08/08/2026
W ten weekend się przeprowadzam.
I mimo że przeprowadzałam się już wiele razy, mieszkałam w różnych miejscach i przenosiłam się nawet między krajami, za każdym razem jest to dla mnie spore obciążenie. Fizyczne i psychiczne.
Jestem zresztą całkiem dobra w przeprowadzkach. Żartuję czasem, że jestem już master packerem. Potrafię wszystko dobrze zaplanować, sprawnie spakować, ogarnąć logistykę i doprowadzić całą operację do końca.
Tylko że zwykle robię to kosztem siebie.
Przyspieszam, działam na najwyższych obrotach, a potem jestem kompletnie wykończona.
Tym razem chciałabym zrobić to trochę inaczej.
Nie liczę na to, że przeprowadzka będzie bezstresowa. Będzie zmęczenie i bałagan. Chcę tylko zobaczyć, czy mogę przejść przez to wszystko z większą łagodnością i życzliwością dla siebie.
Więc kilka rzeczy, o których chcę sobie w ten weekend przypominać:
🔹️ Kochana, zwolnij!
Nie musisz wszystkiego zrobić od razu. Nie wszystko musi być rozpakowane, poukładane i wysprzątane na tip top pierwszego dnia.
To ostatnie będzie chyba dla mnie największym wyzwaniem. Mam dużą potrzebę, żeby wszystko było od razu czyste, tak jak lubię. Tym razem chcę poćwiczyć zgodę na to, że przez jakiś czas może być po prostu… nieidealnie. Że można posprzątać jutro. Albo pojutrze.
🔹️ Zauważ, kiedy włącza się gonitwa myśli.
Bo wtedy moja głowa od razu zaczyna pracować na pełnych obrotach: co jeszcze kupić, co zrobić, co gdzie postawić, co trzeba załatwić. Lista rzeczy do zrobienia zaczyna żyć własnym życiem.
I nawet kiedy fizycznie na chwilę przestaję, głowa dalej pracuje.
Chcę więc w tym weekendzie znaleźć kilka momentów, w których naprawdę się zatrzymam.
Zauważę swoje ciało, oddech, zmęczenie. Sprawdzę po prostu: jak mi teraz jest?
🔹️ Nie chcę zrobić tej przeprowadzki idealnie.
Chcę sprawdzić, jak to jest przejść przez nią trochę inaczej niż zwykle 🙏