01/09/2026
Diabeł tkwi w szczegółach⬆️⬆️⬆️
Tym razem doniczki ŚLADY NATURY w detalach.
Do dokładnego obejrzenia w moim butiku na: pakamera.pl/lepnagline
🌱Glina to ziemia, ziemia to natura, natura to życie.🌱
Lepię, toczę i uczę tego innych.
01/09/2026
Diabeł tkwi w szczegółach⬆️⬆️⬆️
Tym razem doniczki ŚLADY NATURY w detalach.
Do dokładnego obejrzenia w moim butiku na: pakamera.pl/lepnagline
A tu doniczki z kolekcji ŚLADY NATURY w procesie:)
22/08/2026
7 doniczek z kolekcji "Ślady natury" już dostępne! 🌱Czekają na swoje nowe domy.🌱
21/08/2026
❤️ Jeśli ktoś z Was chce wesprzeć zwierzaki i akurat jest w centrum, zapraszam na ul Moniuszki 4a (budynek YMCA). Puszka czeka na Wasze dobre serca. ❤️
13/08/2026
Z PAMIĘTNIKA CERAMIKA
CZ. IV
Plener to czas zbliżania się do siebie, poznawania siebie nawzajem, otwierania na drugiego, ściągania masek i akceptacji. Czas zawiązywania nowych relacji, a nawet przyjaźni. Także ze sobą.
Uwielbiam na plenerach to poznawanie drugiego człowieka. Jak pierwsze wrażenia potrafią być kompletnie odległe od tych z ostatniego dnia bycia ze sobą przez tydzień w codzienności. To dowiadywanie się o sobie w grupie i na tle grupy. Oczyszczanie!
Zachodzą tu procesy jak na grupie terapeutycznej. Jestem po takiej grupowej terapii i mam wrażenie, że na plenerze proces grupowy działa na mnie podobnie. Można się przejrzeć w innych jak w zwierciadle. Czasem krzywym, ale życzliwym.
Akceptacja, oczyszczenie i bycie w bliskości z innymi i ze sobą.
To wszystko spowodowało, że miał miejsce plener 2026. Ale o nim kiedyś już indziej. Póki co ślę tu z niego wszystkie zdjęcia.
Jakby wyrastała prosto z ziemi...
05/08/2026
Z PAMIĘTNIKA CERAMIKA
CZ. III
Po tamtej rozmowie zaczęło wracać życie, bo plener ma zupełnie inną dynamikę niż warsztaty stacjonarne.
Rytm dnia wyznaczają posiłki. Poza nimi każdy samodzielnie rozporządza swoim czasem. Na ceramikę ma cały dzień. Może ją tworzyć rano albo wieczorem. Nawet w nocy, jeśli ma na to ochotę. A w międzyczasie chłonąć Naturę...
Rytm pleneru wyznaczają wypały. Prace tworzymy przez pierwsze 3 dni. I to tak, żeby jeszcze zdążyły wyschnąć, bo w połowie tygodnia robimy pierwszy wypał - biskwitowy.
I tu zaczyna się najciekawsze - doświadczenie żywiołu Ognia. Etap, który omija każdego w pracowni.
Najpierw układamy prace w piecu i każdy może zobaczyć (doświadczyć), jakim to jest logistycznym wyzwaniem, żeby wszystko się zmieściło i nie zniszczyło.
Potem każdy czuwa przy wielogodzinnym wypale, żeby kontrolować temperaturę w piecu, bo ogień przyspiesza i zwalnia, a takie nagłe skoki nie służą kruchej glinie. Słyszy, kiedy coś w piecu pęka, wybucha i nic nie może z tym zrobić...
Po nocnym czuwaniu jest czas szkliwienia i przygotowywania prac do innych technik raku.
Znów układanie w piecu. Tym razem szybki wypał 1,5 h i grupowe działania przy wyciąganiu z pieca w temp. 1000°C. Każdy jest tu teraz ważny, każdy ma swoją funkcję. Ktoś podnosi klapę pieca, żebym mogła z Martą wyciągnąć prace, ktoś przyspiesza ich schładzanie, kolejna osoba zasypuje prace trocinami, przy niektórych technikach ktoś liczy czas, a ktoś inny jest fotoreporterem.
Na koniec każdy szuka swoich prac w baliach z wodą, żeby oczyścić je druciakami i podziwiać, jak spod czerni wychodzi piękno ceramiki.
Okazało się, że uwielbiam ten czas zespołowej pracy z Żywiołem Ognia, który z gliny robi ceramikę. Każdy w tym uczestniczy, każdy się zmaga z gorącem i duszącym dymem. To jest jak ceremonia, jak rytuał. W pracowni robi to elektryczny piec. Nie ma tej magii, nie ma tego podglądania prac w trakcie wypału, nie ma tego zespołowego zmagania się z żywiołem, nie ma przeżywania tego procesu.
Zdjęcia wykonane przez uczestników.
02/08/2026
Z PAMIĘTNIKA CERAMIKA
CZ. II
W trakcie tamtego pleneru nastąpił jakiś przełom.
Podczas jednej z rozmów zrozumiałam, że przechodzę swego rodzaju żałobę, żałobę zawodową, bo włożyłam w ten etap ceramiczny mnóstwo serca i energii, kosztowało mnie to mnóstwo pracy i wyrzeczeń, ale już nie cieszyło, bo przez ten czas oddaliłam się od siebie.
Pokazywałam ludziom, jak glina jest wdzięcznym materiałem, jak z nią pracować, chwaliłam ich prace, postępy i osiągnięcia, a sama po tym wszystkim byłam wyczerpana, żeby tworzyć swoje. Brakowało mi na to siły. A przecież uwielbiam tworzyć! Kreowanie, wymyślanie - to jest moja woda na młyn!
Po tamtej rozmowie zaczęło wracać życie...
31/07/2026
Z PAMIĘTNIKA CERAMIKA
CZ. I
12 dni temu minął drugi plener ceramiczny, który znów organizowałam w moim ukochanym Natura Radzi z bliską memu sercu Marta Andrzejewska
Jadąc rok temu nie wiedziałam, czy ten plener robię na zakończenie mojej przygody z ceramiką czy na rozpoczęcie nowego z nią etapu. Jechałam wypalona.
Wiedziałam, że nauczanie mi dobrze wychodzi, że mam skille, które w prosty sposób potrafię przekazać innym. A jednak to już mnie nie cieszyło. Miałam łzy w oczach, gdy na plenerze widziałam u ludzi efekty moich wypracowanych przez lata technik i braku czucia z tym jakiejkolwiek radości.
Ale w trakcie tamtego pleneru nastąpił jakiś przełom...
13/07/2026
Ten bluszcz jakby wydobywał się ze szczeliny skały.
Kolejna doniczka, która czeka na swój dom.
Dostępna na Pakamera.
| Poniedziałek | 16:00 - 19:15 |
| Środa | 10:30 - 19:15 |
| Czwartek | 17:30 - 19:00 |
| Sobota | 10:30 - 14:15 |