27/08/2026
Siódmy Nocny Bieg Grand Prix Krakowa 23 km i około 1000 m przewyższenia w Lasku Wolskim.
Spontaniczny start z pełnego treningu i kolejny sprawdzian nogi po miesiącach walki z kontuzją. Jeszcze niedawno odzywała się po 2 km, tym razem dopiero po 18. Jest progres! ❤️
Bez gonienia za wynikiem, własne tempo, kontrola i ostrożność do końca. Efekt? 3. miejsce open kobiet, 2. miejsce w kategorii i podium na moim „placu zabaw”. Lepiej być nie mogło! 🔥
To prawdopodobnie ostatni start w tym sezonie. Na pewno już nie pobiegnę nic dłuższego niż 25 km więc totalnie odpuszczam starty w tym roku - chyba , że jakiś krótki spontaniczny bieg . Teraz czas odbudować nogę, siłę i regenerację, żeby dobrze przygotować się do kolejnego.
dziękuję za wsparcie i namówienie na ten spontaniczny start oraz czuwanie na trasie 😊
Marlena Marlena Bajsarowicz dziękuję, że zawsze znajdujesz sposób, żebyśmy mogły dalej pracować nad tą moją wydolnością 🫡
Prostujemy ciało, głowę i cele. Pracujemy w ciszy, niech efekty mówią same za siebie.
05/08/2026
Kolejna przygoda odhaczona! ❤️
Dziewczyny, dziękuję Wam za tę wspólną przygodę. 🫶 Największe podziękowania dla Magdy, bo gdy tylko zaproponowała start w sztafecie IRONMAN 70.3, od razu wiedziałam, że będzie to coś wyjątkowego.
Fajnie było na chwilę zmienić swoją dyscyplinę, rozpędzić się na rowerze i zobaczyć, jak wygląda ten świat od środka. Przejechanie 90 kilometrów po zamkniętych dla ruchu drogach, z Zakrzówka aż w stronę Bochni, to naprawdę świetne doświadczenie.
Czy przekonało mnie to do triathlonu? Kto wie… Na razie zostawiam tę myśl tylko w swojej głowie. To był zaledwie mały przedsmak, bo miałam okazję doświadczyć tylko jednej z trzech dyscyplin. Tym większy szacunek dla wszystkich, którzy kończą cały wyścig. To są prawdziwi tytani, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie.
Ja nadal najbardziej kocham bieganie po górach, ale uwielbiam też wyzwania, wysiłek i sprawdzanie swoich możliwości. Może kiedyś nauczę się pływać w otwartych akwenach i sama stanę na starcie. A jeśli nie, to i tak bardzo się cieszę, że mogłam przeżyć tę przygodę.
Dzięki dziewczyny! ❤️ To był piękny dzień i jestem pewna, że przede mną jeszcze wiele takich sportowych wyzwań.
16/06/2026
Bieg Rzeźnika 2026
83 km
4200 m+
13:39h
Przed startem miałyśmy dwa cele. Ukończyć bieg z uśmiechem i złamać 14 godzin.
Udało się zrealizować oba. 🤩
Plan wykonany, satysfakcja i duma na 100%.
To był jednak zupełnie inny Rzeźnik niż wszystkie moje wcześniejsze starty, bo tym razem biegłam w duecie.
I wcale nie chodzi o wysiłek fizyczny. Chodzi o głowę. Kiedy biegniesz sam, odpowiadasz tylko za siebie. W duecie odpowiadasz też za drugą osobę, jej samopoczucie, kryzysy, tempo i emocje. Trzeba znaleźć wspólny rytm i razem dotrzeć do mety.
Myślę, że obie zdałyśmy ten egzamin na medal. 🥇 Chociaż nie ukrywam, że bywało zabawnie. Najczęściej wtedy, gdy jedna miała kryzys, a druga właśnie dostawała skrzydeł. 😅
Patrząc z perspektywy mety, nie zmieniłabym w tym biegu nic.
Kiedy zapadła decyzja, że pobiegniemy razem, po prostu wiedziałam, że to się uda. I ani przez chwilę w to nie zwątpiłam.
Nie będę pisać wielkich słów. Powiem tylko tyle, że jeśli jeszcze kiedyś wrócę na Rzeźnika w duecie, bardzo chciałabym pobiec go ponownie z Guckiem. Stworzyłyśmy naprawdę dobry zespół. Po prostu dobrze nam się biegło. Bez spięć, bez niepotrzebnych nerwów, za to ze wsparciem od startu do mety.
Jestem z nas obu naprawdę dumna. 🩵
Dziękuję też dziewczynom z supportu. (Bozenka , Ju i Asia) Byłyście zawsze tam, gdzie trzeba i wtedy, kiedy trzeba. Dzięki Wam mogłyśmy skupić się tylko na biegu.
Bożence dziękuję za wsparcie, kibicowanie i cierpliwość do wszystkich moich szalonych biegowych pomysłów. ❤️
A Tobie, Gucuś, dziękuję szczególnie.
Dzięki Tobie spełniłam jedno z moich małych biegowych marzeń i stanęłam na starcie legendarnego Biegu Rzeźnika w duecie. Takie wspomnienia zostają na długo.
Czy wrócimy? Nie wiem.
Ale jeśli kiedyś znowu stanę na tej linii startu w parach, będę miała bardzo miłe wspomnienia z tego biegu i tego duetu. 🩵
Misja wykonana.
P.S. 7. para kobieca na mecie i 44. para w klasyfikacji generalnej. A najważniejsze? Obie zeszłyśmy z trasy z uśmiechem. 😊 Tego dnia nie liczyły się miejsca ani liczby. Liczyła się droga, którą przeszłyśmy razem. I to właśnie ją zapamiętam najbardziej.
19/05/2026
3 maja wpadł spontaniczny start - mocne przetarcie treningowe przed tym, co nadchodzi 👩🦯➡️🥷
22,6 km | 762 m przewyższenia | tempo 6:25/km
Tego dnia noga pozwoliła naprawdę dobrze się przepalić i pierwszy raz poczułam, że zaczynam szybko biegać także krótsze górskie dystanse. Tempo mocno poniżej 7 w górach? Jeszcze jakiś czas temu byłoby to dla mnie abstrakcją, bo właśnie takie biegi były moją największą zmorą. Ale krok po kroku uczę się tego coraz lepiej i daje mi to ogromną satysfakcję.
A to wszystko idzie tak dobrze dzięki trenerce, która idealnie potrafi dobrać to, co mi służy - więc kolejny raz dziękuję 🫶
Tak naprawdę mimo, że biegam już 3 lata, czuję jakbym dopiero od października zaczęła robić to dobrze i z głową 😉
Dla wielu 20+ km w górach to dużo, a ja mam wrażenie, że dopiero po 20 km zaczynam się rozpędzać 😅
4 miejsce i ogromna satysfakcja z tego, jak wszystko zagrało na ten moment przygotowań.
Wielkie brawa dla Gucka za świetny bieg i 3 miejsce 👏 Czuję, że nasze wspólne bieganie może jeszcze dużo dobrego przynieść.
Nowe lekcje wyciągnięte, zdrowie dopisuje, a to najważniejsze. Reszta? Robi się z roku na rok 💪
I oczywiście ogromne dzięki za najlepsze wsparcie i cierpliwe czekanie na dekoracje ❤️ , która trwała wiecznie, ale mam nadzieję, że to się zmieni i z roku na rok pójdzie sprawniej, bo same zawody były super 🤩
01/05/2026
Pieniny Ultra Trail ⛰️🔥
Debiut Wielka Prehyba 44 km / +2050 m
29 miejsce OPEN kobiet (na ~300)
Czas: 5:21:50
Średnie tempo: ~7:20/km
~1200 startujących
To był bieg, w którym od pierwszych metrów trzeba było zaufać sobie i robić swoje.
Start w tłumie - klasycznie. Najpierw walka o to, żeby w ogóle zacząć biec swoim rytmem, a nie tempem narzuconym przez innych. I może właśnie to najlepiej ustawiło ten dzień -skupienie na sobie, bez podpalania się, bez patrzenia na innych.
Trasa? Cały czas pracująca.
Niby biegowa, ale bez momentów prawdziwego odpoczynku.
Te małe, niepozorne podbiegi, które na mapie prawie nie istnieją, potrafią zmęczyć bardziej niż konkretne ściany.
Warunki były szybkie - sucho, momentami ciepło - czyli równo dla wszystkich.
Najtrudniejsza przyszła końcówka.
Długi deptak, który mentalnie ciągnie się bardziej niż jakiekolwiek podejście.
Ale potem meta - wbiegnięcie w samo serce wydarzenia i moment, który wynagradza wszystko.
Najważniejsze?
Kontrola od początku do końca.
Spokój.
Głowa, która w końcu współpracuje, a nie przeszkadza.
Bo miejsce to tylko liczba.
Progres - to jest prawdziwa wartość.
A ten widać wyraźnie.
Bieg mocno obsadzony - czołówka Polski i bardzo wysoki poziom.
Tym bardziej cieszy, że mogłam zrobić swoje i zobaczyć, jak rywalizują najlepsi .
Dziękuję za każde wsparcie — na trasie i poza nią 🤍
To niesie bardziej, niż się wydaje.
Trening oddaje.
Głowa puszcza.
Forma rośnie.
A ja uczę się coraz bardziej czerpać z tego radość.
Bo o to w tym wszystkim chodzi.😍
super organizacja ☺️
świetne przedstawienie wydarzenia w mediach i ogólnie robicie super robotę 😍
20/04/2026
Kolejny start za mną… i czuję, że to był naprawdę dobry bieg 💛
XRun Szczyrk – ponad 44 km i ponad 2300 m przewyższenia (i tyle samo w dół… nogi paliły pięknie ).
Początek bardzo spokojny, pod pełną kontrolą - bez podpalania się, bez zbędnych emocji. Dużo dało mi to, że cały czas w pobliżu była Gucek. Dużo wspólnych longów za nami , więc wiedziałam, że jeśli trzymam się blisko - wszystko idzie tak, jak powinno. I już wiem jedno… jeśli tylko zdrowie i dzień dopiszą, nasz wspólny start może być naprawdę mocny 😊
Trasa? Piękna. Techniczna. Wymagająca. Taka, jak lubię najbardziej 😍
Końcówka to 6 km zbiegu i… tu poniosło mnie serce 🙈
Zobaczyłam 4 zawodniczkę i ruszyłam. Dogoniłam ją, ale ona rozegrała to mądrze - przytrzymała się za mną, a na ostatnim podbiegu zrobiła swoje. Zostałam w jej kurzu… ale takie momenty uczą najwięcej. Szacunek dla niej bo odegrała się za rzeźnika przepięknie
Ja zrobiłam swoje:
średnie tempo poniżej 8 min/km
czas: 5:56
A plan był spokojny - około 6:30, bez ryzyka. Więc… wyszło nawet lepiej niż zakładałam 🙏
Ogromne gratulacje dla Rozbieganej Gucławy - tak niewiele zabrakło do złamania 6h, ale spokojnie… to dopiero rozgrzewka 😏🔥
Dziękuję mojemu wsparciu na miejscu - Bożence i Hakerkowi 💛
Dziękuję trenerce ( )za każdą wskazówkę i mentalne wsparcie - wiedziałaś, ile było stresu przed 🙏
I dziękuję Wam wszystkim za kciuki i dobre słowa - niosły mnie na trasie ❤️
Idę dalej po swoje. Krok po kroku bo zamierzam biegać jeszcze przynajmniej 50km ;)
12/03/2026
Zima była ciężka i bardzo pracowita.
Każdy trening dowieziony tak, jak trzeba - ale zawody już nie zawsze.
Marzec okazał się jednak przełomem.
Wreszcie praca treningowa odpaliła tam, gdzie najbardziej się liczy - na zawodach.
Do samego biegu jeszcze wrócę innym razem.( bo to trzeba opisać po dokładnych przemyśleniach )
Póki co czuję, że ten start zamyka zimę i otwiera furtkę do wiosny, przez którą zamierzam przejść biegnąc dokładnie na takie możliwości, na jakie jestem gotowa.
Najlepsze historie w bieganiu zaczynają się od trudnej zimy i zwiastują piękna wiosnę 🤩
A ja czuję, że ta wiosna dopiero się rozkręca.