na krawędzi
dlaczego lepiej jest zakładać stanowiska na krawędzi dużej półki a nie daleko od niej? prosta sprawa:
1. przede wszystkim nie tracimy kontaktu z partnerem, widzimy co robi, możemy się z nim dogadać. jak cofniemy się daleko w głąb półki to owszem, będzie nam wygodniej, ale za to stracimy komunikację, zwłaszcza jak trochę popizduje...
2. lina nie będzie nam tarła po krawędzi półki (zawsze trochę złotówek zostanie w kieszeni)
3. będzie mniejsza szansa, że lina zrzuci kamienie, które często leżą na półce, kamienie zgodnie z grawitacją polecą w stronę naszego partnera, co może mu się nie spodobać...
trzy proste powody, żeby budować stanowisko na krawędzi, a nie w głębi półki
Kilimanjaro Szkoła Wspinania
Szkoła Wspinania Waldka Niemca i Piotra Sztaby
kurs wspinaczki skałkowej, kurs taternicki, kurs turystyki alpejskiej, kursy lawinowe, kurs zimowej turystyki wysokogórskiej, kursy nawigacji, obozy wspinaczkowe, przewodnictwo tatrzańskie, przewodnictwo alpejskie, wyprawy, kursy skiturowe
plastrowanie palców
Wspinając się w rysach albo w ostrej skale czasem trzeba zaplastrować palce, niezależnie od rękawiczek do rys czy plastrowania dłoni. Można to oczywiście zrobić zwykłym plastrem na okrętkę, ale wtedy mamy sztywny palec a plaster zsuwa się mniej więcej po jednym wyciągu...trochę lepszym patentem jest plastrowanie „na jodełkę”
Na bardzo długich drogach kluczowym czynnikiem staje się czas! Myśląc o takich wspinaczkach, warto szukać każdej jej możliwej oszczędności – działać symultanicznie, nie pomijać ruchów, lecz ko je usprawniać i optymalizować, a przede wszystkim wyrabiać dobre mechanizmy działania.
Każda operacja przekłada się na zysk lub stratę czasu.
Dla przykładu – prowadzenie każdego wyciągu na zmianę często oznacza niepotrzebną stratę. Na każdym stanowisku trzeba przekazać partnerowi niewykorzystany sprzęt do prowadzenia, a bywa, że jest to nawet połowa całego zestawu. Na drodze liczącej 15 wyciągów daje to nawet około 20 minut straty.
Taktycznie również nie jest to najlepsze rozwiązanie. Drugi wspinacz szybko pokonuje wyciąg na drugiego, dociera zmęczony na stanowisko i od razu musi ruszać w trudniejszy teren, przez co wspina się wolniej i ponownie traci czas. Tymczasem pierwszy prowadzący może na stanowisku asekurując sprawdzić dalszy przebieg drogi, nawodnić się, coś zjeść i przygotować do kolejnych wyciągów – wszystko to przekłada się na kolejne minuty zysku.
Znacznie lepiej jest prowadzić 3–4 wyciągi z rzędu, a zmianę zrobić na łatwiejszym odcinku. Dzięki temu nowy prowadzący może spokojnie wejść w rytm na prostszym wyciągu, a następnie płynnie poprowadzić kolejne 2–3 wyciągi. Taka taktyka na drodze liczącej 15 wyciągów pozwala zaoszczędzić co najmniej godzinę. A gdzie szukać kolejnej?
Możliwości jest jeszcze wiele. Ogromne oszczędności czasu daje umiejętność wyszukiwania przebiegu drogi, zakładanie pewnej asekuracji( szczególnie w terenie łatwym) budowanie stanowisk, oraz wcześniej zaplanowana taktyka, przygotowanie się do drogi. Na straty czasowe dokłada się ciężki plecak, komunikacja w zespole, obserwacja warunków, terenu i partnerów czy innych zespołów itd.
To nic innego jak skuteczne zarządzanie ryzykiem.
Na filmie dobrze widać, że gdy prowadzący układa na sobie zebrany sprzęt, asekurant w tym samym czasie prawidłowo układa linę. Obie czynności wykonywane są równocześnie, dzięki czemu nie powstają niepotrzebne straty czasu.
Nawyk powolnego wspinania lub brak odpowiednich umiejętności może okazać się fatalny w skutkach na drogach dlugich. Inne zespoły będą Was wyprzedzać, mogą zrzucać na Was kamienie, dopadnie Was popołudniowa burza albo zmrok. A po ciemku znacznie trudniej odnaleźć przebieg drogi, stanowiska czy linię zejścia. A„Kibel” w ścianie jest romantyczny tylko z perspektywy ciepłego fotela.
Bądź gotowy na Big Wall – wspinaj się sprawnie, myśl taktycznie.
26/07/2026
Skończyliśmy pięciotygodniowy okres szkoleń taterników w Dolomitach.
Wszystko przebiegało sprawnie – mieliśmy tylko jeden wycof z uwagi na deszcz. Zwyczajowo podczas 4 dni wspinania kursanci robili około 40 wyciągów w tradzie, choć zdarzało się i więcej. Unikamy dróg „spreparowanych” stałą asekuracją, co ma duże znaczenie dla budowania samodzielności kursantów.
Wracamy za rok bo w Dolomitach słońca i wspinania najwięcej, podejścia są krótkie. Chętni niech pilnują terminów, bo te dolomitowe szybko znikają.
Czas wracać w Tatry – podobno pogoda się ustabilizowała. A jeśli nie, to we wrześniu rozgrzeje nas słońce Korsyki.
Kilka fotek, jak było.
Od wielu lat celem moim i Krzyśka Styrny była jedna z najbardziej przełomowych linii w historii alpinizmu.
W końcu ani zimny wiatr, ani deszczyk nas nie odstraszyły i lipcowego poranka stanęliśmy pod północną ścianą Cima Grande di Lavaredo, pod drogą Comici-Dimai.
W ścianie byliśmy sami. Nikt nas nie gonił, robiliśmy swoje, czerpiąc dużo radości z takiego wspinania, pomimo wyjść nad niepewne wpinki i chwilami wspinania „do odcięcia”.
Zespołowo daliśmy radę przejść drogę klasycznie, choć kurcze palców kilka razy nie pozwalały nam wpiąć ekspresa. Cisnęliśmy do góry ze świadomością, iż pierwsi zdobywcy mieli znacznie, znacznie trudniej.
My, dzięki nim, mieliśmy ogromną przyjemność wspinać się na tej drodze w stanie choć trochę zbliżonym do tego, w jakim oni wspinali się na niej ponad 90 lat temu, bo na Tre Cime na klasykach boltów nie ma – zostają usunięte.
Dolna, trudniejsza część (VI/VII+), która na odcinku 225 metrów, przewiesza się na 18 metrów ma haki, trochę się dokłada, ale od połowy haki w zasadzie się kończą, a piątki Comiciego banalne nie są. :)
Dlaczego lubimy wspinać się po klasykach?
Bo to piękne unikalne linie, bo pomimo upływu lat można współodczuwać trudności – fizycznie i troszeczkę psychicznie – pierwszych zdobywców. Dociera do nas, że autorzy tej drogi byli wspinaczami ogromnej klasy.
Klasyki otwierają oczy na nasze możliwości, budzą szacunek i uznanie dla wcześniejszych pokoleń wspinaczy, mogą być lekcją historii, odwagi i pokory, pod warunkiem, że nie zostają zmienione.
Podróże kształcą. Wyrwanie się poza nasz tatrzański grajdołek pozwala doświadczyć innej górskiej kultury wspinaczkowej i zmienić siebie.
Polecam.
-Dimai
masa sprzętu
Wspinając się na tradzie mamy ze sobą dużo więcej sprzętu niż na częściowo ubezpieczonych. Na przykład mamy sporo tradu...
Czyli gdzieś go trzeba poupychać. Można po kieszeniach, ale najpierw trzeba je doszyć do spodni, a potem męczyć się z wyciąganiem sprzętu. Można powiesić przez ramię taśmę-szpejarkę i potem na nią nanizać kostki, friendy i tym podobne zabawki. Ale to słabe rozwiązanie, ponieważ sprzęt goni po tej taśmie, w miarę jak się poruszamy, zmienia nam środek ciężkości no i oczywiście mocno przeszkadza. Jak się pochylamy do przodu to zasłania stopnie, a jak się odchylamy to nas odciąga.
Trochę lepszym rozwiązaniem jest specjalna górna uprząż-szpejarka ze wszytymi szlufkami, w które wpinamy sprzęt. Wtedy on już się nie przesuwa, ale niestety, przynajmniej mi, mocno przeszkadza.
Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest uprząż z siedmioma szpejarkami. Wtedy mieści się na niej (jak na filmiku z Lofotów) cały sprzęt osobisty, zestaw kostek i ze dwadzieścia friendów. A jeszcze zostanie miejsce na sporo ekpresów (w ostateczności można je powpinać w pęczki po 4-5 szt). Taka uprząż zazwyczaj ma też szerszy i sztywniejszy pas biodrowy co ma znaczenie jak dłużej w niej wisimy.
polecam
Krzysiek, Piotrek i Wojtek kończą drugą część kursu taternickiego w Dolomitach.
W drugiej części zrobili 45 wyciągów na pięknych, długich drogach, takich jak Pierwszy Filar Tofany, K***a Pericolosa i inne śliczne klasyki. Prawie wszystkie drogi przeszli w pełnym tradzie.
Do tego wykonali 9 zjazdów tradowych, w tym 4 ze stanowisk założonych samodzielnie.
Jeden cały dzień przeznaczony był na ćwiczenia z auto-ratownictwa i nie był to dzień odpoczynkowy!
Były także wykłady i warsztaty obejmujące zjazdy, asekurację z bloku i przez ciało oraz budowę stanowisk. Do tego pyszne jedzenie, dużo słońca, świetna regeneracja i wszyscy są zakochani w słonecznej stronie wspinania.
Nie są grupą ponadprzeciętną, ponieważ taki zakres szkolenia jest w naszej szkole standardem, który w połączeniu z częścią tatrzańską stanowi świetnie uzupełniający się program.
W Tatrach chodzą i wspinają się w terenie górskim, biją haki, z nich zjeżdżają, asekuracja jest mieszana i czasami wykorzystuje również bolty, wspinanie jest też tradowe.
W Dolomitach, na Korsyce czy w Paklenicy mniej się chodzi, ale za to samodzielnie nawiguje pod ściany i w ścianach, dużo się wspina oraz zjeżdża w pełnym tradzie.
Nowi taternicy są już wystarczająco samodzielni i rozsądni, aby kolejny wyjazd wspinaczkowy odbyć bez instruktora. Doświadczyli, czym jest wspinanie w pionowych ścianach, partnerstwo, trad, niebezpieczeństwo i trud hartujący górskie haraktery.
Kursu taternickiego nie zapomną na pewno :).
17/07/2026
Edelrid zwrócił uwagę na bezpieczeństwo podczas wspinania wielowyciągowego i porównał klasyczne przyrządy asekuracyjne typu „Guide” (Reverso, ATC Guide itp.) z bloczkami wyposażonymi w blokadę zwrotną, coraz częściej stosowanymi do asekuracji drugiego ze stanowiska.
Testy pokazały, że przy cienkiej linie połówkowej wpiętej pojedynczo do przyrządu typu Guide może dojść do przekręcenia liny w przyrządzie i utraty funkcji blokowania. W badaniach wystarczała do tego stosunkowo niewielka siła. Warto jednak pamiętać, że nie chodzi o „wytrzymałość” przyrządu, lecz o utratę jego zdolności do skutecznego blokowania liny.
W przypadku bloczków z blokadą problem utraty blokowania nie występował, natomiast przy dużych obciążeniach – rzędu 4 kN – dochodziło do uszkodzeń liny. To również nie jest sytuacja bezpieczna, choć wymaga znacznie większych sił.
Dodatkowo Edelrid zwrócił uwagę, że zadziory powstające na aluminiowych krawędziach przyrządów mogą uszkadzać linę nawet przy stosunkowo niewielkich obciążeniach. Dlatego regularna kontrola stanu sprzętu jest niezwykle ważna.
Warto również zauważyć, że obowiązujące normy europejskie nie odnoszą się bezpośrednio do siły potrzebnej do wyciągnięcia liny z przyrządu lub utraty funkcji blokowania. Określają przede wszystkim obciążenia, jakie musi wytrzymać sam przyrząd.
Sam Edelrid przyznaje, że zastosowane testy miały częściowo charakter prowokacyjny. Użycie pojedynczej cienkiej liny połówkowej w przyrządzie typu Guide jest sytuacją mało typową podczas normalnej wspinaczki. Może się jednak zdarzyć podczas ćwiczeń z autoratownictwa, w wyniku błędu przy wpinaniu lin lub w innych niestandardowych sytuacjach.
Praktyczne wnioski:
• Nigdy nie puszczaj liny hamującej pod przyrządem.
• Używaj przyrządów zgodnie z zakresem średnic lin określonym przez producenta.
• Dla bardzo cienkich lin połówkowych warto rozważyć przyrządy dedykowane do takich średnic, np. modele typu Alpine.
• Regularnie kontroluj stan przyrządu. Jeśli pojawią się zadziory lub ostre krawędzie, usuń je lub wycofaj sprzęt z użytkowania.
• Nie traktuj trybu Guide jako rozwiązania całkowicie odpornego na błędy i nietypowe konfiguracje sprzętowe.
Co do asekuracji drugiego ze stanowiska:
Nie rekomendujemy bloczków z blokadą wykorzystującą agresywne zęby. Choć wystąpienie obciążeń rzędu 4 kN podczas asekuracji drugiego jest mało prawdopodobne, są to elementy, które w razie dużego obciążenia mogą mocno ingerować w strukturę liny.
Na rynku dostępne są również bloczki z blokadą działającą poprzez dociskanie liny, a nie jej chwytanie zębami. Rozwiązania te wydają się bezpieczniejsze dla liny i warto je brać pod uwagę przy wyborze sprzętu.
How Do you belay a second climber? #gearscience #climbingeducation Belaying a second climber with a PCD probably got more and more pop...
08/07/2026
Lofoty
wróciliśmy świeżo po wspinaniu na Lofotach (z Igą i Igorem), trad tutaj to ekstraklasa, wspinanie genialne
jesteśmy zauroczeni tutejszym granitem i za rok wracamy
piszę tym razem z pytaniem do naszych podopiecznych i zaprzyjaźnionych: czy ktoś ma jakieś namiary na fajne (czytaj: przyzwoicie nie za drogie...) domki i samochody do wypożyczenia w okolicach Narviku, Bodo itp?
może jakiś lokalny rodak się tym zajmuje?
proszę o info na priva: [email protected]
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.