń kryje wyjątkowe malowidła rdzennych mieszkańców wyspy. W tym obszarze znajduje się również Park Archeologiczny Maipés de Agaete, ogromny i spektakularny obszar ze skałami wulkanicznymi, otoczony piękną doliną, w której aborygeni grzebali zmarłych. Guayadeque, jeden z największych i najpiękniejszych jarów, leżący w południowo-wschodniej części wyspy, ma również wysoką wartość archeologiczną. Zachowały się tam liczne jaskinie, które były używane przez dawnych mieszkańców Gran Canarii. Inne interesujące znalezisko archeologiczne to La Fortaleza. Znajduje się tam specjalny punkt, gdzie można dowiedzieć się więcej o codziennym życiu rdzennych mieszkańców wyspy oraz jaskiniach, w których mieszkali i które do tej pory stanowią rodzaj mieszkania.
To jedynie kilka przykładów pozostałości z przeszłości, które dotrwały do naszych dni i które pozwalają nam ją lepiej poznać.
Zadbaj o siebie na wyspie wellness!
Gran Canaria jest dobrze znana w Europie jako uzdrowisko. Już w wieku XIX podróżnicy z całego świata przyjeżdżali na wyspę, aby wyleczyć się z różnych schorzeń dzięki przyjemnemu klimatowi. Wraz z upływem czasu idea wypoczynku i odnowy biologicznej ewoluowała, jednak wyspa dalej umożliwia rewitalizację oraz pozwala uzyskać dobre samopoczucie fizyczne i umysłowe.
Piasek, słońce, ocean, czyste powietrze, skały wulkaniczne, nowoczesne terapie i instalacje, wykwalifikowani specjaliści — Gran Canaria ma wszystko, czego potrzebujesz, aby zadbać o siebie, odzyskać energię i wrócić jak nowonarodzony, niezależnie od tego, czy skorzystałeś z usług jednego z licznych centrów wellness na wyspie czy odbyłeś relaksujący spacer wieczorem na plaży czy w lesie.
Już w wieku XIX podróżnicy z całego świata przyjeżdżali na wyspę, aby wyleczyć się z różnych schorzeń dzięki przyjemnemu klimatowi.
Uprawiaj ulubiony sport!
Nie ma chyba takiej dyscypliny, której nie można uprawiać na Gran Canarii dzięki przyjemnemu klimatowi i bliskości morza. Wyspa została wyposażona w liczne instalacje w celu jego uprawiania, więc nie ma miejsca na wymówki!
Opcje są nieskończone niezależnie od kondycji fizycznej: gra w golfa na nowoczesnych polach golfowych przy przyjemnej bryzie oceanicznej, surfowanie na falach we wszystkich odmianach, jazda na rowerze górskim na specjalnie przygotowanych szlakach, jogging na plaży, pływanie w krystalicznie czystych wodach, wspinaczka górska na wszystkich poziomach zaawansowanie. Na Gran Canarii sport jest dla wszystkich ♥️
Na Gran Canarii tak jak w przypadku pozostałych Wysp Kanaryjskich klimat jest bardzo przyjemny. Trwa tu wieczna wiosna, pozwalająca podziwiać przyrodę i różnorodność krajobrazów, czarujących miasteczek nadmorskich i w wewnętrznej części wyspy, tradycje, kulturę i historię. Odwiedzających może zaskoczyć nowoczesność ośrodków turystycznych i miejskich, jak np. Las Palmas. jak też pięknie zachowane klimatyczne miejscowości np. Tejeda.
Gran Canaria jak dla mnie totalne zaskoczenie! Spodziewałam się zatłoczonych plaż i kurortów, a otrzymałam tak wiele różnorodności.
Nie mówię żegnaj, tylko do zobaczenia ♥️
A Wam jak podoba się Gran Canaria?



Chcesz aby twoja firma była na górze listy Siłownia I Obiekt Sportowy w Lublin?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres

Lublin